<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517</id><updated>2011-07-08T06:36:14.862+02:00</updated><title type='text'>Austriackie impresje</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>100</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7966812695961568186</id><published>2009-06-24T16:05:00.003+02:00</published><updated>2009-07-06T18:40:21.638+02:00</updated><title type='text'>Epilog</title><content type='html'>W dziekanacie wydziału historii w Poznaniu panował półmrok. Jak w całym mieście z resztą. Zapowiadało się na solidny deszcz. Albo nawet na burzę. Istotnie duszność wypełniała powietrze. Wiatrak w dziekanacie nie działał. Kiedy Piotro wszedł do środka od razu zaczął się pocić. Przez otwarte okna wpadało tylko duszne i ciężkie miastowe powietrze zmieszane ze spalinami. Pani wytarła pot z czoła i odetchnęła ciężko. Powolnymi ruchami odgarnęła stos papierów dotyczących Erasmusów z biurka by zrobić trochę więcej miejsca na kolejną porcję dokumentów. Piotro mechanicznie podał teczkę. Odetchnął głęboko, oparł się o biurko i zakaszlał. Przez jego zmęczoną i bagnistą twarz przeszło coś na kształt spazmu. Gdyby Pani z dziekanatu nie była tak zaspana zauważyłaby błysk w jego oku. Piotro powoli otworzył usta... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co może mi pani powiedzieć o programie Leonardo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7966812695961568186?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7966812695961568186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7966812695961568186' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7966812695961568186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7966812695961568186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/epilog.html' title='Epilog'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-2531658265838109791</id><published>2009-06-23T15:00:00.048+02:00</published><updated>2009-07-06T19:04:40.349+02:00</updated><title type='text'>Podsumowanie</title><content type='html'>Kiedy w ciepły, słoneczny dzień przyjechałem do Klagenfurtu byłem w nie najlepszym nastroju. Rozczarowany zarówno światem jak i ludźmi obojętnie patrzyłem na błękit nieba stykający się ze świeżą zielenią lesistych Alp. I w dodatku nie rozumiałem zupełnie co do mnie ci ludzie tu mówią.&lt;br /&gt;Myślałem też, że mój najlepszy czas przeminą w momencie kiedy opuściłem stare mury Marynki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I see a red door and I want it painted black&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;No colors anymore I want them to turn black&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I see the girls walk by dressed in their summer clothes&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I have to turn my head until my darkness goes&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I wanna see it painted, painted black&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Black as night, black as coal&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I wanna see the sun blotted out from the sky&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I wanna see it painted, painted, painted, painted black&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Los jednak pokazał mi po raz kolejny, że jestem idiotą, i że znowu się myliłem. I całe szczęście.&lt;br /&gt;Początek okazał się prostszy niż myślałem. Pierwsze dwa tygodnie, pierwsze imprezy i pierwszy wspólny wyjazd szybko pozwoliły nam się zintegrować. I to zintegrować na skalę dotąd mi nieznaną. Spontaniczność i nieskrępowana szczerość umożliwiły budowanie silnych i trwałych więzi. I potem już poszło z górki. Dziewięć miesięcy czystego szaleństwa. Prawdziwie, najlepszy czas mojego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;But its all right now, in fact, its a gas!&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;But its all right, Im jumpin jack flash,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Its a gas! gas! gas!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W czasie mego Erasmusowania zdążyłem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zagrać w dwóch przedstawieniach i pomóc w organizacji trzech&lt;br /&gt;- Zjeść arbuza na dachu Mozartheimu&lt;br /&gt;- Jeździć elektrycznym skuterem&lt;br /&gt;- Trafić do dwóch miejscowych gazet&lt;br /&gt;- Jeździć rowerem po korytarzach uniwersytetu&lt;br /&gt;- Zostać wyrzucony z jednych zajęć tylko dlatego, że przeimprezowałem połowę z nich we Włoszech&lt;br /&gt;- Biegnąć środkiem jednej z głównych ulic miasta, na boso&lt;br /&gt;- Przeleżeć cały maj na leżaku przed uniwersytetem&lt;br /&gt;- Leżeć na plaży z widokiem na Alpy&lt;br /&gt;- Upić się dwa razy tej samej nocy&lt;br /&gt;- Wyklaskać flamenco&lt;br /&gt;- Napisać ponad 60 stron po niemiecku&lt;br /&gt;- Wziąć udział w trwającym ponad półtorej godziny pojedynku na spojrzenia&lt;br /&gt;- Wziąć udział w kampanii wyborczej&lt;br /&gt;- Złamać nóżkę od roweru w czasie zjazdu z góry&lt;br /&gt;- Pokochać pesto&lt;br /&gt;- i sangrię&lt;br /&gt;- Uzależnić się od muzyki Günther'a&lt;br /&gt;- Przebrać się całkowicie ponad 10 razy&lt;br /&gt;- Wydać tyle pieniędzy na alkohol, że aż żal o tym myśleć&lt;br /&gt;- Urządzić imprezę, która miała mnie kosztować 90 euro (JA PIERDZIU)&lt;br /&gt;- Ugotować bigos&lt;br /&gt;- Zamienić się w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;party animal&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- I przeżyć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Week of Doom&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Popracować na sprzęcie DJ'a i zmiksować dwa kawałki&lt;br /&gt;- Zdać egzamin przygotowując się na niego godzinę&lt;br /&gt;- Zakochać się&lt;br /&gt;- Wygrać jeden z pub quizów&lt;br /&gt;- i jeden z pub crawl'ów&lt;br /&gt;- Zobaczyć podwójną tęczę&lt;br /&gt;- Stracić rower po jednym dniu od kupna&lt;br /&gt;- Uzależnić się od facebook'a&lt;br /&gt;- Zalać laptop herbatą&lt;br /&gt;- Tańcząc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Günther dance&lt;/span&gt;, zostać mistrzem drugiego planu w austriackiej telewizji krajowej&lt;br /&gt;- Zjechać pół Karyntii autostopem&lt;br /&gt;- Zbudować katamaran z puszek&lt;br /&gt;- Zatańczyć walca na placu św. Marka&lt;br /&gt;- Zostać posądzonym o bycie gejem&lt;br /&gt;- Nawrócić dwie osoby na wegetarianizm&lt;br /&gt;- Przytyć 11 kilo&lt;br /&gt;- Pojawić się po pijaku na ćwiczeniach&lt;br /&gt;- Oduczyć się planować&lt;br /&gt;- Wyrobić sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;No hangover syndrome&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Nauczyć się podstaw kozaczoka&lt;br /&gt;- Mieć czterech współlokatorów (Todd, Zaza, Jan i Tymek)&lt;br /&gt;- Zjechać na nogach/tyłku z góry&lt;br /&gt;- Zostać mistrzem pijanej filozofii&lt;br /&gt;- Wyrobić w sobie magnes na policję,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;Początki&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB64kF8WuI/AAAAAAAAA-Y/h-QB6_Z1w54/s1600-h/Tr%C3%B3jca.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB64kF8WuI/AAAAAAAAA-Y/h-QB6_Z1w54/s320/Tr%C3%B3jca.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354915069123386082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Trójka przyjaciół. Felipe, Maria i Pio. To z nimi spędzałem pierwsze i ostatnie chwile w Klagenfurcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB7f4PO-9I/AAAAAAAAA-g/cqO_QgPPWXM/s1600-h/Cam+Cam.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB7f4PO-9I/AAAAAAAAA-g/cqO_QgPPWXM/s320/Cam+Cam.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354915744545962962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cameron i ja. Zawsze wiedziałem, że jesteśmy do siebie podobni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEEkKH_IPI/AAAAAAAABDc/uld9tn4A0QI/s1600-h/Ilde%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEEkKH_IPI/AAAAAAAABDc/uld9tn4A0QI/s320/Ilde%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355066451159884018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ildefonso. Mój Hiszpański brat. To przez niego stwierdziłem, że Polska to północna część Hiszpanii, a Hiszpania to południowa część Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bea i Cris mieszkały pokój nade mną. Były (są) tak głośnie, że mogłem słyszeć o czym rozmawiają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wspólokatorzy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB61c3sfiI/AAAAAAAAA94/rpVyuIgB2h4/s1600-h/Todd.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB61c3sfiI/AAAAAAAAA94/rpVyuIgB2h4/s320/Todd.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354915015644970530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Todd, skubaniec oglądał w kółko Gwiezdne Wojny, nawet o 4 nad ranem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6Z6kghSI/AAAAAAAAA9g/XbSjAuqp7gE/s1600-h/ZAZA.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6Z6kghSI/AAAAAAAAA9g/XbSjAuqp7gE/s320/ZAZA.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354914542581220642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sebastian/Zaza/PG - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hetero flexible&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6apQUcmI/AAAAAAAAA9o/fxUPGguWZdc/s1600-h/Jan.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6apQUcmI/AAAAAAAAA9o/fxUPGguWZdc/s320/Jan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354914555113009762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jan! Dyskusje z Janem przyciągały przypadkowych przechodniów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCB9YZhiKI/AAAAAAAAA-o/FiNVHauM_I0/s1600-h/Tymek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCB9YZhiKI/AAAAAAAAA-o/FiNVHauM_I0/s320/Tymek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354922848465029282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tymek! Wielki miłośnik gór. Co prawda nie udało nam się nigdzie wejść razem, ale przynajmniej pojeździliśmy na nartach i rowerach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6Yr7yEtI/AAAAAAAAA9Q/QxXQU2DmRsQ/s1600-h/Wsp%C3%B3%C5%82okatorzy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6Yr7yEtI/AAAAAAAAA9Q/QxXQU2DmRsQ/s320/Wsp%C3%B3%C5%82okatorzy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354914521472438994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;The Współlokator Special Features: Clint Eastwood i V.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cztery pory roku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU-9WBoxI/AAAAAAAAA_M/1KSahNcHOr8/s1600-h/Jesie%C5%84.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU-9WBoxI/AAAAAAAAA_M/1KSahNcHOr8/s320/Jesie%C5%84.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354943766283264786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Jesień niczym lato.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_LuHU3I/AAAAAAAAA_U/3sI3kPfp-0U/s1600-h/Zima.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_LuHU3I/AAAAAAAAA_U/3sI3kPfp-0U/s320/Zima.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354943770142397298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zima wzięła z zaskoczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_Vu4OLI/AAAAAAAAA_c/C4Euti2VkD4/s1600-h/Spring.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_Vu4OLI/AAAAAAAAA_c/C4Euti2VkD4/s320/Spring.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354943772829956274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chociaż przez większość czasu nie było śniegu. Wystarczyło jednak podjechać do pobliskiego Villach by przekonać się, że leżą tam 2 metry śniegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_i2u9zI/AAAAAAAAA_k/OQ5OW6z8nqk/s1600-h/Spring+flowers.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_i2u9zI/AAAAAAAAA_k/OQ5OW6z8nqk/s320/Spring+flowers.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354943776352565042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wiosna przyszła jednak całkiem szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDLeVNKR8I/AAAAAAAAA_0/kQUKfQHEKpc/s1600-h/Summer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDLeVNKR8I/AAAAAAAAA_0/kQUKfQHEKpc/s320/Summer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355003678892378050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A lato jeszcze szybciej. Pierwszy raz pływaliśmy w jeziorze już w kwietniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_zAzIUI/AAAAAAAAA_s/Ok_0ZzoaIyo/s1600-h/MAJ%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlCU_zAzIUI/AAAAAAAAA_s/Ok_0ZzoaIyo/s320/MAJ%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354943780689748290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cały maj spędziliśmy przed uniwersytetem pijąc darmowe piwo. Oto prawdziwy szczyt erasmusowych idei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDZi_5-XsI/AAAAAAAABAc/dexsv8rcYeE/s1600-h/Burza.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDZi_5-XsI/AAAAAAAABAc/dexsv8rcYeE/s320/Burza.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355019152236895938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od maja przez cały czerwiec praktycznie codziennie byliśmy zaskakiwani przez burze niespodzianki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Imprezy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXsyuGOXI/AAAAAAAABAM/InciISIlUhU/s1600-h/Macarena.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXsyuGOXI/AAAAAAAABAM/InciISIlUhU/s320/Macarena.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355017121472854386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Imprezy stanowiły ważną część Erasmusowania, tak jak Macarena stanowiła ważną część imprez. Po pierwszym semestrze mieliśmy jej serdecznie dosyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXtFsEjRI/AAAAAAAABAU/FQ6ZqyF5A0A/s1600-h/Urodziny.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXtFsEjRI/AAAAAAAABAU/FQ6ZqyF5A0A/s320/Urodziny.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355017126564629778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nikt jednak nie przeczuwał, że w drugim semestrze pojawi się Günther, a wraz z nim szał przekraczający wszystko co widzieliśmy do tej pory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXssXW_mI/AAAAAAAABAE/73I7BYj8Zgw/s1600-h/Tekkno+PIT.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXssXW_mI/AAAAAAAABAE/73I7BYj8Zgw/s320/Tekkno+PIT.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355017119766871650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mining ecstasy in the Tekkno pit!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDcmobmQHI/AAAAAAAABBc/718QmBvw-go/s1600-h/PARTY%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDcmobmQHI/AAAAAAAABBc/718QmBvw-go/s320/PARTY%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355022513189830770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Imprez tematyczne były z reguły najlepsze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXsWJvYBI/AAAAAAAAA_8/u9g4ub_pJQ0/s1600-h/Victoria+Sempre.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDXsWJvYBI/AAAAAAAAA_8/u9g4ub_pJQ0/s320/Victoria+Sempre.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355017113804169234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnia impreza. Symboliczny napis &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vitória Sempre&lt;/span&gt; wskoczył magicznie na zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6ZYFzdZI/AAAAAAAAA9Y/ZU45xnORCXU/s1600-h/Mehr+bier.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB6ZYFzdZI/AAAAAAAAA9Y/ZU45xnORCXU/s320/Mehr+bier.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354914533325632914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To jest już filozofia życiowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zmiany tożsamości&lt;/span&gt; (wybór)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbW8sqN9I/AAAAAAAABAs/WOJ5jYKhBrM/s1600-h/Joker+na+nasz%C4%85+klas%C4%99.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 307px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbW8sqN9I/AAAAAAAABAs/WOJ5jYKhBrM/s320/Joker+na+nasz%C4%85+klas%C4%99.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355021144240568274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Joker&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbX9geJWI/AAAAAAAABBM/J5XRnoZju6k/s1600-h/Farmer1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbX9geJWI/AAAAAAAABBM/J5XRnoZju6k/s320/Farmer1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355021161637750114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Farmer z Kansas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDb7XKL49I/AAAAAAAABBU/bT16lleVjHw/s1600-h/Ze+profesor1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDb7XKL49I/AAAAAAAABBU/bT16lleVjHw/s320/Ze+profesor1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355021769819022290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Profesor&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbXbKKmpI/AAAAAAAABA8/Tgh4Ybiasws/s1600-h/Poor+dear+Henry.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbXbKKmpI/AAAAAAAABA8/Tgh4Ybiasws/s320/Poor+dear+Henry.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355021152417389202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hubert D'Arcy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbXDua_bI/AAAAAAAABA0/ciAG8y_jWsw/s1600-h/Jesze+s%C4%85+nogi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbXDua_bI/AAAAAAAABA0/ciAG8y_jWsw/s320/Jesze+s%C4%85+nogi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355021146127007154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Albert Hepplethwaite z rodziną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbXh5gQpI/AAAAAAAABBE/rTDJC54UDYI/s1600-h/Szekspir.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDbXh5gQpI/AAAAAAAABBE/rTDJC54UDYI/s320/Szekspir.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355021154226553490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Testiculo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDdEcuW9oI/AAAAAAAABBk/vl1NebeWqME/s1600-h/Sparrow%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDdEcuW9oI/AAAAAAAABBk/vl1NebeWqME/s320/Sparrow%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355023025443370626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kapitan Jack Sparrow&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDZ69Mh0tI/AAAAAAAABAk/mdJypSA9U-E/s1600-h/Gunther+i+Gunther.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 206px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDZ69Mh0tI/AAAAAAAABAk/mdJypSA9U-E/s320/Gunther+i+Gunther.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355019563826270930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I oczywiście Günther.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podróże &lt;/span&gt;(wybór)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDkCuCF24I/AAAAAAAABCc/12c4738Olhw/s1600-h/Ljubljana.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 212px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDkCuCF24I/AAAAAAAABCc/12c4738Olhw/s320/Ljubljana.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355030692311194498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ljubljana&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDhoS4L6yI/AAAAAAAABBs/AiYMJbUzu-c/s1600-h/Marchenwiese.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDhoS4L6yI/AAAAAAAABBs/AiYMJbUzu-c/s320/Marchenwiese.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355028039322037026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Märchenwiese&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDho_p7mBI/AAAAAAAABB8/laQySAXrWgg/s1600-h/Wenecja%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDho_p7mBI/AAAAAAAABB8/laQySAXrWgg/s320/Wenecja%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355028051341842450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wenecja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDhopIgIzI/AAAAAAAABB0/anj6ZCL85ew/s1600-h/Zamki+w+karyntii.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDhopIgIzI/AAAAAAAABB0/anj6ZCL85ew/s320/Zamki+w+karyntii.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355028045296050994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Random castle in Carynthia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDi_ktUKgI/AAAAAAAABCM/c4lxOuFGfPo/s1600-h/salzburg+panorama.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 312px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDi_ktUKgI/AAAAAAAABCM/c4lxOuFGfPo/s320/salzburg+panorama.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355029538756897282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Salzburg...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDisUCrK5I/AAAAAAAABCE/AR9fu9YMKHs/s1600-h/Salzburg.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDisUCrK5I/AAAAAAAABCE/AR9fu9YMKHs/s320/Salzburg.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355029207865568146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;... z piękną Liną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB62ykhFhI/AAAAAAAAA-I/z18J_4zO27I/s1600-h/Narty.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB62ykhFhI/AAAAAAAAA-I/z18J_4zO27I/s320/Narty.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354915038649980434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gerlitzen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB63xglZpI/AAAAAAAAA-Q/RT3jnMYElFc/s1600-h/Wskosk+w+nad%C5%9Bwietln%C4%85.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB63xglZpI/AAAAAAAAA-Q/RT3jnMYElFc/s320/Wskosk+w+nad%C5%9Bwietln%C4%85.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354915055544919698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Drużyna mutantów wskakuje w nadprzestrzeń! (Dreiländereck)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDkCHbPcjI/AAAAAAAABCU/IyHe5TvrOe8/s1600-h/BLED%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDkCHbPcjI/AAAAAAAABCU/IyHe5TvrOe8/s320/BLED%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355030681947697714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Bled&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDkqvx8pvI/AAAAAAAABCk/_UNPaX1Qxyo/s1600-h/Trieste.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDkqvx8pvI/AAAAAAAABCk/_UNPaX1Qxyo/s320/Trieste.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355031379975120626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Trieste&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEJbC41UdI/AAAAAAAABDk/rIgKfeMe5NI/s1600-h/Gulasz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEJbC41UdI/AAAAAAAABDk/rIgKfeMe5NI/s320/Gulasz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355071792156594642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ligniano, czyli Partyturismus, który przerodził się w...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEOJHkv-DI/AAAAAAAABD0/WHzNb1X6cms/s1600-h/Ligniano+random.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEOJHkv-DI/AAAAAAAABD0/WHzNb1X6cms/s320/Ligniano+random.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355076981735028786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;... w jeden z najdziwniejszych i najlepszych wyjazdów w moim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The Vagina Monologues&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEpGqXMzkI/AAAAAAAABD8/RxVwRHUPITg/s1600-h/Marzia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 205px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEpGqXMzkI/AAAAAAAABD8/RxVwRHUPITg/s320/Marzia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355106626347781698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Marzia i monolog &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"The Flood"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEpGqMul4I/AAAAAAAABEE/f_EYupxlXk0/s1600-h/Angie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEpGqMul4I/AAAAAAAABEE/f_EYupxlXk0/s320/Angie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355106626303858562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Angie przedstawiająca monolog &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"My Vagina was my village"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEqhL-PCtI/AAAAAAAABEU/W52inhBc-dc/s1600-h/Tare%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEqhL-PCtI/AAAAAAAABEU/W52inhBc-dc/s320/Tare%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355108181558102738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tare i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"The woman who loved to make vaginas happy"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEpGwWKt_I/AAAAAAAABEM/lZZKTz7NWkA/s1600-h/Vaginas.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlEpGwWKt_I/AAAAAAAABEM/lZZKTz7NWkA/s320/Vaginas.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355106627954063346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vaginas all together&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Random stuff&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB62LyaiYI/AAAAAAAAA-A/tsMym_MivKQ/s1600-h/DJ%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB62LyaiYI/AAAAAAAAA-A/tsMym_MivKQ/s320/DJ%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354915028239288706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;DJ Pio&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDk3FO9rXI/AAAAAAAABCs/HdRCdYXzMhY/s1600-h/I+am+on+a+boat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDk3FO9rXI/AAAAAAAABCs/HdRCdYXzMhY/s320/I+am+on+a+boat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355031591892397426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hey Ente I'm on a BOAT!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDlyOjFpyI/AAAAAAAABC0/RgCHpR3GXnM/s1600-h/Kalambury.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDlyOjFpyI/AAAAAAAABC0/RgCHpR3GXnM/s320/Kalambury.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355032608005007138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kalambury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDlyWdrhbI/AAAAAAAABC8/4S0PtDFAzCA/s1600-h/Gunther+dance+w+Innsbrucku.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDlyWdrhbI/AAAAAAAABC8/4S0PtDFAzCA/s320/Gunther+dance+w+Innsbrucku.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355032610129806770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Günther dance&lt;/span&gt; na ulicach Innsbrucku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDmqkn75aI/AAAAAAAABDE/YU-aftZHp0U/s1600-h/Dach.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDmqkn75aI/AAAAAAAABDE/YU-aftZHp0U/s320/Dach.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355033576003593634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na dachu Mozartheim'u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDnf7IWF8I/AAAAAAAABDU/Rde7q2yuUdc/s1600-h/Katamaran+w+akcji.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlDnf7IWF8I/AAAAAAAABDU/Rde7q2yuUdc/s320/Katamaran+w+akcji.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355034492578174914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Katamaran w akcji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zaczęło się od płonących strzałów wódki. Pierwszy dzień , pierwsza impreza i zapach osmalonych wąsów. Potem było już tylko dziwniej, więcej i szaleniej. Z początku większość czasu spędzałem z Marią Danielą i Felipe. Coraz dłuższe wieczory wypełniały równie długie rozmowy i wspólne oglądanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyjaciół&lt;/span&gt;.  Podział na trzy akademiki tylko z początku dzielił nas na trzy grupy. Bardzo szybko nauczyliśmy się oscylować pomiędzy Concordią, Mozartem i Uniheimem. Po miesiącu nadeszła swoista rutyna. Co wtorkowe imprezy w Mozartclubie i środowy kac, weekendy wypełniały podróże lub dodatkowe imprezy. Reszta tygodnia to spontaniczne spotkania i/lub inne mniej lub bardziej spontaniczne inicjatywy.&lt;br /&gt;Już w drugim tygodniu zapisałem się do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Inept english theatre.&lt;/span&gt;  Zdaje się, że było to jedyne miejsce gdzie zawarłem przyjaźnie z Austriakami/Austriaczkami. Resztę czasu i tak spędziało się w gronie Erasmusów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze pierwsze rozmowy polegały na zadawaniu magicznego zestawu pytań: Kraj? Miasto? Studia? (I w kuluarach) Wolny/Zajęty? Bardzo szybko jednak bardziej skomplikowane dyskusje ruszyły z kopyta. Z Ilde do teraz rozmawiamy o UE przez Skype'a. Jednym z powracających jak bumerang tematów była ucieczka. Każdy uciekał przed czymś na Erasmusa. A teraz? Teraz nawet nie pamiętam przed czym uciekałem. Zbyt wiele się zmieniło. Jeśli, ktoś poszukuje remedium na swoje problemy to Erasmus stanowi jedno z najlepszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek coraz bardziej przyzwyczajał się do nowego sytemu i stylu życia. Dzień zaczynał się o 12.00 a kończył się o 4.00. Pierwsze podejścia do książek po niemiecku były prawdziwą katorgą. Siedziałem z kolejnym kubkiem czarnej herbaty i tłumaczyłem zdanie po zdaniu. Teraz mogę już czytać  po niemiecku bez większych problemów. Sesja zimowa nie była specjalnie ciężka, ale też porządnie się przygotowywałem. Przewaliłem stos książek w nadzieji, że nie będę ich musiał czytać jeszcze raz w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się robić chłodniej i chmury zaczęły zalegać w kotlinie, w której położony jest Klagenfurt. Wraz z nadejściem zimy (jesieni prawie nie było), zżywaliśmy się coraz bardziej ze sobą. Na coraz częstszych próbach teatralnych poznałem bliżej Camerona, Linę, Sai'a i Tare. Nie wspominając o dwóch Austriaczkach Valentinie i Katharinie. Efekt dwumiesięcznych prób -  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Christmas Show&lt;/span&gt; wyszedł naprawdę nieźle. Wydanie DVD leży teraz u mnie na półce. Plastikowe opakowanie kryje w sobie jednak więcej niż tylko film. To pudełko ze wspomnieniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie spadł śnieg i święta zaczynały się zbliżać wielkimi krokami. Już w listopadzie Klagenfurt zaczął zamieniać się w świąteczne miasteczko. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühwein&lt;/span&gt; lał się strumieniami. Przed, po, a nawet w trakcie zajęć. Sprzedawano grzane wino przed uniwersytetem. Zbudowano nawet specjalny namiot. Moje urocze sąsiadki z Polski, Iwona i Joanna zaczęły nałogowo słuchać Amy MacDonald i jej piosenka &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.youtube.com/watch?v=UWWOjHikDl8"&gt;This is the life&lt;/a&gt; na długo wryła mi się w mózg. Był to też czas kiedy musiałem się pożegnać z moim pierwszym współlokatorem. Todd opuścił naszą grupę jako jeden z pierwszych. Jego amerykańska miłość, którą znalazł w Klagenfurcie zdaje się właśnie kwitnąć w ojczyźnie ich obu.  Dzięki Todd'owi poznałem Misty (prosto z Kansas). Misty miała spędzić święta i sylwestra w Polsce, a ja miałem przyjemność gościć ją w naszym pięknym kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem kiedy, na krótko wracałem do Poznania myślami byłem w Klagenfurcie. Teraz nie ma już specjalnie do czego wracać, a rozproszone myśli znajdują punkt oparcia w pewnej uroczej Austriaczce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;She comes in colors everywhere;&lt;br /&gt;when She combs her hair&lt;br /&gt;She's like a rainbow&lt;br /&gt;Coming, colors in the air&lt;br /&gt;Oh, everywhere&lt;br /&gt;She comes in colors&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powrót po świętach związany był z małym szokiem. Okazało się, że dla wielu były to ostatnie trzy tygodnie pobytu. Erasmus skończył się dla nich zdecydowanie zbyt szybko. Ponad połowa tych, którzy przyjechali na jeden semestr, przedłużyła swój pobyt. Oto przestroga dla tych co jadą na jeden tylko semestr. Jedźcie od razu na dwa i nie obawiajcie się roku poza domem. W końcu Pożegnaliśmy obdarzoną niezwykłym głosem, Hope z Australii, prawie wszystkie Turczynki, praktycznie cała polska ekipa, Misty, Stephena, Lineczkę i wielu innych. Zdrowa większość jednak została. Pod koniec stycznia zaczęli pojawiać się nowi. Jakże dziwnie się wtedy czuliśmy. Myśląc o nieuchronnym końcu nie przeczuwaliśmy nawet co nadchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli pierwszy semestr był boski to drugi przeszedł boskie pojęcie. Nowoprzybyli Paolo, Jason, Jerome, Jan, Bea, Chiara i  kolejna polska ekipa (Magda, Zofia, Grzegorz, Tymek) szybko zżyli się z erasmusową rodziną. Na scenę weszli też Stefan i piękna Teresa, która porzucając swoich austriackich znajomych postanowiła przeżyć najlepsze pół roku swojego życia.  Trudno się jej dziwić. W między czasie dostałem dwóch nowych współokatorów. Zaza nie wytrzymał ze mną nawet pół godziny. Chociaż zdaje się, że możliwość wynajęcia mieszkania i to o wiele taniej niż by go kosztowało wynajęcie pokoju w akademiku skłoniły go do opuszczenia mego zawalonego sesyjnymi kserówkami przybytku. W zamian dostałem Niemca o polsko brzmiącym imieniu - Jana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo długo śmialiśmy się, że po pół roku będziemy dla nowoprzybyłych jak rozpite dinozaury. Jednak prawda jest taka, że to właśnie nowoprzybyli dali nam dodatkowy impet. Marzec upłynął pod jednym znakiem. V jak Vagina. The Vagina Monologues. Najlepsze przedstawienie jakie widziałem w swoim życiu. Udało mi się być jego malutką częścią. Fama poszła w świat. Przedstawienie było tak dobre, że 17 lipca dziewczyny zagrają je jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś na początku marca przypadkiem odkryliśmy na nowo Günthera. Od tego czasu mania zaczynała narastać, a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ding Dong Song, Naugty Boy, Teeny Weeny String Bikini i Touch me&lt;/span&gt; stały się nieoficlajnymi hymnami Erasmusa w Klagenfurcie 2008/2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy rower skradziono mi dość szybko, drugi podarowała mi Alys. Teraz tenże rower jest w posiadaniu Australijczyka Simon'a, który będzie mógł na nim pojeździć jak go naprawi. Od początku marca intensywnie używałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ferrari&lt;/span&gt;, wjeżdżając napobliskie pagórki, jeżdżąc dookoła jeziora czy też po okolicznych miasteczkach. W czasie jednego ze zjazdów udało mi się złamać nóżkę. Zniszyczłem też przedni hamulec, a parę dni przed odjazdem zdewastowałem tylnie koło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec marca odwiedziła mnie szalona ekipa z Polski: Julek, Wojtek i Staszek. Ich przyjazd stał się przyczynkiem do paru podróży i rozegrania jednej sesji RPG. W międzyczasie zmienił mi się współlokator. Z Jana na Tymka. Tymek przez pewne problemy z wcześniej podpisanymi umowami przesiedział w Mozarcie tylko miesiąć. Do końca czerwca pokój miał być tylko dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie w drugim semestrze się nie uczyłem. Marzec i kwiecień zleciały na próbach do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Four Plays for Coarse Actors&lt;/span&gt;. Dwa razy w tygodniu po sześć godzin, a po świętach Wielkiej Nocy także w weekendy. Przedstawienie było wspaniałe, zwłaszcza dla nas aktorów. Kiedy graliśmy je za trzecim razem po prostu zaczęliśmy się śmiać za sceną. Nie mogliśmy wytrzymać ze smiechu, kiedy oglądaliśmy improwizacjie niektórych aktorów.  To przedstawienie stowrzyło nam też nową grupę znajomych. Od tego czasu Stefan, Jason, Lionel, Marie, Teresa, Cameron i ja zbudowaliśmy nową nieformalną grupkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przedstawieniach obiecałem sobie, że wreszcie zabiorę się za pisanie referatów. Dobrze, że zacząłem w maju, bo inaczej bym się nie wyrobił. Pisanie po niemiecku to ciągle moja największa słabość. Udało mi się stworzyć ponad 60 stron bitego tekstu. Najlepsze jest to, że w zasadzie ciągle muszę poprawić jeden z referatów. Kiedy wreszcie zabrałem się do pracy, znienacka  pojawiała się przez nikogo nie spodziewana kampania wyborcza do samorządu studenckiego. Maj okazał się szczytem Erasmusa. Darmowe piwo, jedzenie, gry, upały i bliskość jeziora właściwie wykluczyły studiowanie. Wraz z niezwykłymi upałami zaczęły się też pojawiać burze niespodzianki, które do dzisiaj nawiedzają Klagenfurt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec maja odwiedził mnie mój brat. Trafił akurat na dwie z fajniejszych imprez. Na początku obawiałem się, że nie nawiąże zbyt wielu kontaków. Znów sie pomyliłem. Doszło nawet do tego, że Michał zaczął opiekować się Ildefonsem a Ildefonso Michałem. Cieszę się, że brat mój poczuł smak Erasmusa. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że on też chce teraz wyjechać. Parę podróży w tym Ligniano wystarczyło by wypaczyć jego umysł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maj i czerwiec zleciały najszybciej ze wszystkich Erasmusowych miesięcy. Czerwiec to sesja połączona z pożegnaniami. Pożegnanie Camerona na dworcu przeistoczyło się w kolejną imprezę i zainteresowało wielu lokalnych policjantów, którzy dziwnie się na nas patrzyli, kiedy śpiewaliśmy wszystko co nam ślina na język przyniosła i tańczyliśmy na ruchomych schodach. Płakaliśmy przy tym jak dzieci. Po dwóch tygodniach płaczu w końcu i na mnie przyszła kolej by się wyprowadzić z Mozarta i wreszcie wyjechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostawić świat, który teraz wydaje się być trochę jak sen lub iluzja. Jednak nie czuję się jak po pobudce z długiego snu. Bo Erasmus to nie był sen ani iluzja, to była rzeczywistość bardziej rzeczywista od samej siebie. Życie w pigułce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiałem niedawno z jednym z Erasmusów, którzy opuścili Klagenfurt już w pierwszym semestrze. Zupełnie nie mógł się odnaleźć po powrocie. W końcu nie wytrzymał i przyjechał do nas autostopem. Przez pół Europy. To właśnie jest Erasmus. Erasmus, z którego tak naprawdę nie ma powrotu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-2531658265838109791?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/2531658265838109791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=2531658265838109791' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2531658265838109791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2531658265838109791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/podsumowanie.html' title='Podsumowanie'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SlB64kF8WuI/AAAAAAAAA-Y/h-QB6_Z1w54/s72-c/Tr%C3%B3jca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7986472642560134171</id><published>2009-06-23T14:59:00.006+02:00</published><updated>2009-07-04T01:13:19.523+02:00</updated><title type='text'>Dekompozycja</title><content type='html'>Piotro wypadł z czasu, jest jak kość wyłamana w stawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy następuje prawdziwy koniec Erasmusa? Wtedy, kiedy Erasmusi nie mają już siły by imprezować. Wszyscy jesteśmy zmęczeni. Kiedy wrócę do domu będę pewnikiem spał trzy dni pod rząd. Sesja, w czasie której co prawda jeździmy do Innsbrucku lub siedzimy na plaży, w połączeniu z wieczorami pożegnalnymi, które rozciągają się do późnych godzin nocnych, potrafią solidnie zmęczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa tygodnie ciągłego płaczu. Na początku jeszcze jakoś szło wstrzymać łzy, ale z każdą kolejną osobą było coraz ciężej. W końcu stanęło na tym, że płakaliśmy codziennie, kilka razy. Jadąc samochodem, jedząc lody, żegnając się, pakując i sprzątając pokój po raz trzeci bo ten zasrany David musiał przyczepić się do kilku niedomytych kafelków. Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek w życiu tyle płakał. W pewnym momencie myślałem, że mój organizm nie ma już więcej łez, ale potem nadeszła moja kolej na wyjazd...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł czas wakacji, jednak nie czuję się jak na wakacjach. Nadszedł czas odpoczynku, lecz nie mam siły odpoczywać. Zwykłe podniecenie towarzyszące letnim wakacjom tego roku się nie pojawiło. Czas został wyrwany z kontekstu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotro wypadł z przestrzeni, jego dom jest wszędzie i nigdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat. Świat, który zbudowaliśmy wspólnie, jedyny świat, który możemy prawdziwie nazwać swoim. Mogliśmy nazwać swoim. Świat, który właśnie ulega dekompozycji na naszych oczach i nie możemy zrobić nic by ten proces zatrzymać. Patrzyliśmy więc  na siebie jak patrzy się na jesienne drzewo, które traci coraz więcej liści wraz z każdym podmuchem silniejszego wiatru.&lt;br /&gt;Już na początku miesiąca pierwsze osoby zaczęły opuszczać Klagenfurt, potem jednak exodus przybrał masową skalę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Erasmus Klagenfurt 2008/2009 przestał istnieć. Przynajmniej w samej stolicy Karyntii. Jednak, po Erasmusie nie ma prawdziwego powrotu. Niby to tylko pół/cały rok, ale zmiany są tak znaczące, że powrót do starego życia jest niemożliwy. Już teraz następują pierwsze małe zjednoczenia Erasmusów. Sam będę musiał wytrzymać i przeżyć jeden miesiąc by znów zobaczyć część Erasmusów i udać się wraz z nimi na Ukrainę by zobaczyć raz jeszcze piękną Linę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy piszę te słowa, jestem już w miejscu, które zwykłem nazywać domem. Jednak nie czuję się jak w domu. Nigdzie nie będę się czuł jak w domu. Jak marksowskie widmo komunizmu, mój duch krąży po Europie.  Po całym świecie.  Myśli nie potrafią się skupić i uciekają we wszystkich możliwych kierunkach jednocześnie. Rzeczywistość staje się mniej wyraźna i rozmywa się coraz bardziej z każdą upływającą sekundą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Piotro wyzuty z czasu i przestrzeni egzystuje na granicy rzeczywistości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7986472642560134171?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7986472642560134171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7986472642560134171' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7986472642560134171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7986472642560134171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/dekompozycja.html' title='Dekompozycja'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6344589444050926892</id><published>2009-06-23T14:57:00.011+02:00</published><updated>2009-07-03T16:35:27.453+02:00</updated><title type='text'>India meets Austria</title><content type='html'>Wyszedłem na korytarz. Wszędzie dało się czuć zapach indyjskich potraw i tym razem to nie była sprawka moich indyjskich sąsiadów. Specjalnie wjechałem windą na szóste piętro. Tam też dało się czuć nęcący zapach indyjskich przypraw. Wiedziony zmysłem węchu dotarłem wreszcie na parter by po 9 miesiącach mieszkania w Mozartheim'ie odkryć, że na parterze jest pokaźnych rozmiarów kuchnia. Uchyliłem drzwi by ujrzeć w środku ponad dziesięciu Hindusów. Wszyscy byli zajęci gotowaniem na masową skalę. Ale o co chodzi? O to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Platforma niezależnych studentów PLUS wraz z drugą najsilniejszą grupą zagranicznych studentów czyli Hindusami z dumą przedstawiają wydarzenie kulturalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;India meets Austria&lt;/span&gt;. Najostrzejszy wieczór tego roku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkNUQB2WqtI/AAAAAAAAA8g/u56S-3DHB4E/s1600-h/India+meets+austria.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkNUQB2WqtI/AAAAAAAAA8g/u56S-3DHB4E/s320/India+meets+austria.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5351213416597334738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do plakatu pozują Sai i Marie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze przemówienia i ludzie ustawiający się w kolejce po niesamowite indyjskie potrawy. Warto było wydać te 4 euro i wypełnić żołądek ostrymi smakołykami rodem z Indii.  Austrię reprezentowało, jakżeby inaczej, piwo.&lt;br /&gt;Pierwsze indyjskie dźwięki wydobyły się z ogromnych głośników i Hindusi pokazali tańce rodem z Bollywood. Krótka przerwa i czas na polkę! Mimo wszystko imprezę zdominowały indyjskie rytmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokaźna grupa Hindusów swymi okrzykami rozsiewała pozytywną energię po całym kompleksie pomieszczeń. Niektórzy z nich zaczęli spontanicznie wskakiwać na scenę. Nie trzeba było długo czekać aż ludzie zaczęli wbiegać na stoły i strącać kubki z piwem. Skończyliśmy się bawić w późnych godzinach nocnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4VdmYqydI/AAAAAAAAA8o/TtBpuic81Cc/s1600-h/Gapie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4VdmYqydI/AAAAAAAAA8o/TtBpuic81Cc/s320/Gapie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354240605254502866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszystkie pomieszczenie były wypełnione po brzegi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4VeK83AbI/AAAAAAAAA84/EZSsi5X9OIk/s1600-h/Sai+i+Marie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4VeK83AbI/AAAAAAAAA84/EZSsi5X9OIk/s320/Sai+i+Marie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354240615069974962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Polka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4VeQuYcMI/AAAAAAAAA9A/Pi5KPqCIOPE/s1600-h/Szalenstow.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4VeQuYcMI/AAAAAAAAA9A/Pi5KPqCIOPE/s320/Szalenstow.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354240616619864258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Było kolorowo. Choreografie tańców były zaplanowane perfekcyjnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4Vd0W-TbI/AAAAAAAAA8w/DFUk3vI8eJY/s1600-h/Hymn.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4Vd0W-TbI/AAAAAAAAA8w/DFUk3vI8eJY/s320/Hymn.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354240609005489586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czas na hymn!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4Veg2F1AI/AAAAAAAAA9I/MyC00mM74Uk/s1600-h/No+i+posz%C5%82o.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sk4Veg2F1AI/AAAAAAAAA9I/MyC00mM74Uk/s320/No+i+posz%C5%82o.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354240620947166210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;No i poszło. Po zaproszeniu DJ (z lewej) Najpierw Hindusi, potem Erasmusi a na końcu Austriacy zaczęli tańczyć, skakać i śpiewać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6344589444050926892?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6344589444050926892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6344589444050926892' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6344589444050926892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6344589444050926892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/india-meets-austria_23.html' title='India meets Austria'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkNUQB2WqtI/AAAAAAAAA8g/u56S-3DHB4E/s72-c/India+meets+austria.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-8559933379110155651</id><published>2009-06-23T14:56:00.013+02:00</published><updated>2009-06-24T01:05:23.066+02:00</updated><title type='text'>Innsbruck ich muss dich lassen</title><content type='html'>Dzień po najbardziej męczącej imprezie w moim życiu miała miejsce ostatnia erasmusowa wycieczka, tym razem do Innsbrucku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkFfhkvbXEI/AAAAAAAAA8Q/DVrPqltaA54/s1600-h/innsbruck3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 274px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkFfhkvbXEI/AAAAAAAAA8Q/DVrPqltaA54/s320/innsbruck3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350662862695783490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak wygląda Innsbruck, kiedy jest ładna pogoda, której nie doświadczyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Miasto, a właściwie miasteczko malowniczo położone pomiędzy górami, liczy sobie około 130.000 mieszkańców. Nazwę swą wzięło od rzeki Inn płynącej doliną, w której leży Innsbruck. W zasadzie wygląda on jak każde inne Austriackie miasteczko. Ot takie Villach, tylko większe. Oczywiście jest bardzo piękne a góry w okół jeszcze bardziej. Tylko Ci Austriacy...&lt;br /&gt;Aha, to jest już oficjalne. W Tyrolu nie mówi się po niemiecku. Brzmi trochę jak niemiecki, ale nie mam zielonego pojęcia co to jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59lhUwTI/AAAAAAAAA7I/kcFMAEgbqHQ/s1600-h/Teamz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59lhUwTI/AAAAAAAAA7I/kcFMAEgbqHQ/s320/Teamz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350621562499547442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;The Team!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59vCKl-I/AAAAAAAAA7Q/nkgyPrT3kgg/s1600-h/Szkie%C5%82y%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59vCKl-I/AAAAAAAAA7Q/nkgyPrT3kgg/s320/Szkie%C5%82y%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350621565053212642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przedstawiciele prawa przywitali nas na dworcu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pierwej jednak udaliśmy się do jednego z dziwniejszych muzeów jakie widziałem w życiu czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swarovski Kristalwelt&lt;/span&gt;. Muzeum to znajduje się 30 minut pd centrum Innsbrucku. Można tam dojechać darmowym autobusem, w którym puszczana jest schizofreniczna muzyka mająca wprowadzić podróżnych w odpowiedni nastrój przed wejściem do samego muzeum. Na miejscu znaleźliśmy największy diament świata i jakieś straszne pierdoły nie bardzo związane z kryształami. Co jednak warto tam zobaczyć to ogromną komnatę w kształcie kryształu, w której światło i dźwięk zwielokrotnione są dzięki fullerenowej konstrukcji komnaty.&lt;br /&gt;Najlepsze jest to, że gdy stanie się na samym środku, wydaje się, że swój głos wypełnia całą komnatę i jest niezwykle głośny. Nic bardziej mylnego. Kryształowa konstrukcja działa w ten sposób, że tylko osoba stojąca na środku słyszy swój zwielokrotniony głos. Ktoś stojący obok nie usłyszy prawie nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu1ZBIWNI/AAAAAAAAA6Q/fTNYUSjOafg/s1600-h/Gigant.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu1ZBIWNI/AAAAAAAAA6Q/fTNYUSjOafg/s320/Gigant.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350609327076432082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wejście do muzeum&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu17VLJaI/AAAAAAAAA6o/MS6dl-BvsNo/s1600-h/Tekkno+pit.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu17VLJaI/AAAAAAAAA6o/MS6dl-BvsNo/s320/Tekkno+pit.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350609336287307170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Tekkno Pit&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu18Wwf5I/AAAAAAAAA6g/TzR4NPNW6o8/s1600-h/Perspektywa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu18Wwf5I/AAAAAAAAA6g/TzR4NPNW6o8/s320/Perspektywa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350609336562384786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziwadła z lustrami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu1vqDgDI/AAAAAAAAA6Y/8KGqInZHDAM/s1600-h/It+feels+like+in+another+dimension.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEu1vqDgDI/AAAAAAAAA6Y/8KGqInZHDAM/s320/It+feels+like+in+another+dimension.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350609333153660978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wewnątrz kryształowej kopuły. Trochę jak w innym wymiarze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawych wydarzeń w Innsbrucku należy odnotować zebranie prawicowych korporacji studenckich i lewicowej kontrakcji w postaci demonstracji. Rząd Austrii wydał ponad milion euro by zapewnić bezpieczeństwo. Do Innsbrucku zjechało ponad 2.000 policjantów z tarczami i bronią, psami. Multum radiowozów i kilka helikopterów.  Zdaje się, że proporcje: demonstrant/policjanci miały się jak 1/4. Kiedy wracaliśmy na dworcu pojawiło się grubo ponoć 500 policjantów czekających na naszym peronie. Okazało się jednak, że nie jechali naszym pociągiem, tylko czekali na swój specjalnie przygotowany przez państwo. Sama demonstracja przebiegła w ten sposób, że policjanci porozłapywali i porozdzielali demonstrantów i rozwieźli ich po posterunkach w celu identyfikacji, by potem wypuścić ich na wolność. Podobno doszło do jednej bójki w całym Innsbrucku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wycieczka obfitowała w liczne głupoty i żarty jakie towarzyszą niezbyt rozgarniętym ludziom na wyjeździe. Tare ciągle spała (Wszędzie! W autobusie, pubie, pizzerii), Jason ciągle był przylepiony do Daryny, Cameron wraz ze mną wymyślał głupie żarty, a reszta dziewuch gadała na tematy wszelakie (non stop...). W każdym razie, zdążyliśmy przejść całe miasto wzdłuż i wszerz ze dwa razy. Spotkać amerykańskich baletmistrzów i Austriackie wiedźmy. Zdaje się, że jedna z wiedźm miała wkrótce wyjść za mąż, więc jej koleżanki zabrały ją do centrum miasta, przebrały się za czarownice i nagabywały przypadkowych przechodniów by z nimi tańczyć, skakać na skakance, śpiewać i wyłudzać pieniądze. Udało nam się też odwiedzić kilka placów zabaw dla dzieci. Karuzele, drabinki, zjeżdżalnie i drewniane zameczki to zawsze kupa radochy. Odwiedziliśmy też muzeum, w którym poza zwyczajną wystawą trafiliśmy też na tymczasową ekspozycję poświęconemu tyrolskiemu partyzantowi i bohaterowi rozstrzelanemu przez napoleońskich żołnierzy - Andreas'owi Hofer'owi. Hofer dał imię jednej z sieci supermarketów w Austrii. Najciekawsza część wystawy dotyczyła narastania legendy o Hoferze i jej wykorzystanie w propagandzie od Trzeciej Rzeszy po współczesne partie polityczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec dnia byliśmy już tak zmęczeni (a nałóżcie na to niemiłosierne niewyspanie i End of Erasmus Party), że postanowiliśmy odwiedzić tamtejszy Irish Pub i poczekać na pociąg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59OoI3xI/AAAAAAAAA64/qDPDtn_uV4I/s1600-h/Wie%C5%BCa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59OoI3xI/AAAAAAAAA64/qDPDtn_uV4I/s320/Wie%C5%BCa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350621556354113298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok na złoty dach z...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59RgcjwI/AAAAAAAAA7A/p5-us_Cslw0/s1600-h/Wie%C5%BCa+noc%C4%85.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59RgcjwI/AAAAAAAAA7A/p5-us_Cslw0/s320/Wie%C5%BCa+noc%C4%85.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350621557127155458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;... wieży ratusza!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59_V8chI/AAAAAAAAA7Y/rFOGaQYbTJU/s1600-h/%C5%81uk.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE59_V8chI/AAAAAAAAA7Y/rFOGaQYbTJU/s320/%C5%81uk.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350621569431138834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Łuk Triumfalny na rzymską modłę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE7C4igNXI/AAAAAAAAA7g/D--Qt2zBetQ/s1600-h/G%C3%B3ry+i+Inn.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE7C4igNXI/AAAAAAAAA7g/D--Qt2zBetQ/s320/G%C3%B3ry+i+Inn.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350622753015739762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rzeka Inn i widok na góry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE7DGRgN1I/AAAAAAAAA7o/9WEziUoxi3k/s1600-h/5047_612076881111_25014431_36129457_3918477_n.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE7DGRgN1I/AAAAAAAAA7o/9WEziUoxi3k/s320/5047_612076881111_25014431_36129457_3918477_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350622756702533458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jedna z niewielu fontann w Innsbrucku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Najciekawszą partią wycieczki, dla mnie jako studenta kultury politycznej, okazał się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hofkirche&lt;/span&gt;, gdzie znajduję się kenotaf cesarza Maksymiliana I, przez niego samego zaprojektowany. Cesarz Maksymilian I Habsburg to jeden z twórców potęgi dynastii habsburskiej. Żył na przełomie epok. Jeden z ostatnich rycerzy, który jednocześnie zaczął używać armat na wielką skalę. Uczynił z Innsbrucku jedno z centrów polityki europejskiej. Samo miasto nigdy nie miało już zyskać takiego znaczenia jak za panowania Maksymiliana I. Sam cesarz musiał wreszcie powiedzieć swemu ukochanemu miastu: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3z3pg7Ocmx8"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ich muss dich lassen&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Potężny za życia umierał jednak w samotności. Nikt nie pojawił się na jego pogrzebie. Dlatego też jego synowie dodali do kenotafu marsz pogrzebowy składający się z koronowanych głów z całej Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkFAQ2jBLVI/AAAAAAAAA8I/YhH5YT_q4WQ/s1600-h/maxymilian.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 261px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkFAQ2jBLVI/AAAAAAAAA8I/YhH5YT_q4WQ/s320/maxymilian.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350628490557336914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Maksymilian I, obraz Albrechta Dürera&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE9s13T7iI/AAAAAAAAA8A/6my5kD_kkCA/s1600-h/artur.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE9s13T7iI/AAAAAAAAA8A/6my5kD_kkCA/s320/artur.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350625672875470370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Artur, legendarny król Anglii, jeden z idoli Maksymiliana.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE9slTuCRI/AAAAAAAAA74/IRPfWuh3hEY/s1600-h/max+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE9slTuCRI/AAAAAAAAA74/IRPfWuh3hEY/s320/max+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350625668431218962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na sarkofagu znajduje się posąg cesarza, który klęczy przed ołtarzem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE9sb6tT-I/AAAAAAAAA7w/njogKTuJ3Ww/s1600-h/max+i.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkE9sb6tT-I/AAAAAAAAA7w/njogKTuJ3Ww/s320/max+i.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350625665910394850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok na czarny pochód pogrzebowy składający się z władców z prawie całej Europy. Polskę reprezentuje posąg babki Maksymiliana, Cymbarki Mazowieckiej. Na samym sarkofagu znajdują się ułożone chronologicznie sceny z życia samego cesarza.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-8559933379110155651?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/8559933379110155651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=8559933379110155651' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8559933379110155651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8559933379110155651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/innsbruck-ich-muss-dich-lassen.html' title='Innsbruck ich muss dich lassen'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkFfhkvbXEI/AAAAAAAAA8Q/DVrPqltaA54/s72-c/innsbruck3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1630642101262368977</id><published>2009-06-23T14:50:00.009+02:00</published><updated>2009-06-23T20:46:51.530+02:00</updated><title type='text'>Surreal end of Erasmus</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ach spijmy się na wesele,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak świnie spijmy się wraz.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I tak już życia niewiele&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zostawił nam srogi czas.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Młodość ulata jak świetlak nocny,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Śmierć zwęża ciągle uścisk swój mocny.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ach! Spijmy się jak bydlęta,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niech nikt z nas nic nie pamięta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;- St. I. Witkiewicz, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Madame Tutli-Putli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;End of Erasmus Day. Cały dzień spędzony nad jeziorem i słodkim nieróbstwie. Trzeba było zebrać energię na ostatnią imprezę w pełnym składzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZyXyD8I/AAAAAAAAA5w/zw5--hkjGow/s1600-h/zach%C3%B3d.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZyXyD8I/AAAAAAAAA5w/zw5--hkjGow/s320/zach%C3%B3d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350594559194828738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak kończył się dzień po którym ludzie mieli zacząć wyjeżdżać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;End of Erasmus Party było takie jakie powinno być. Zapomnienie o melancholii i widmie nadchodzącego końca, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pure fun&lt;/span&gt;, pełne zatracenie się w imprezie.  Po godzinie byliśmy cali morzy od potu. O czwartej nikt nie miał już siły by robić cokolwiek.&lt;br /&gt;Imprezie nie brakowało niczego, każdy przyniósł tyle alkoholu by starczyło dla niego i zostało jeszcze trochę dla innych. Z głośników leciały: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Günther&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;MGMT - Kids&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hot and Cold - the Ukrainian cover&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spice girls&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;YMCA&lt;/span&gt; i mój osobisty hymn tego wyjazdu czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jumping Jack Flash&lt;/span&gt;! Każdej z piosenek towarzyszyły odpowiednie tańce.  Kids zainspirowało z 10 osób by wskoczyć na bar i zacząć na nim tańczyć, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hot and Cold&lt;/span&gt; zwyczajowo uruchomił kozaczoka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spice girls&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;YMCA &lt;/span&gt;dały pole do popisu naszemu girlsbandowi i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Ultimate Collection&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jumping Jack Flash&lt;/span&gt; wykrzesał z Sai'a i ze mnie ostatnie resztki energi, które pozwoliły jeszcze bardziej zdewastować stół i meble.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czterech rogach Concordii stał Christian Scheider, Landeshauptmann Karyntii i szef BZÖ. Gdzieś w tłumie powiewała polska flaga, z której później zrobiłem sobie patriotyczną pelerynę.&lt;br /&gt;Pociąg, tańce w kólku i hektolitry alkoholu. Przez rum z colą zmieszany z winem, piwem, wódką i czymśtam jeszcze.  (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;There is no life after Rucola &lt;/span&gt;- jak mówi erasmusowe przysłowie) prawie &lt;a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=bratislava"&gt;wybrałem się do Bratysławy&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy dokładnie nie wiadomo jak upływa czas, chyba, że sprawdza się zegarek co jakieś pięć minut. Z ciekawości zapytałem kogoś o godzinę by otrzymać odpowiedź: po piątej...&lt;br /&gt;Tak, zdecydowanie zbyt szybo zleciał ten czas. Impreza była tak dobra, że około czwartej odwiedzili ją przedstawiciele prawa. Jak to Austriacy, zmyli się dość szybko nie robiąc wielu problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZK_LegI/AAAAAAAAA5Q/l3UJZmIPSJY/s1600-h/Burgermeister.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZK_LegI/AAAAAAAAA5Q/l3UJZmIPSJY/s320/Burgermeister.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350594548622653954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gość specjalny&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEh_Iktp4I/AAAAAAAAA6A/w5te6shVCyE/s1600-h/Party+shit%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEh_Iktp4I/AAAAAAAAA6A/w5te6shVCyE/s320/Party+shit%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350595200809805698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Szalejący polski nacjonalizm, w tle leci Günther.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEh-_6defI/AAAAAAAAA54/JYkqo6ITh5s/s1600-h/So+much+fun%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEh-_6defI/AAAAAAAAA54/JYkqo6ITh5s/s320/So+much+fun%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350595198485101042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;So much fun...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Erasmusowe imprez SĄ najlepsze!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Że byliśmy ciągle pijani uświadomiliśmy sobie kiedy stanęliśmy przed drabiną. Zdanie wypowiedziane ongiś przez Wieniawę- Długoszowskiego: No to zaczynają się schody, wreszcie wróciło do swojego pierwotnego znaczenia. Przynajmniej częściowo. Jednak nasza wyprawa była inna. Daleka od pijackiego zakładu sarmaty, nasza podróż była czystą afirmacją prawdziwego i świeżego piękna natury. Wdychaliśmy promienie wchodzącego słońca, tylko po to by wydychać gęste alkoholowe opary. Cameron budził świat &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hSFKnYD5rp4"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kręgiem życia z Króla lwa&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Yaiza trzymała wiśniowy likier w ręce.&lt;br /&gt;- Nie wyjdziemy z tego żywi jeśli nie zrobisz jajecznicy. - powiedział mi wewnętrzny głos. A może wyszeptałem to sam do siebie, nie jestem teraz pewien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZXXJyFI/AAAAAAAAA5Y/paOqrvK9OV8/s1600-h/Were+DRUNK%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZXXJyFI/AAAAAAAAA5Y/paOqrvK9OV8/s320/Were+DRUNK%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350594551944431698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;We're not drunk! We're Erasmus!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZ6Ppw2I/AAAAAAAAA5o/WOr8_WspJzE/s1600-h/z+flaga.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZ6Ppw2I/AAAAAAAAA5o/WOr8_WspJzE/s320/z+flaga.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350594561308214114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZho72eI/AAAAAAAAA5g/wJ5NnLONIks/s1600-h/wsch%C3%B3d.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZho72eI/AAAAAAAAA5g/wJ5NnLONIks/s320/wsch%C3%B3d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350594554703370722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Słońce wstaje nad Klagenfurtem&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilde okazał sie moim dawno temu zagubionym bratem. Trzeba poinformować mamę. A podobno wszyscy jesteśmy braćmi, w dzisiejszych czasach potrzeba Facebooka by do tego dotrzeć.&lt;br /&gt;Facebook jest nową osia kuli ziemskiej, nowym kręgosłupem globalnej wioski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co właściwie tu robiliśmy? Jaki był tego sens? Czy rzeczywiście mój pokój wypełnił zapach smażonych grzybów? Zanim Ziemia stanie się rajem źli ludzie muszą zostać z niej usunięci.&lt;br /&gt;Pierwsze trzy jajka zaczęły się smażyć wraz z przypieczonymi grzybami. Szatan zostanie uwięziony na 1000 lat. Kolejne trzy jajka, Yaiza zaczęła kroić cebulę i pomidory. To oznacza, że żaden ze złych nie pozostanie by plugawić ziemię.  Cała patelnia wypełniła się jajkami, trochę soli dla smaku i zamieszać. Jezus będzie rządził ziemią przez 1000 lat. Jajecznica robiła się dłużej niż sądziłem. Wierni ludzie będą pracować, by uczynić z całej Ziemi raj. W końcu zwarta warstwa jajecznicy położyła się na warstwie plastrów pomidorów posypanych cebulą. I miliony zostaną wskrzeszone. Jeśli będą robić to co Jehowa od nich wymaga będą żyć na ziemi na zawsze. Jeśli nie, zostaną zniszczeni na zawsze. Trochę chleba i herbata. Zdaje się, że głód to najlepszy kucharz, a wszyscy byliśmy głodni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Jason wreszcie przestał czytać ulotki od świadków Jehowy, kiedy Ilde zostawił księgę Mormona w spokoju i kiedy Teresa przestała się wreszcie śmiać, mogliśmy spożyć jajecznicę. Pokój wypełniła cisza. Podszedłem do laptopa i puściłem piosenkę tak adekwatną do naszych spaczonych pojęciem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gender&lt;/span&gt; czasów- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sweet Transvestite. &lt;/span&gt;To zastanawiające jak wiele miejsca i czasu poświęca się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gender studies&lt;/span&gt; na uniwersytecie w Klagenfurcie. Pierdoły i indoktrynacja, nauczyciel nie uczy, on przekazuje studentom swój punkt widzenia i nazywa to nauką. Cameron zasnął. Był tak słodki, że przykryliśmy go różowym kocykiem. Kiedy w pokoju został tylko śpiący Cam Cam, poczułem się dziwnie. Było to dziwnie wiszące nad ludźmi przeczucie, że muszą coś zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istotnie, za pół godziny zaczynały się zajęcia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1630642101262368977?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1630642101262368977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1630642101262368977' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1630642101262368977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1630642101262368977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/surreal-end-of-erasmus.html' title='Surreal end of Erasmus'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SkEhZyXyD8I/AAAAAAAAA5w/zw5--hkjGow/s72-c/zach%C3%B3d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-5636007385003846450</id><published>2009-06-14T23:17:00.007+02:00</published><updated>2009-06-15T00:04:07.593+02:00</updated><title type='text'>Night with St@rZ</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Najlepsza wspólna amerykańsko-brytyjska impreza od czasu bostońskiego picia herbatki&lt;/span&gt; - ZaZa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NOC Z GWIAZDAMI! Wśród znanych postaci ze świata popkultury pojawiły się takie znakomitości jak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dr. Frank N. Furter&lt;br /&gt;Johnny Depp w dwóch postaciach jako Duke Raoul i Kapitan Jack Sparrow&lt;br /&gt;Janis Joplin&lt;br /&gt;Olivier Twist&lt;br /&gt;Boysband "The Ultimate Collection"&lt;br /&gt;Spice Girls&lt;br /&gt;Joker&lt;br /&gt;Britney!&lt;br /&gt;Bob Marley&lt;br /&gt;Karate Kid&lt;br /&gt;Superman&lt;br /&gt;Gordon Ramsey&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;i wielu, wielu innych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgSWisiI/AAAAAAAAA4Q/4HSCP0w-6rM/s1600-h/Girlsband.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgSWisiI/AAAAAAAAA4Q/4HSCP0w-6rM/s320/Girlsband.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347299434510332450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Spice Girls dają czadu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgPUH9CI/AAAAAAAAA4A/R0f5AjipPoc/s1600-h/Ultimate+Collection%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgPUH9CI/AAAAAAAAA4A/R0f5AjipPoc/s320/Ultimate+Collection%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347299433694884898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nagrodę za najlepsze wejście otrzymuje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;THE ULTIMATE COLLECTION&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Członkowie zespołu od lewej:&lt;br /&gt;Brad, the closet gay one&lt;br /&gt;Gonzalez, the foreign one&lt;br /&gt;Chase, the lead singer (the hot one)&lt;br /&gt;Richard, the nice guy&lt;br /&gt;Digg, the bad boy&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgcXw5yI/AAAAAAAAA4I/hFIqUYfuIRk/s1600-h/Jack+i+Janis.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgcXw5yI/AAAAAAAAA4I/hFIqUYfuIRk/s320/Jack+i+Janis.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347299437199812386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kapitan Jack Sparrow i Janis Joplin&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(- You are the worst pirate I ever heard of.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- At least you have heard of me!&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVtu1j8fQI/AAAAAAAAA4Y/El1OxJgqYPg/s1600-h/Oliwier+Twist.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVtu1j8fQI/AAAAAAAAA4Y/El1OxJgqYPg/s320/Oliwier+Twist.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347300783991586050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Olivier Twist&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVtuzpbteI/AAAAAAAAA4g/SY5Dbfy88jY/s1600-h/Joker.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVtuzpbteI/AAAAAAAAA4g/SY5Dbfy88jY/s320/Joker.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347300783477732834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Joker ( z tyłu Bob Marley i Karate Kid)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsf5DshLI/AAAAAAAAA34/IIXF1rPDVfQ/s1600-h/PArty%21%21%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsf5DshLI/AAAAAAAAA34/IIXF1rPDVfQ/s320/PArty%21%21%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347299427720398002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wisiorki Sparrow'a upierdliwe potrafią być! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Saavy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsfgB1pOI/AAAAAAAAA3w/cD3MkJYv25k/s1600-h/PARTY+BITCH%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsfgB1pOI/AAAAAAAAA3w/cD3MkJYv25k/s320/PARTY+BITCH%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347299421001721058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Impreza w toku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVuf_JL7VI/AAAAAAAAA44/-EkGb0V9S2A/s1600-h/Jack.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVuf_JL7VI/AAAAAAAAA44/-EkGb0V9S2A/s320/Jack.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347301628377296210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Why the rum is already gone?&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Stands up and wavers)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;-Oh that's why...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z tyłu po lewej Duke Raoul smuci się z powodu braku rumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVtvaRsLqI/AAAAAAAAA4w/BCzbJ94JULI/s1600-h/Frank+n+Furter.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVtvaRsLqI/AAAAAAAAA4w/BCzbJ94JULI/s320/Frank+n+Furter.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347300793847131810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.youtube.com/watch?v=xWXoFAaZ11M"&gt;Sweet Transvestite&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xWXoFAaZ11M"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; from Tanssexual Transilvania&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dr. Frank N. Furter i jego demoniczne towarzyszki  (to zdjęcie MUSIAŁO tu być!)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-5636007385003846450?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/5636007385003846450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=5636007385003846450' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5636007385003846450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5636007385003846450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/night-with-strz.html' title='Night with St@rZ'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVsgSWisiI/AAAAAAAAA4Q/4HSCP0w-6rM/s72-c/Girlsband.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7148689430853174219</id><published>2009-06-12T17:12:00.012+02:00</published><updated>2009-06-15T00:14:06.112+02:00</updated><title type='text'>Tygodnik codzienny - Klagenfurter Nachrichten</title><content type='html'>Nasz urojony reporter ZaZa z urojonej gazety &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Klagenfurter Nachrichten&lt;/span&gt; przesłał niedawno do redakcji spis ostatnich wydarzeń ze stolicy Karyntii. Oto i one:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Z tego co wynika z reportażu Zazy, w wieczór wyborów do Parlamentu Europejskiego grupka Erasmusów czaciła na Skypie i komentowała wyniki poszczególnych krajach. Hiszpania o dziwo uporała się z obliczeniem wyników dość szybko. Nagroda dla najwolniejszego kraju ląduje w rękach Wielkiej Brytanii. Europa skręciła w prawo, co do tego nie ma wątpliwości. Nawet w lewicowej Hiszpanii wygrali konserwatyści. Mały wyjątek Rumunii gdzie zwyciężyła lewica nie ma większego znaczenia. Interesujące jest to, że w Austrii dość skrajnie prawicowe partie zyskały łącznie 35%. Nawet w Wielkiej Brytanii BNP (British National Party) dostała jeden mandat! Z ciekawostek, ze Szwecji do parlamentu dostała się Partia Piratów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ZaZa zaobserwował wzrost ilości imprez. Mądre głowy tłumaczą to tym, że to ostatnie dwa tygodnie jakie Erasmusi spędzą razem. Zatem poniedziałek zainaugurowało Party Party (czyli jeszcze jedno, kolejne...), wtorek tradycyjnie zakończył się w Mozartheimie. Środę zajęło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uniparty, &lt;/span&gt;które zamieniło Uniwerek w totalny bajzel. Czwartek to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Night with St@rZ&lt;/span&gt;, czyli celebrowanie urodzin część pierwsza.  Piątek to moment na wzięcie głębokiego oddechu, by w sobotę mieć siłę na celebrowanie urodzin 3 osób (Jason, Teresa, Pierre) tym razem w czarno - białych barwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjV0rskQbPI/AAAAAAAAA5A/mroqqRlebE8/s1600-h/Black+and+white+make+up.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjV0rskQbPI/AAAAAAAAA5A/mroqqRlebE8/s320/Black+and+white+make+up.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347308426618760434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kristina i Marzia ofiarnie wspierały Piotro w przygotowaniach do&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Black and White Party&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjV0rvCAL_I/AAAAAAAAA5I/yD6_pSD2OW8/s1600-h/make+up+lustro.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjV0rvCAL_I/AAAAAAAAA5I/yD6_pSD2OW8/s320/make+up+lustro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347308427280396274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przeistaczanie się w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ace_Frehley"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spaceman'a Ace'a Frehley'a&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- W piątek, właściwie już w sobotę po było po północy do pokoju śpiącego już Piotro, zapukała Tare. Nieborak musiał otworzyć i wysłuchać wyżaleń Tareix'y.(&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Piotro.. I wanna PARTY! Why should I work and study if I can party!?)&lt;/span&gt; Piotro pokiwał głową ze zrozumieniem.&lt;br /&gt;Tak oto Erasmus zmienia priorytety z założenia inteligentnych ludzi;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W środę na jeziorze Wörthersee odbył się wyścig łódek Red Bulla. Erasmusi skomponowali 3 czteroosobowe ekipy (łącznie wzięło udział 20 zespołów).  Drużyna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Silly Buggers&lt;/span&gt; zajęła trzecie miejsce! Mój zespół &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Erasmus Drink Team &lt;/span&gt;niestety nie stanął na podium, ale za to nasz katamaran nie rozleciał się w momencie próby, a i czas mieliśmy całkiem znośny. Zadbaliśmy też o program artystyczny składający się z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Günther Dance&lt;/span&gt; i szalonego skoku do wody z flagą zespołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVn5UoiTrI/AAAAAAAAA3Q/_Ag9HG9LJmc/s1600-h/4688_1164441986314_1085796758_491598_4902734_n.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVn5UoiTrI/AAAAAAAAA3Q/_Ag9HG9LJmc/s320/4688_1164441986314_1085796758_491598_4902734_n.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347294367061266098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Erasmus Drink Team&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Silly Buggers &lt;/span&gt;przy pracy&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIVRXKnI/AAAAAAAAA2o/2uSZBFql9AE/s1600-h/Katamaran+TEJ%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIVRXKnI/AAAAAAAAA2o/2uSZBFql9AE/s320/Katamaran+TEJ%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347293525418912370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Erasmus Drink Team godnie prezentuje swój Katamaran&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIm6rYnI/AAAAAAAAA3A/PcaD0FTM9iQ/s1600-h/Wygrali.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIm6rYnI/AAAAAAAAA3A/PcaD0FTM9iQ/s320/Wygrali.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347293530155606642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;The winners&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnI0jXmYI/AAAAAAAAA3I/NKgOVn9Nl-E/s1600-h/Other+team%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnI0jXmYI/AAAAAAAAA3I/NKgOVn9Nl-E/s320/Other+team%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347293533815937410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzieło drużyny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Silly Buggers&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIUNpD6I/AAAAAAAAA2w/CANhDq3VqrM/s1600-h/%C5%81abund%C5%BA.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIUNpD6I/AAAAAAAAA2w/CANhDq3VqrM/s320/%C5%81abund%C5%BA.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347293525134872482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wymyślne konstrukcje konkurencji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVn5f8XS1I/AAAAAAAAA3Y/nHMl07zdDfU/s1600-h/Bloody+aweful.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVn5f8XS1I/AAAAAAAAA3Y/nHMl07zdDfU/s320/Bloody+aweful.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347294370097220434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rycerz miał problemy z pływaniem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIukC1pI/AAAAAAAAA24/eB0OoI8JabQ/s1600-h/Nagroda.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVnIukC1pI/AAAAAAAAA24/eB0OoI8JabQ/s320/Nagroda.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347293532208158354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nagroda&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- Z ostatniej chwili, Zaza donosi, że Austriacy wreszcie dostrzegli piękno Günther'owej muzyki i zaczęli puszczać utwory tego artysty na zwykłych imprezach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ZaZa zaobserwował również progres sesyjny Piotra. Zostały mu jeszcze dwa egzaminy, i dwa referaty do wykończenia. Za nim są już wszystkie prezentacje, jeden egzamin i trzy prace semestralne. Pogoda zaczęła straszliwie przeszkadzać w studiowaniu. Upały, czyste niebo i ciepła woda w jeziorze. Tylko te przejściowe burze niespodzianki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Sporzywanie posiłków na dachu Mozartheim'u stało się już bardziej tradycją niż nawykiem. A widok z jednego z najwyższych budynków w Klagenfurcie jest zaiste godny. Tak twierdzą świadkowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Skoro o posiłkach mowa to Amerykanie przygotowali nam prawdziwe amerykańskie śniadanie. Naleśniczki z syropem klonowym, jajecznica z bekonem, ciastka z kremem, masa kukurydziana i multum truskawek spowodowały, że nie mogliśmy się ruszać przez następne dwie godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVoRecD9AI/AAAAAAAAA3o/nJ25JkM4xfg/s1600-h/Syrop.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVoRecD9AI/AAAAAAAAA3o/nJ25JkM4xfg/s320/Syrop.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347294782010160130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Syrop klonowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVoRaro7CI/AAAAAAAAA3g/RwJZ8o-Wxwk/s1600-h/%C5%BBarcie%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjVoRaro7CI/AAAAAAAAA3g/RwJZ8o-Wxwk/s320/%C5%BBarcie%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347294781001755682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Powoli zapełniany potrawami stół&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7148689430853174219?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7148689430853174219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7148689430853174219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7148689430853174219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7148689430853174219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/tygodnik-codzienny-klagenfurter.html' title='Tygodnik codzienny - Klagenfurter Nachrichten'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SjV0rskQbPI/AAAAAAAAA5A/mroqqRlebE8/s72-c/Black+and+white+make+up.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-8844791274634368730</id><published>2009-06-11T16:12:00.003+02:00</published><updated>2009-06-12T16:16:43.663+02:00</updated><title type='text'>Depresja</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Współczuję Ci z powodu powrotu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takimi słowami udało się komuś dokładnie ująć stan ducha Erasmusów, którzy myślą o powrocie. Poerasmusowa depresja puka do naszych drzwi, by niedługo z całym impetem i brutalnością rzeczywistości wkroczyć w nasze życie. Większość pogodziła się z jej nadejściem, niektórzy zastanawiają się jak uniknąć nieuniknionego. Czy stanę się nieznośny dla otoczenia po powrocie zobaczymy za 3 tygodnie. A tymczasem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...dostałem zaproszenie do grupy na Facebooku: Jak przeżyć po Erasmusie. Zaskoczony trafnością porad postanowiłem zacytować:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;How to survive after Erasmus&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;All those like me who participated to Erasmus programme, or to a study experience abroad where they could confront themselves with different cultures, feel their life changed somehow; when they come back home they generally feel sad, confused, as if they come from an other planet. It's a syndrome that can last long, but luckily there are some countermeasures ! Try not to despair and not to get depressed, but on the contrary feel lucky for the awesome experience and consider it as a springboard for new fantastic adventures.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Here are my own guidelines :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1) don't think of all the money you spent for alcohol or in clubs : with that money you could probably buy a new car.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2) keep on partying with your friends : organize theme parties, crazy parties, alternative parties; but make them always in your friends' flat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3) if you still live with your parents, run away as soon as possible before committing murder.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;4) bring your Erasmus spirit among your friends : get them drunk of independence, dissipation and fun. But after that find a good job.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;5) If you're living in a big city plenty of boosts you're lucky and you won't have big problems to settle down again, but if you're living in a small village or in a dead city well...that's your own f*cking business.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;6) Whenever you're down and you would like to come back to your Erasmus life, stop for a moment : have a look to the pictures and to the videos of your experience and feel lucky for what you've done : it's not common.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;7) find somebody to whom you can speak English !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;8) Join groups and organizations to meet new Erasmus students, such as ESN.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;9) go to Erasmus parties and try to meet other Erasmus students in your city.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;10) Erasmus students generally come back home in December/January or in May/June: for the first group I'm sorry but you'll get the syndrome. For the second : enjoy the summer at least !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;11) Carpe diem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;12) don't be surprised if on Erasmus you had the sexual activity of a porn star, while in your city everybody suddenly look like chaste and pure.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;13) start studying the languages of which you learned only swearwords.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;14) plan immediately your next experience abroad : stage/internship abroad, overseas programme etc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;15) Plan with your Erasmus friends a meeting : it will be like a second Erasmus &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-8844791274634368730?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/8844791274634368730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=8844791274634368730' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8844791274634368730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8844791274634368730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/depresja.html' title='Depresja'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7781781439917800190</id><published>2009-06-07T22:31:00.005+02:00</published><updated>2009-06-08T12:02:22.266+02:00</updated><title type='text'>Claddagh</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/I3oO6I56Guc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/I3oO6I56Guc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Juliana (nie, nie tego. Ten Julian jest z Irlandii) poznałem jadąc autobusem na lotnisko, by odebrać właśnie przylatującego Wojciecha. Julian podróżował po całej Europie pracując w Irish Pubach. W Klagenfurcie zatrzymała go oczywiście kobieta.&lt;br /&gt;Julian pracuje teraz w klagenfurckim Irish pubie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Claddagh&lt;/span&gt;. Poza organizowaniem niesamowitych pub quizów w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Claddagh&lt;/span&gt; można też wypić porządne cedrowe piwo i/lub whiskey. Jest to też miejsce, gdzie sporadycznie grają małe zespoły pokroju Stefana, czy jacyś Irlandczycy grający szybkie i skoczne narodowe piosenki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co wyróżnia ten pub od innych? Wszyscy za barem to prawdziwi Irlandczycy z krwi i kości, a jak przystało na Irlandczyków tankują jak cholera! Kiedy Julian wypije więcej niż trzeba zaczyna tańczyć tradycyjne tańce irlandzkie (te które przypominają walki kogutów), wskakuje na bar i przewraca butle i szklanki. Zapomina też kasować pieniądze za drinki. Chociaż prawda jest taka, że zanim on się upije i tak zdążymy już zostawić tam fortunę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atmosfera &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Claddagh&lt;/span&gt; sprzyja różnym szaleństwom. Ostatnio dałem się wmanewrować w pojedynek na spojrzenia, który trwał dobre półtorej godziny. Po pierwszych dziesięciu minutach Erasmusi postanowili zrobić wszystko, żeby przerwać kontakt wzrokowy pomiędzy mną a Tomem. Drapano nas, gryziono, całowano, łaskotano, wrzucano lód za koszule, ponoszono pod sufit, pokazywano elementy kobiecej anatomii, ciągnięto za włosy, atakowano nasze tralala itd. I tak przez godzinę, oczywiście po czymś takim, żaden z nas nie zamierzał się poddać. W każdym razie Tom skończył z trzema ogromnymi malinkami na szyi, a ja za miałem podrapaną połowę pleców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Claddagh&lt;/span&gt; to stare dobre kawałki z lat 60',70' i 80' przeplatane z typową irlandzką muzyką. Rewelacja. I kiedy około drugiej impreza rozkręca się na dobre pijany Julian ogłasza: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Teraz zrobię coś czego nie robiliśmy już dawno temu! Zamykamy drzwi na następne pięć godzin! IN OR OUT!?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;In or out?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7781781439917800190?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7781781439917800190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7781781439917800190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7781781439917800190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7781781439917800190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/claddagh.html' title='Claddagh'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6826092057132933825</id><published>2009-06-03T12:55:00.011+02:00</published><updated>2009-06-08T14:56:32.004+02:00</updated><title type='text'>Breaking the Spring in Ligniano</title><content type='html'>Chaos. Geje i chaos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ligniano. Niby Włochy a wszędzie Austriacy. 95% ludzi w Ligniano to Austriacy.  Mówią, że to za sprawą tej imprezy. 70% Austriaków to przypakowani faceci. Jestem pewien, że przynajmniej 40% z nich to geje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chaos. 230 euro poszło na alkohol. Szaleńcy. Dobrze, że miałem swoje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proseco!&lt;/span&gt; Jeszcze tylko Brie do wina i można jechać.  W kieszeni karteczka z nazwami win i innych drinków, które powinienem spróbować będąc we Włoszech. Nie wiemy gdzie dokładnie jedziemy. Nie wiemy ile osób jedzie, Maria-Daniela zdecydowała się na dziesięć minut przed odjazdem jednego z samochodów.Nie wiemy czy będziemy mieć namiot i śpiwory. Nie wiemy ile będziemy nocować, ani ile będzie nas to kosztować. Chaos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trasa wiodła przez Alpy. Niezwykłe widoki, liczne tunele świadczące o ogromnej pracy i po godzinie jedzmy już po płaskich równinach Wenecji Julijskiej. Samochód prowadzi Stefan, Bułgar rzucający sprośnymi żartami. Pilotuje Piotro, który prowadzi jednocześnie pasjonującą rozmowę o ZSSR z Jasonem Woodym z UK. Michał próbuje zrozumieć co Ci ludzie do siebie mówią i podaje pićku.  O innych samochodach i reszcie ludzi nie mamy zielonego pojęcia. Przez okno widzimy w oddali potężne błyski. Burza. Chaos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Camping Sabbadioro the best place ever. You pay like a hotel, you live like a homeless. &lt;/span&gt;Tak Erasmusi, reklamują miejsce, w którym spaliśmy. Na miejscu czekała na nas już pierwsza część ekipy i trzy namioty. Zaanektowaliśmy jeden. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Tekkno Tent of Romanian Love&lt;/span&gt; wypełnili: Jason, Ilde, brat mój, Maria Daniela i postać ma skromna. Poczekaliśmy na resztę ludzi, którzy zjechali się po dwóch godzinach. W międzyczasie pan Kmieciu upomniał nas z pięć razy, że jesteśmy za głośno. Wreszcie zdecydowaliśmy się pójść na plażę, która okazała się leżeć 200 metrów od campingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo było czarniejsze od samego morza. Ciepła woda obmywała brzeg tak jak ciepły wiatr smagał nasze twarze. Rozsiedliśmy się na leżaczkach i podziwialiśmy przedstawienie jakie przygotowała nam przyroda. Całe pajęczyny błyskawic odbijały się od złotych piasków Ligniano.&lt;br /&gt;Całość przyprawiłem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proseco&lt;/span&gt; z serem Brie. Przesiedzieliśmy tam z dwie godziny delektując się chwilą, gdy nagle... jak nie zacznie padać. Schowaliśmy się pod zadaszeniem jednego z pobliskich barów. Bar był już zamknięty. Nie szkodzi to, gdyż ktoś i tak przytachał całą siatkę pełną przeróżnych alkoholi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odczekaliśmy z godzinę i biegiem ruszyliśmy do namiotów. Że dobiegła nas tylko trójka to już inna sprawa. Jak można się zgubić na prostym odcinku który wynosi 200 metrów? Już wiem jak. W każdym razie zdążyliśmy już dawno pozasypiać (a zimno było jak jasny gwint!), kiedy to Ilde musiał wpaść w grill, przewrócić go, potarzać się na ziemi, zgubić okulary i nakrzyczeć na pana Kmiecia. Kiedy wreszcie odzyskał swoje okulary wpadł do namiotu, by oznajmić wszystkim:&lt;br /&gt;- HEY! HEY! I'm drunk!.&lt;br /&gt;Jakbyśmy nie zauważyli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia obudziliśmy się w miarę późno. Ja obudziłem się już o 8.00. Zdążyłem przespacerować się po plaży i doświadczyć momentu, w którym chmury rozwiały się odsłaniając błękit włoskiego nieba. Większość dnia spędziliśmy na plaży grając w nogę, siatkę, pływając w morzu, robiąc wycieczkę do centrum by kupić kebab-pizzę i obowiązkowe włoskie lody. Miodzio. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lambrusco &lt;/span&gt;z serkiem Brie smakowało wybornie. Po drodze zobaczyliśmy Spring break party na plaży. 90% sami przypakowani Austriacy, rozglądający się za dziewczynami. Postanowiliśmy zrobić swoją własną alternatywną imprezę. Wieczorem poszliśmy do centrum, tylko po to by pójść znów na plażę. Wszyscy byli pół lub całkowicie pijani. A zwłaszcza Jorge... (- Jorgeniooooooooooooooooo! - Grigoriooooooooooooooo! Te okrzyki słyszeliśmy przez cały wieczór i pół nocy). Jorgem trzeba było się zaopiekować, ale nie był to jakiś koszmarny ciężar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Centrum Ligniano wyglądało mniej więcej jak Poznań na Sylwestra. Brakowało tylko fajerwerków. Impreza w austriackim stylu. Ludzie stoją i żłopią. Amen. Atmosfera spontaniczności wisiała w powietrzu. I wtedy to w tym kilkutysięcznym tłumie, ktoś wymówił moje imię. Wiedziałem, że Ona gdzieś tu będzie ale nie spodziewałem się, spotkać Jej w środku pijanego tłumu. W każdym razie pobyt w Ligniano nie mógł być lepszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na anegdotkę:&lt;br /&gt;Stoję sobie w kolejce do ustępu, a tu  znienacka wyskakuje jakiś kolo w obcisłym różowym, obcisłym T-shircie i równie obcisłych białych szortach i zaczyna się do mnie przystawiać. Delikatnie i dyplomatycznie daję mu do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany. A ten zaczyna obok mnie tańczyć. Wykonuję więc uniwersalny gest "talk to the hand", a on zaczyna mnie lizać po dłoni!!! Erasmusi zlewali z tego przez następny tydzień i próbowali się dorwać do mojej dłoni i ją polizać. Zboki.&lt;br /&gt;Koniec anegdotki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam wyjazd obfitował w o wiele więcej motywów godnych powtórzenia, ale nie tu miejsce na to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny dzień był chłodniejszy, a fale w morzu wyższe. Nic tylko poskakać pod fale. Niestety był to także dzień powrotu. Ciekawe jest to, że dzięki niezwykłym włoskim znakom drogowym na autostradę trafiliśmy dopiero w Austrii...&lt;br /&gt;Otrzepawszy piasek z włosów, zmęczony, położyłem się spać. Od tego tygodnia trzeba zacząć się brać ostro do roboty...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6826092057132933825?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6826092057132933825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6826092057132933825' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6826092057132933825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6826092057132933825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/breaking-spring-in-ligniano.html' title='Breaking the Spring in Ligniano'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-4096886687241511367</id><published>2009-06-03T12:53:00.007+02:00</published><updated>2009-06-05T23:58:55.596+02:00</updated><title type='text'>Wyborczej gorączki koniec</title><content type='html'>W centralnym holu Uniwersytetu zebrał się niemały tłum. W nim przedstawiciele wszystkich partii i ugrupowań kandydujących do samorządu studenckiego. Stanęli w kole. Nagle przez środek pustej przestrzeni utworzonej przez ludzki krąg przeszło kilku Erasmusów. Wszystko byłoby w normie gdyby nie to, że odpalili przed kamerami cały zestaw ruchów tanecznych od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Güntherdance&lt;/span&gt; zaczynając a na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tekkno pit&lt;/span&gt; kończąc. Kiedy już usunęli się w cień, przyczajeni czekali, aż niczego nie spodziewająca się osoba przejdzie przez środek by znienacka zacząć klaskać. Tłum podchwycił klaskanie i przypadkowemu przechodniowi trafiły się niezłe owacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te i inne wydarzenia zakłóciły wątpliwy spokój towarzyszący ogłaszaniu wyników.W końcu Piotro z szalonym okrzykiem wybiegł z Uniwerku. Wzniesione ręce i palce ułożone w literę V dobitnie świadczyły o tym kto wygrał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynik prezentują się następująco:&lt;br /&gt;Plus - 4 miejsca&lt;br /&gt;Gras- 3 miejsca&lt;br /&gt;Czerwoni-2 miejsca&lt;br /&gt;GO- 1 miejsce&lt;br /&gt;AG- 1 miejsce&lt;br /&gt;Anarchiści w postaci die Brut (Bier, Rum und Tequila!) - 0 miejsc (niestety)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frekwencja wyniosła jakoś poniżej 24%. Zagłosowało około 1700 studentów. W tym prawie wszyscy studenci z wymiany zagranicznej. Zdaje się, że to właśnie my przesądziliśmy o wyniku wyborów. Cóż to za kraj, w którym to studenci z wymiany decydują o losach uniwersytetu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z końcem kampanii wyborczej nadszedł też koniec złotego okresu tego Erasmusa. Przez cały maj piliśmy darmowe piwo, jedliśmy darmowe posiłki, jeździliśmy na elektrycznych skuterkach ekologicznych, graliśmy w piłkę i badmintona, opalaliśmy się i leniliśmy się. Jak zauważyliśmy z Ilde i Teresą od początku maja nie było dnia w którym nie piliśmy alkoholu. Tradycję tę utrzymujemy po dziś dzień. (-Oh dzisiaj nic nie piję.  Dwie godziny później - No dobra jedno cedrowe piwo w Claddagh Irish Pub. Skończyło się na kilku...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plac przed Uniwersytetem świeci pustką. Teraz wiemy już, że to nie chodziło o darmowe piwo i jedzenie (no dobra chodziło), ale o miejsce gdzie codziennie spotykaliśmy się praktycznie wszyscy. Teraz o wiele trudniej zebrać Erasmusów do kupy. A przynajmniej nie trudno to robić codziennie. Beatriz, jedna z Hiszpanek poczyniła uwagę, że Erasmusi po prostu mieszkali przed uniwerkiem i kursowali pomiędzy poszczególnymi standami. Prawda to.&lt;br /&gt;Czasem na prawdę było nam głupio iść po czwarty talerz zupy, ale nie chciało nam się wracać do akademików i gotować. Sumienie szybko zagłuszało darmowe piwo, a zwłaszcza tzw. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Diesel &lt;/span&gt;czyli piwo z colą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parokrotnie spotkałem Erasmusów siedzących na schodach przed Uniwerkiem i patrzących zamglonym wzrokiem w dal, czekając na darmowego grilla. Nic z tego. Zboczenie jednak pozostało i za każdym razem kiedy widzimy stand z piwem, bądź jedzeniem instynktownie kierujemy się tamże w nadziei na darmową strawę i napitki. Nic jednak z tego. Następne wybory za dwa lata.&lt;br /&gt;Mieliśmy wiele szczecią, że trafiliśmy tu w rok wyborów do samorządu studenckiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-4096886687241511367?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/4096886687241511367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=4096886687241511367' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/4096886687241511367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/4096886687241511367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/wyborczej-goraczki-koniec.html' title='Wyborczej gorączki koniec'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3643073003514850668</id><published>2009-06-03T12:50:00.005+02:00</published><updated>2009-06-06T00:39:34.034+02:00</updated><title type='text'>Orientalny despotyzm</title><content type='html'>Stało się. Austriacki pociąg spóźnił się ponad dwie godziny. Jakże wielkie było moje zaskoczenie gdy po 2,5 h podróży obudziłem się w centrum Klagenfurtu.&lt;br /&gt;Wypad na Bałkany z bratem mym rodzonym zaczęliśmy od Villach. Wystarczy wyjść z dworca popatrzeć przez pięć minut i można śmiało twierdzić, że widziało się połowę tego miasteczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, że dostaliśmy się na Bałkany przypominały nam: muzyczka ala Goran lecąca z pokoiku konduktorów, którzy coś tam sobie pili. Żule na dworcach i lepiące się siedzenia w pociągu.&lt;br /&gt;Nie psioczmy jednak na Słowenię, gdyż i tak mają lepsze pociągi niż my w Polsce.&lt;br /&gt;Szybka przesiadka w Ljubljanie i nieśmiertelne czizy, na które skusił się mój brat.&lt;br /&gt;W pociągu do Skocjańskich Jam (jaskiń) jechały z nami tylko dwie Amerykanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysiadamy w Divacy i szukamy "świetnie oznaczonej ścieżki turystycznej", która rzekomo miała prowadzić do jaskiń. Dzięki opóźnieniom zostało nam tylko pół godziny do momentu, w którym wycieczka miała ruszyć w głąb. Zapytaliśmy jakiegoś Słoweńca którędy do jaskiń, na co otrzymaliśmy podbudowującą odpowiedź "it's one hour of walking".&lt;br /&gt;Ruszyliśmy z kopyta. Piękny szlak okazał się być drogą wzdłuż autostrady. Dwie Amerykanki popylały za nami. Czując presję zaczęliśmy biec. Odstawiliśmy dziewczyny na dość spory dystans i dysząc dobiegliśmy do kasy na minutę przed 13.00. Udało się.&lt;br /&gt;To jak Amerykankom udało się dojść 30 sekund po nas pozostaje zagadką historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto nadszedł moment, kiedy po raz pierwszy nawiązałem znajomość po hiszpańsku. Wystarczyło tylko parę słówek po hiszpańsku i niejaki Bongo "Myhotballs" śpiewak z Meksyku został naszym ziomkiem. Tenże kolo miał później uświetnić jaskinie swoim latynoskim głosem. Ciekawe doświadczenie. O samych jaskiniach pisałem już wcześniej. Dodam tylko, że Michał określił je jako "jedną z najbardziej mistycznych rzeczy jakie widział w życiu". I istotnie, chociaż byłem tam drugi raz to i tak nie mogłem wyjść z podziwu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żałowy obiadek w postaci bochenka chleba i sosu, szybki powrót do Ljubljany i brat mój zobaczył miasto, które tak mu się spodobało, że zaczął rozważać wyjazd na Erasmusa do stolicy Słowenii. Jestem z niego dumny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciliśmy zmęczeni jak jasny gwint. Plan był prosty. Prysznic i spać. Jak wiemy nic, nigdy nie idzie zgodnie z planem. Dziesięć minut później w pokoju 308 dało słyszeć się głośne pukanie. Jako, że akurat brałem prysznic, brat mój otworzył. I wtem niczym w Biesiadzie Kochanowskiego, do pokoju wbiegło dziesięć osób z winem, piwem i wódką w ręku. Cóż miałem zrobić. Szybko założyłem gaciorki i wybiegłem przywitać niespodziewanych gości. Johnny Walker, którego dostałem na urodziny został zmieszany z sokiem jabłkowym w proporcjach 95% i 5% (5% to oczywiście sok). Soczek ten miał jeszcze zaskoczyć parę osób. Pijane rozmowy, nowe imię dla Michała (Patito, Patito!!!) i głupie filmiki z rożnych krajów spowodowały, że poszliśmy spać po 24 godzinach bez snu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3643073003514850668?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3643073003514850668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3643073003514850668' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3643073003514850668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3643073003514850668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/orientalny-despotyzm.html' title='Orientalny despotyzm'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3398465210748779135</id><published>2009-06-03T12:12:00.004+02:00</published><updated>2009-06-03T12:40:41.000+02:00</updated><title type='text'>Over the rainbow so high</title><content type='html'>Piotro siedział przed swoim laptopem piszą kolejne strony referatu. Czasem pozwalał swoim oczom odpocząć i wyglądał przez okno, by obserwować manifestację potęgi natury w postaci burzy.&lt;br /&gt;To już piąta burza w tym tygodniu pomyślał. Nie zdziwił się jednak, ni zaskoczył. Przyzwyczajony był do burz wyskakujących nagle zza gór.&lt;br /&gt;Odgłos stukania w klawisze wypełnił pokój. Nagle klikanie ustało. Złote światło oślepiło zmulonego pracą Piotro. Trudno określić czy zrobił to odruchowo czy nie, ale w każdym razie Piotro szybko wybiegł z pokoju.&lt;br /&gt;Po drodze zobaczył Oanę wieszającą pranie. Nic nie mówiąc chwycił ją za ramię i wyprowadził na balkon. Intuicja go nie zawiodła. Oana z dziewczęcym piskiem pobiegła po aparat fotograficzny. Po sekundzie wróciła krzycząc - Na dach!!&lt;br /&gt;Kiedy oboje powoli wchodzili powoli po schodach, widzieli ludzi wychodzących z pokojów i wychodzących na balkony pokazujących sobie coś w oddali.&lt;br /&gt;- Są już dwie - krzyknął ktoś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oana wspięła się na dach a Piotro tuż za nią. Pierwsze co poczuli to ciepły wiatr rzucający krople letniego deszczu na ich twarze. Połowa nieba okryta była mieniącym się złotem płaszczem, na który narzucony był ciemnogranatowy klin. Druga część przystrojona była w ciemny i głęboki granat. Granatowy płaszcz przepasany był dwoma wielobarwnymi pasami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy pierwsza z tęcz jest bardzo silna, pojawia się jej kolejne odbicie. Barwy są wtedy ułożone w odwrotnej kolejności niż te na tęczy pierwotnej. To właśnie zobaczyliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zdjęć nie będzie bo nie oddają nawet w połowie potęgi tamtej tęczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3398465210748779135?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3398465210748779135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3398465210748779135' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3398465210748779135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3398465210748779135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/06/over-rainbow-so-high.html' title='Over the rainbow so high'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-5214736406535656654</id><published>2009-05-29T13:10:00.003+02:00</published><updated>2009-06-03T12:12:43.336+02:00</updated><title type='text'>Jestem barmanem na tym dancingu</title><content type='html'>Z głośników leciała głośna muzyka. Kiedy znajome bity Güntherowej twórczości zawibrowały w powietrzu i siedemdziesiąt osób wypełniających Mozartclub w szalonym amoku zaczęło przekrzykiwać głośniki. Udało im się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pół godziny później do klubu zawitała policja z zawiadomieniem o naruszeniu spokoju publicznego. Szczęśliwie organizator tej imprezy, niejaki Piotro, dostał wsparcie od Blabiego, który klawisz spławiał już wielokrotnie i wszelkie kruczki prawne znał. I tym razem udało się udobruchać zahukanych przedstawicieli austriackiego prawa. Impreza mogła toczyć się dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę wcześniej tegoż ranka do Klagenfurtu zawitał brat mój rodzony! Idealnie by trafić na imprezę urodzinową.&lt;br /&gt;Tak się jakoś dziwnie składa, że od czasów gimnazjum zawsze znajduję kogoś, kto obchodzi urodziny tego samego dnia co ja. Tym razem też tak było. Urocza Japonka Makiko postanowiła dołączyć się do imprezy i wspomóc w organizacji. Upiekła też pyszny sernik! Postanowiłem zrobić event na facebooku i zaprosić najbliższych znajomych. Godne kilku zdjęć zaskoczenie na mojej twarzy pojawiło się, gdy zauważyłem, że koło najbliższych znajomych wynosi dokładnie 114 osób...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość dnia zjadło mi oprowadzanie brata po Klagenfurcie i przygotowywanie przyjęcia. Nabyłem bagatela 120 piw i  dwie wódki marki &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/31/Taiga.png"&gt;Taiga&lt;/a&gt;. Dodatkiem była Żubrówka ofiarnie przywieziona przez mojego brata. Paręnaście godzin później zostało mi 8 piw i jedna wódka.&lt;br /&gt;Równo tydzień później po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Erasmus Summer Jam&lt;/span&gt; odpaliliśmy imprezę niezwykle podobną do poprzedniej. Playlista była ta sama, z tym, że naniosłem swoje poprawki. W sumie i tak królował Günther.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość rzec, przyjęcie było całkiem godne. Praca barmana męczy jak jasny gwint. Czujność na włączona na 100% i bezustanne serwowanie drinków nie takie proste jak się wydaje! No i ten incydent z policją... Aczkolwiek kiedy funkcjonariusze opuścili lokal impreza robiła się coraz lepsza i lepsza by osiągnąć crescendo w momencie, gdy zostało tylko 30 osób skorych do porządnej zabawy. Tańce na rurze i za barem, skoki na sofy i ogólna głupawka udzieliła się wszystkim. Możliwe, że to był alkohol. Nawet brat mój odpalił swoje najlepsze ruchy w rytm &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wRNyCHLell8"&gt;Blockbustera&lt;/a&gt;. Głupawe napisy we wszelkich możliwych językach, które zapełniły stoły i lodówkę są tam do dzisiaj.&lt;br /&gt;Tylko to sprzątanie klubu po wszystkim...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak oto upłynął drugi dzień celebrowania urodzin na Erasmusie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-5214736406535656654?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/5214736406535656654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=5214736406535656654' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5214736406535656654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5214736406535656654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/jestem-barmanem-na-tym-dancingu.html' title='Jestem barmanem na tym dancingu'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1410545494466956516</id><published>2009-05-27T13:42:00.004+02:00</published><updated>2009-05-29T13:10:33.253+02:00</updated><title type='text'>Hiking</title><content type='html'>21 maja postanowiliśmy wgramolić się na jedną z pobliskich górek Kreuzberg.&lt;br /&gt;Skwar lał się z nieba. Chłodząca zieleń lasu zachęcała do wejścia. W plecakach brzęczały puszki piwa, wino i jak się miało później okazać butelka wódki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacer przez ogródek botaniczny zaowocował w odkryciu małego wodospadu. Oczywiście musieliśmy w niego wskoczyć. Wysuszyliśmy się idąc pod górę, tylko po to by odkryć rozbudowany drewniany plac zabaw. Kolejna godzina zeszła nam na łażeniu po drzewach, ślizganiu się na zjeżdżalni i straszeniu dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRviyAMI/AAAAAAAAA2I/W55vsFVKXA8/s1600-h/ogr%C3%B3d.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRviyAMI/AAAAAAAAA2I/W55vsFVKXA8/s320/ogr%C3%B3d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5341201293160612034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ogród botaniczny&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ścieżka ku szczytowi okazała się być ścieżką zdrowia. Co kilkadziesiąt metrów natknąć się można było na kolejne stacje składające się z przeróżnych drabinek, drzewek i wszelkiego rodzaju popierdółek, które zatrzymywały nas na dłuższe chwile. Bawiąc się jak dzieci w końcu doszliśmy na szczyt by skonsumować jedzenie i wypić co trzeba. Jerome przyniósł ze sobą paczkę sera Brie i odpowiednie doń wino. Większość zadowoliła się piwem i kanapkami. Nagle na scenę weszła dżdżownica. Robak ten przywołał wiele miłych wspomnień związanych z najlepszą grą świata czyli z &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=M54OeJQKFuI"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Worms Armaggedon!&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Szybko wpadliśmy na pomysł by zorganizować turniej Wormsów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRCjrADI/AAAAAAAAA14/MTb3nLI26tM/s1600-h/Gupki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRCjrADI/AAAAAAAAA14/MTb3nLI26tM/s320/Gupki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5341201281084751922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Stacja 43&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kiedy schodziliśmy na dół natknęliśmy się na mały wodopój. W żyłach popłynęła żywa dzięcięca krew i pięć minut później połowa z nas była mokra. Spojrzeliśmy na suchą połowę, napełniliśmy butelki i  z dzikim krzykiem ruszyliśmy do przodu. Pół godziny później leżeliśmy w gaciach na trawie i patrzyliśmy jak nasze ubrania suszą się na słońcu. Jan wyciągną butelkę wódki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakisz czas potem ku ogromnemu zdziwieniu Austriaków jeździliśmy na rowerach po głównych placu w Klagenfurcie dzwoniąc dzwonkami i śpiewając Jingle Bells. Piosenka szybko zmieniła się w Ding dong song Günthera. Słońce nie przestawało prażyć. Resztę dnia spędziliśmy nad jeziorem. Załapałem się na cztery super drzazgi. Tym razem to był jedyny wypadek związany pływaniem. Zmęczony udałem się spać by następnego dnia z rana odebrać mego brata z dworca głównego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRLsw6GI/AAAAAAAAA2A/nZvty71kABA/s1600-h/Lake%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRLsw6GI/AAAAAAAAA2A/nZvty71kABA/s320/Lake%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5341201283538806882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nad jeziorem obserwując zachód słońca i Alpy&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1410545494466956516?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1410545494466956516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1410545494466956516' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1410545494466956516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1410545494466956516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/hiking.html' title='Hiking'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sh_CRviyAMI/AAAAAAAAA2I/W55vsFVKXA8/s72-c/ogr%C3%B3d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-450154848983332583</id><published>2009-05-23T15:01:00.004+02:00</published><updated>2009-05-28T13:13:55.783+02:00</updated><title type='text'>Sauna</title><content type='html'>Co jakiś czas w Uniheimie organizowane są imprezy. Z reguły tematyczne (Superhero party itd.), tym razem tematem przewodnim, był motyw hawajskiej plaży. Jednak zanim dotarłem na imprezę czekać mnie miało parę przygód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień zaczął się zwyczajnie. Darmowe piwo. Wieczorem grill. Plus przygotował nawet wegetariańskie potrawy. Przygrillowany serek haloumi z ziemniaczaną sałatką smakował nad wyraz dobrze. WTEM! Przypomniało nam się, że przecież Laurie gra dziś koncert wraz z orkiestrą smyczkową. Szybko wskoczyliśmy na rowery i z niezwykłą prędkością popędziliśmy ku centrum miasta. Spóźniliśmy się trochę, ale tylko trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Salę nazwaną za wybitnym kompozytorem Mozartem, tylko w połowie wypełniali ludzie. Resztę wypełniała muzyka. Kiedy orkiestra zagrała Serenadę w E-dur op.22 Dvoraka po skórze przeszły mi ciarki. Oto potęga muzyki klasycznej słuchanej na żywo! (Dwa poprzedzające kawałki to: Antiche arie e danze suite no 3 Ottorino Respighi'ego  i Rondeau bizzare du silence op. 13 Alfreda Stingl'a.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po koncercie szybki powrót i jeszcze szybsze szykowanie się na hawajską imprezę. Skoro impreza odbywała się w Uniheimie postanowiłem tez pooddawać parę rzeczy, które zalegały u mnie już od dawna.&lt;br /&gt;Przebrany w kolorowe i idiotyczne ubrania (koszulka z piórami po Testiculo) z dwoma parami okularów na czole i z czerwoną miską na głowie jechałem na rowerze ku Uniheimowi. Wjechałem jednak w sam środek burzy i siarczystej ulewy. Po paru sekundach byłem cały mokry. Postanowiłem wjechać na chodnik i skryć się pod jednym z restauracyjnych baldachimów. Kiedy wjeżdżałem nakrawężnik, łańcuch od roweru postanowił odmówić mi posłuszeństwa i po prostu spadł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto co widzieli ludzie siedzący w restauracji. Jedząc spokojnie posiłek zobaczyli nagle człowieka ubranego w białą koszulę obszytą niezliczoną ilością kolorowych piór. Człowiek ten miał też czerwoną miskę na głowie. Nagle, zaczął się gwałtownie zbliżać do obserwujących. I ... wypieprzył się tuż przed kilkoma stolikami. Zaczął szybko czegoś szukać. Znalazł. Chodziło mu o okulary. Co dziwne jednak, założył je na czoło a nie na nos i zaczął szukać czegoś ponownie. Znalazł. Kolejne okulary. Tym razeł założył je na nos. Podtrzymując jedną ręką rower, który nie miał nóżki, drugą próbował nałożyć łańcuch na koła zębate. Co chwila przeszkadzały mu w tym okulary, które zsuwały się z czoła i spadały na nos uniemożliwiając mu prawidłowe widzenie. Cały czas siekł deszcz. W końcu to kolorowe zjawisko założyło miskę na głowę, zasalutowało i odjechało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego piszę o imprezach w Uniheimie? Wyróżnia je parę specyficznych cech. W sali tanecznej jest tak gorąco, że można tańczyć przez pięć minut a potem trzeba czym prędzej uciekać na korytarz by nie umrzeć z odwodnienia. Nie ma tam też kolektywnej ubikacji, więc trzeba prosić tamtejszych mieszkańców o zezwolenie na użycie ich prywatnego kibla.&lt;br /&gt;Dj Pedro na muzyce się nie zna za grosz. Dopiero Erasmusi krzyczący chórkiem "Günther, Günther" zmusili go do puszczenia JEDYNEJ piosenki, przy której dobrze się bawiliśmy. Reszta to techno ścierwo.&lt;br /&gt;W związku z sauną w sali tanecznej, impreza najczęściej przenosi się do jednej z wspólnych kuchni, bądź do prywatnych pokoi. Tak było też tym razem. W pokoju Camerona i Ildefonoso słuchaliśmy starych dobrych kawałków, muzyki klasycznej. Tańczyliśmy walca i kozaczoka i śpiewaliśmy jakieś hiszpańskie pijackie piosenki. Nawet nie zauważyliśmy jak się rozjaśniło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O piątej było już jasno a my byliśmy spoceni po saunie. Jedynym słusznym rozwiązaniem był spacer nad jezioro. Woda nie była wcale taka zimna. Jako jedni z pierwszych do wody wbiegli Finowie. Co ciekawe doczepiła się do as jakaś grupka pijanych ludzi, którzy w wodzie siedzieli najdłużej. Zdecydowanie za długo. Ivan, kiedy dojrzał kaczuszkę zaczął się wydzierać&lt;span style="font-style: italic;"&gt; PATITO! PATITO!&lt;/span&gt; i wbiegł za nieszczęsną kaczką do wody. Miał za nią płynąć jeszcze przez jakiś czas.&lt;br /&gt;Od tego czasu Patito zastępuje jego imię. Odświeżony w jeziorze mogłem wrócić wreszcie do łóżka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-450154848983332583?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/450154848983332583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=450154848983332583' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/450154848983332583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/450154848983332583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/sauna.html' title='Sauna'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7519940635365528711</id><published>2009-05-18T12:27:00.004+02:00</published><updated>2009-05-18T13:29:28.870+02:00</updated><title type='text'>Słoneczny patrol</title><content type='html'>Słońce grzejące od pary tygodni i ciepła woda w jeziorze kusi i odciąga od pisania referatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci raz postanowiliśmy udać się nad jezioro i poleżeć na plaży z widokiem na Alpy. Pierwsza plaża, na której byliśmy to jak się później okazało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hundstrandbad&lt;/span&gt;, czyli miejsce gdzie Austriacy masowo wypuszczają swoje psy. Drugie kąpielisko znajduje się parę kilometrów od Klagenfurtu, w Pörtschach. Ale prowadzi do niego całkiem fajowska droga rowerowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego korzystamy z tych dwóch innych plaż? Bo wejście na klagenfurcką plażę jest kurde płatne. Dopiero od 18.00 jest za darmo. W każdym razie kiedy wracałem z Pörtschach napotkałem grupkę Erasmusów, którzy chcieli jeszcze skorzystać z darmowego wejścia na plażę. Postanowiłem do nich dołączyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama plaża wygląda mniej więcej tak:&lt;br /&gt;Jest sztucznie zwieziony skądś tam piaseczek. Trzy długie i duże drewniane pomost pomiędzy, którymi przygotowane są kąpieliska dla dzieci. Kilkadziesiąt metrów od pomostów znajduje się drewniana wysepko-platforma. Oczywiście to ona stała się naszym pierwszym celem. Tam też dopłynęliśmy z dwoma Amerykanami. Trzeci jakoś wszedł do wody i tak sobie stał czekając nie wiadomo na co. Krzyczeliśmy więc do niego, żeby do nas podpłynął. On jednak się ociągał. Po dwudziestu minutach postanowił jednak do nas dołączyć i powoli płynął w naszym kierunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypłynąłem mu naprzeciw, żeby trochę się rozruszać w chłodnej jeszcze wodzie. Kiedy wynurzyłem się obok niego, on od razu się mnie złapał. Na początku myślałem, że żartuje i powiedziałem żeby przestał się wydurniać. Jednak on się nie wydurniał. Twarz Amerykanina poczerwieniała i z trudem łapał oddech. Złapał się moich pleców i powoli zacząłem go ciągnąć ku najbliższemu kawałku lądu, którym była ta nieszczęsna platforma. Drugi Amerykanin Tom, który zmiarkował co się dzieje podpłynął, żeby pomóc mi dociągnąć nieszczęśnika do platformy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że ów koleś cierpi na astmę, nałykał się wody i stracił dech. O płynięciu z powrotem nie było mowy, więc postanowiliśmy wziąć łódkę od ratownika i odholować kolegę na ląd.  Okazało się, że ratownika wcale nie było na miejscu. Dwa telefony i piętnaście minut później z centrum dojechała ratowniczka. Odczepiliśmy łódki od przystani i podpłynęliśmy pod wysepkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co się okazało? Że, kolesia na wysepce już dawno nie ma. Czekał tak długo na nadejście pomocy, aż w końcu inni Erasmusi dali mu koło ratunkowe, które wykorzystał aby dopłynąć do pomostu. Szczęśliwie nic mu się nie stało. Rutynowe badanie, parę formalności i mogliśmy udać się na spoczynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale strachu tośmy się najedli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7519940635365528711?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7519940635365528711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7519940635365528711' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7519940635365528711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7519940635365528711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/soneczny-patrol.html' title='Słoneczny patrol'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7760879341862348264</id><published>2009-05-18T12:05:00.003+02:00</published><updated>2009-05-18T12:27:10.622+02:00</updated><title type='text'>The duellists</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEzQUanyjI/AAAAAAAAA1w/bflUEND6MFI/s1600-h/duellists.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 210px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEzQUanyjI/AAAAAAAAA1w/bflUEND6MFI/s320/duellists.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337103388862040626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie wie jak cała sprzeczka się rozpoczęła. Obaj zainteresowani w tym względzie zachowują milczenie. Wielu twierdzi, że oni sami nie wiedzą jak do tego doszło. Faktem jest natomiast to, że pojedynek się rozegrał. Faktem jest to, że rozegrał się pomiędzy dwoma sąsiadami. Piotro i Jason.&lt;br /&gt;Rozmawiali przez facebook'owy chat. Nagle rozległo się pukanie w ścianę. Obaj zaczęli pukać coraz intensywniej. Nerwy puściły. Do pojedynku musiało dojść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trwał on długo, ale za to był zacięty. Wykorzystano takie bronie jak: komórka, ketchup, dezodoranty, pianka do golenia, parasol, ręcznik, miotła i ułamana nóżka od roweru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotro szedł korytarzem z keczupem w ręku. Jason wyskoczył z dwoma dezodorantami intensywnie psikając by utrzymać dystans. Szybki unik, obrót dwa kroki w tył i Piotro trzymał w ręku piankę do golenia. Teraz żaden nie mógł podejść do drugiego. Napięcie i nerwowe przeklinania. Lekkie drżenie rąk. Jason psikną lekko jednym z dezodorantów. Oboje utrzymują kontakt wzrokowy. Nagle Piotro, katęm oka dostrzegł parasol. Gwałtowny skok w bok, skos z powrotem z otwierającym sie parasolem i Piotro zaczą powolnymi krokami do przodu zapędzać Jasona w kozi róg. Lecz Jason miał asa w rękawie. Wślizgnął się do pokoju by po chwili wybiec z uśmiechem na twarzy i ręcznikiem w ręku. Piotro widząc beznadziejność sytuacji szybko wycował się i chwycił to co było pod ręką. Miotłę.&lt;br /&gt;Rozpoczęła się długa wymiana ciosów na skótek, której to od miotły odpadła szczotka i Piotro został z kijem w rękach. Próbował podkosić adwersarza, a adwersarz zbijał ciosy swym ręcznikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten pat utrzymywałby się pewnie dłużej, gdyby nie Troll Lady z naprzeciwka, która kazała nam się uciszyć. Pojedynek został nierozstrzygnięty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Duellists&lt;/span&gt; Ridleya Scotta to film jednak bardziej niż dobry.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7760879341862348264?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7760879341862348264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7760879341862348264' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7760879341862348264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7760879341862348264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/duellists.html' title='The duellists'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEzQUanyjI/AAAAAAAAA1w/bflUEND6MFI/s72-c/duellists.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1644852257078185401</id><published>2009-05-18T02:14:00.004+02:00</published><updated>2009-05-18T12:04:57.878+02:00</updated><title type='text'>Jak wyleczyć kaca?</title><content type='html'>TAK:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEyjG-6W-I/AAAAAAAAA1o/BJ3U1K7ORQ8/s1600-h/Laptop.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEyjG-6W-I/AAAAAAAAA1o/BJ3U1K7ORQ8/s320/Laptop.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337102612162042850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedy nie możesz już wytrzymać siedząc w pokoju przed laptopem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwnBtl80I/AAAAAAAAA0Y/C14kt_rlCEk/s1600-h/n1085796758_449650_4128556.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwnBtl80I/AAAAAAAAA0Y/C14kt_rlCEk/s320/n1085796758_449650_4128556.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337100480443446082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I zew drogi jest zbyt silny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwnEhfPPI/AAAAAAAAA0g/cPKhZpdRuaY/s1600-h/n1085796758_449654_3657204.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwnEhfPPI/AAAAAAAAA0g/cPKhZpdRuaY/s320/n1085796758_449654_3657204.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337100481197980914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Wsiądź na rower!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwndhghrI/AAAAAAAAA0w/tARkqp9sS4k/s1600-h/domki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwndhghrI/AAAAAAAAA0w/tARkqp9sS4k/s320/domki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337100487908951730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Omiń wiejskie chatki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN0_93hI/AAAAAAAAA1Y/I9arFedBhzc/s1600-h/G%C3%B3rka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN0_93hI/AAAAAAAAA1Y/I9arFedBhzc/s320/G%C3%B3rka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337101147045748242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Podprowadź rower pod górę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN_6_9gI/AAAAAAAAA1A/ZoAcb0OIFHI/s1600-h/Wy%C5%BCej.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN_6_9gI/AAAAAAAAA1A/ZoAcb0OIFHI/s320/Wy%C5%BCej.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337101149977703938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wznieś się na wyżyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN6MJ0TI/AAAAAAAAA1I/ddLOFnEAqus/s1600-h/Owce.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN6MJ0TI/AAAAAAAAA1I/ddLOFnEAqus/s320/Owce.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337101148439040306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zatrzymaj się przy owcach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN6r4WyI/AAAAAAAAA1Q/8d-BcAEVj54/s1600-h/Jeziorko.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExN6r4WyI/AAAAAAAAA1Q/8d-BcAEVj54/s320/Jeziorko.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337101148572113698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I przy stawku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwnc7U0BI/AAAAAAAAA0o/53eXDhAX5bA/s1600-h/Bikes%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEwnc7U0BI/AAAAAAAAA0o/53eXDhAX5bA/s320/Bikes%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337100487748800530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przejedź po polance.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExOKUiggI/AAAAAAAAA1g/TqLxjeyb1JE/s1600-h/drzewo+na+polanie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShExOKUiggI/AAAAAAAAA1g/TqLxjeyb1JE/s320/drzewo+na+polanie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337101152769180162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I oddychaj głęboko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I gotowe! Potem możesz popływać w jeziorze!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1644852257078185401?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1644852257078185401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1644852257078185401' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1644852257078185401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1644852257078185401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/jak-wyleczyc-kaca.html' title='Jak wyleczyć kaca?'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ShEyjG-6W-I/AAAAAAAAA1o/BJ3U1K7ORQ8/s72-c/Laptop.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3739558122566888255</id><published>2009-05-18T01:33:00.004+02:00</published><updated>2009-05-18T02:14:46.060+02:00</updated><title type='text'>To make out with</title><content type='html'>Jest pewna sfera erasmusowego życia, której dotąd nie poruszałem. Jednakże z dwóch powodów postanowiłem ją wreszcie opisać. Po pierwsze obraz tego wyjazdu byłby niepełny, a po drugie przydarzyła mi się historia, którą uznałem z godną opisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Erasmusie, zwłaszcza po prawie roku to jak życie skupione w soczewce. Można tu znaleźć wszystkie emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Różnica polega na tym, że przeżywa się je o wiele intensywniej i na tym, że o wiele szybciej mijają. Tyczy się to też szeroko pojętych związków damsko-męskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałem historię o pewnej dziewczynie. Była pięć lat ze swoim chłopakiem. Ale potem wyjechała na pół roku na Erasmusa i zdradziła nieszczęśnika. Co więcej po Erasmusie przeprowadziła się do kraju, z którego pochodził kochanek i jeśli się nie mylę to wzięli tam ślub. Inna historia opowiada od ludziach z dwóch różnych kontynentów. Ameryki Północnej i Europy, którzy poznawszy się na Erasmusie przeżyli wiele miłych chwil ze sobą. Pomimo odległości związek trwa do dziś.  Gdybym sam nie był na Erasmusie nie uwierzyłbym w te bajki. Ale Ci ludzie naprawdę istnieją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Erasmus niszczy związki. To fakt. Gdybym chciał policzyć związki zniszczone przez Erasmus Klagenfurt 2008/9 musiałbym liczyć też na palcach obu stóp. Atmosfera ciągłego letniego szaleństwa nie sprzyja związkom. Zdecydowanie nie sprzyja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośród tej relatywnie małej grupy stu kilkudziesięciu osób można znaleźć wszelkie rodzaje związków. Mamy więc przelotne, jedno nocne przygody. Mamy paro-tygodniowe związki ludzi wierzących, że da się je naprawdę dłużej utrzymać. Mamy też wreszcie pełnoprawny związek, o którego przyszłości nie będę się jeszcze wypowiadał. Mamy portugalskiego amanta, który w niezwykły sposób potrafi uwieść wszystko co swym kształtem przypomina kobietę. Mamy nieszczęśliwie podkochujących się. Mamy nawet parę platonicznych związków, co najlepsze związki te nie są w żaden sposób tajemnicą dla obojga zainteresowanych. Mamy też symultaniczne zauroczenia (w trzech dziewczynach/facetach) na raz. Na początku w jednym z pierwszych wpisów o Erasmusie (tym ściągniętym z grupy na facebook'u) jeden z myślników brzmiał tak:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- You kiss everything and everyone and don't care about the consequences&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Chciałbym wnieść poprawkę do mojego poprzedniego komentarza. To jednak prawda. Chociaż niektóre z pocałunków nie mają żadnego związkowego powiązania to jednak stanowią najczęstszy przejaw istnienia naszych związków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz czas na historię. Rzecz dzieje się podczas Erasmus Summer Jam. Prosta sprawa. Dwóch panów zadurzonych po uszy w tej samej dziewczynie. Oboje przypadkiem dowiadują się o swoich uczuciach. Odbywają ponad półgodzinną, niezwykle fascynującą rozmowę. Wracają na imprezę niemal w objęciach i głośno się śmiejąc. Otwierają drzwi by zobaczyć, że obiekt ich uczuć właśnie wylądował w objęciach trzeciego i zanosi się na gęsty pocałunek.&lt;br /&gt;Cielęco-maślane miny obu panów musiały być niezwykle zabawne, gdyż w momencie kiedy spojrzeli po sobie, obaj wybuchnęli gromkim śmiechem. Śmiech ten był jednak zabarwiony goryczą. Jeden z panów się zasępił, drugi autentycznie wkurzył. Na moment krótki.&lt;br /&gt;Kiedy trzeci dostrzegł twarze swoich kolegów w mig pojął w czym rzecz. Przeprosił, ukłonił się i po prostu opuścił imprezę. Taka cena pijackich przyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy jesteśmy świadomi, że za miesiąc i tak będzie trzeba wszystko odpuścić, jak przy każdym końcu. Za miesiąc cały nasz erasmusowy świat ulegnie szybkiej dekompozycji. Dlatego do tego czasu nikt nie odpuści. To niezwykłe, że ten incydent nie miał specjalnie wpływu na przebieg dalszej imprezy. Obaj panowie dalej bawili się świetnie. Oto paradoksalny dualizm Erasmusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogę zdradzić tożsamość jednego z bohaterów tej historii. Jednym z dwóch panów byłem ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog: Los miał wkrótce pokazać, że ten kwadracik mógł się jeszcze bardziej powyginać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3739558122566888255?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3739558122566888255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3739558122566888255' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3739558122566888255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3739558122566888255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/to-make-out-with.html' title='To make out with'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-691279596372206299</id><published>2009-05-16T20:16:00.010+02:00</published><updated>2009-05-17T19:56:10.861+02:00</updated><title type='text'>Erasmus Summer Jam</title><content type='html'>Uniwersytet powoli zamieniał się z powrotem w Uniwersytet. Przez ostatnią noc była to jedna wielka imprezownia. Praca wrzała w każdym kącie , zaangażowano w końcu porządne siły sprzątające. Nikt z Erasmusów tam nie był. (Jeden co prawda tam poszedł, ale szybko zrozumiał swój błąd i wrócił)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie Piotro, siedząc przed swoim laptopem zastanawiał się, dlaczego nie może sklecić porządnego zdania po niemiecku i tym samym pchnąć referat do przodu. Nie miał przecież kaca. Był tylko zmęczony. A może miał kaca. Nieważne.&lt;br /&gt;Te myśli szybo zastąpiły inne, a wraz z nimi pojawił się nowe pytania. Co czyni dobrą imprezę? Ludzie, nasunęła się pierwsza odpowiedź. Tam gdzie są Erasmusi jest impreza.&lt;br /&gt;Jednak koślawo analizując ostatnie wydarzenia, Piotro szybko doszedł do wniosku, że ważne jest też coś innego. Muzyka.&lt;br /&gt;Jest też trzeci element, który pozostaje nienazwany i tym samym nierozpoznany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto historia pewnej imprezy. Erasmus Summer Jam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było ich dwóch. Niedoskonałym imprezom postanowili powiedzieć zdecydowane NIE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefan gra na gitarze. Zapamiętale i z pasją. Zdążył już dawno temu wyrobić sobie gust muzyczny. Szczęśliwie posiada też umiejętność krytycznego obserwowania otoczenia. Dostrzegł więc przy jakich utworach ludność dobrze się bawi, a przy jakich smętnieje i rozsiada się na kanapach by prowadzić równie smętne rozmowy.&lt;br /&gt;Jason wychowany w muzycznej kulturze Wielkiej Brytanii, nie może zdzierżyć, ani austriackiego ani amerykańskiego popu. Ci dwaj zjednoczyli siły by stworzyć ostateczną listę dobrej imprezowej muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie... wreszcie,  muzyka z lat siedemdziesiątych,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Kool And The Gang&lt;/span&gt;, żadnych pierdół. Na Erasmus Summer Jam, nie mieliśmy usłyszeć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Under my umbrella, ela, ela, ela...&lt;/span&gt; Pop ścierwo nie zawitało na playlistę. Wisienką na torcie miał być cały album Günther'a. To niezwykłe, ale na zdjęciach z imprezy naprawdę widać kiedy z głośników leci Günther. To co dzieje się z Erasmusami, gdy do ich uszu dochodzą dźwięki stworzone przez szwedzkiego artystę, przerasta możliwości zwykłego opisu. Wielki wybuch, eksplozja energii. Tajemniczej energii, której źródła nie znają nawet najpotężniejszi imprezowicze. Postronni obserwatorzy, zaskoczeni nagłym wybuchem, z zadziwieniem pytają się nawzajem "Ale o co chodzi?"&lt;br /&gt;Wszyscy znamy już teksty piosenek Günther'a na pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na Erasmus Summer Jam QUIZ! Znany też jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Shut the f*kc up quiz! &lt;/span&gt;Stefan dzięki swemu imprezowemu zmysłowi postanowił stworzyć quiz, który miał wspomóc imprezę. A przygotował się porządnie. Pytania z tzw. wiedzy ogólnej, wcale nie były takie oczywiste i nie takie proste. Zasady? Czteroosobowe drużyny, przy czym w drużynie może być tylko jeden &lt;span style="font-style: italic;"&gt;English native speaker. &lt;/span&gt;Trzydzieści pytań. Oto kilka przykładów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki kolor ma literka L w logo Google?&lt;br /&gt;Ludwik XIV był najdłużej rządzącym europejskim władcom. Ile lat panował?&lt;br /&gt;Jak nazywa się drugie co do wielkości morze świata?&lt;br /&gt;Jakiej narodowości był pierwszy od ponad 400 lat papież nie Włoch?&lt;br /&gt;Jak nazywa się  grecka bogini boskiej kary?&lt;br /&gt;Paronomazja to inaczej....?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja drużyna "The Hepplethwaites" składała się z całej rodzinki. Był więc Daniel Obadiah, Albert, Ida i Victoria.  Kobiety były raczej pasywne. Daniel Obadiah wspomógł moje intelektualne wysiłki wiedzą z historii USA i znajomością popkultury. Gry takie jak ta, i konkurencja ogółem, stanowi jedną z moich obsesji, toteż nie odpuszczałem do końca. Po pierwszej z trzech tur, byliśmy drudzy. Po drugiej turze wysunęliśmy się na prowadzenie i pałeczkę pierwszeństwa utrzymaliśmy do końca. W pokoju mam Certificate of Achievement. Smak zwycięstwa miał w tym przypadku smak wina, które jako część nagrody, zniknęło w pięć minut. Wiedza, którą nabywałem przez całe moje życie, wreszcie się na coś przydała! Taniec zwycięstwa trwał dobre pół godziny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały quiz był prowadzony trochę w stylu "1 z 10", z rozbudowanymi wstępami do pytań. Do niektórych pytań dołączone były podpowiedzi. Jedyne co odróżniało Summer Jam quiz to styl prowadzenia, zdecydowanie różny od stonowanego Tadeusza Sznuka. Aby zapanować nad ponad pięćdziesięcioosobową grupą rozpitych Erasmusów (zwłaszcza tych z Portugalii i Hiszpanii) Stefan musiał włożyć wiele wysiłku. W końcu jednak wkurzył się chłopak i zaczął krzyczeć: SHUT THE F*CK UP!! Ten okrzyk miał poprzedzać każde kolejne pytanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po quizie nadszedł czas na odpalenie najlepszych muzycznych kawałków. Nadszedł czas zabawy, tańców, śpiewu, imprezowych podrywów i tanich drinków. Nie zauważyliśmy nawet kiedy wskazówki zegara przekroczyły godzinę czwartą. Jeden z Amerykanów jak zwykle wypił za dużo, na skutek czego namalował wzorek tuż za Mozartheim'em. Kolejka opieki nad nieszczęśnikiem, wypadła na... dwóch innych nieszczęśników, którzy odprowadzili skończonego kolegę do jego akademika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co działo się potem to temat no oddzielny wpis. Dość powiedzieć, że śmiechu było co niemiara. Jestem pewien, że  kiedy poszliśmy się przewietrzyć, wszyscy okoliczni sąsiedzi na pewno zostali obudzeni naszymi krzykami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem właściwie dlaczego. Może przez to, że prawie nikt nie palił. Może przez dobrą muzykę. Może przez quiz. Może przez parę niezwykłych rozmów, które udało mi się odbyć. Może przez wesołą atmosferę, która mi się udzieliła. Nie wiem dlaczego, ale to była naprawdę najlepsza impreza w moim życiu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-691279596372206299?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/691279596372206299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=691279596372206299' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/691279596372206299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/691279596372206299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/erasmus-summer-jam.html' title='Erasmus Summer Jam'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-9125971277873011868</id><published>2009-05-16T19:37:00.003+02:00</published><updated>2009-05-17T12:55:59.218+02:00</updated><title type='text'>Die Brut</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.db-ist.org/"&gt;DB czyli Destuktive Brut&lt;/a&gt; to studencka partia niezależnych aktywistów i radykałów. Usytuowani gdzieś pomiędzy anarchizmem i populizmem próbują bardzo intensywnie nakłonić każdego, ko przechodzi obok ich standu do zagłosowania na nich.&lt;br /&gt;Oferują darmowe piwo (Zieloni mają konkurencję), i jeśli przyjmie się ofertę to jeden z członków DB chętnie wyjaśni o co im dokładnie chodzi. Chcą oczywiście polepszyć żywot studenta przez:&lt;br /&gt;wypieprzenie politycznych partii z samorządu, a właściwie likwidacja samego samorządu, przynajmniej w tej formie w jakiej teraz istnieje.&lt;br /&gt;Chcą tez wydębić jak najwięcej pieniędzy od rządu. Jak rząd nie da to wyjdą na ulicę. Fajny plan.&lt;br /&gt;Destruktive Brut i jego członkowie dokładają kolejne barwy (czarny?) do politycznej palety Klagenfurtu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie czerwoni zaczęli gotować i rozdawać zupki. Była już dyniowa i pomidorowa. Zrobili tez gulasz.  Mała budka ludowców wreszcie ożyła, ale i tak niewiele się tam dzieje.&lt;br /&gt;Niezależni wystawili mapkę z opisem: "weź piwo od zielonych, zupkę od czerwonych, kebab od pomarańczowych i przyjdź do nas porozmawiać na poważnie." Zorganizowali też parę event'ów takich jak: nauka Dj'owania (miksowałem piosenki, nie taka prosta sprawa wcale), konkurs na najlepsze zdjęcie (skromnie liczę na wygraną w tej konkurencji), a nadchodzi jeszcze turniej PES'a!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez te wybory wielokrotnie złapałem się na tym, że przejeżdżałem na rowerze przez ten placyk tylko po to, żeby zobaczyć to tam robią Erasmusy. Podświadomie oczywiście chcę uciec od pisania referatów w o wiele przyjemniejsze miejsce. Ostatnio np. natrafiłem na grupkę Eramsusów odbijających piłkę siatkową. No i dwie godziny z głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec dwa fakty z kapelusza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Skoro o radykałach mowa to: nawróciłem dwójkę ludzi na wegetarianizm! Zobaczycie, jeszcze kiedyś wygramy!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zacząłem czytać trochę Conrada. Na pierwszy ognień poszło opowiadanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Duel&lt;/span&gt;, a za ciosem jego ekranizacja (Ridley Scott) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Duellists&lt;/span&gt;. Opowiadanie świetne, film dobry.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-9125971277873011868?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/9125971277873011868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=9125971277873011868' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/9125971277873011868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/9125971277873011868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/die-brut.html' title='Die Brut'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-997078465487720744</id><published>2009-05-12T20:34:00.010+02:00</published><updated>2009-05-13T22:18:40.205+02:00</updated><title type='text'>Wrażeń odcinek czwarty (albo piąty)</title><content type='html'>Oto zbiór przypadkowych impresji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pisanie referatów po niemiecku to prawdziwa katorga. Dwie strony przez dwie godziny, taki mam przerób. A jeszcze 18 stron czeka. I to tylko jeden z referatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Od czasu kiedy Tymek się wyprowadził, praktycznie nie mówię po polsku. Czasem łapię się na tym, że mechanicznie mówię do polskich Erasmusów po angielsku. Użycie języków prezentuje się następująco: 20% niemiecki, 5% polski, 1 % hiszpański, 74% angielski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Temperatura zaczęła przekraczać 25 stopni. A to dopiero wiosna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Przejściowe burze, robią tutaj niespodzianki. Cały dzień świeci słońce, duszno jak cholera. A tu nagle zza pagórków wyskakują ciemnogranatowe chmury i dziesięć minut później leje jak z cebra, przy akompaniamencie grzmotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zdaje się, że trochę się zmieniłem przez ostatnie osiem miesięcy. Przestałem grać i oglądać filmy. Za to nałogowo słucham muzyki. Ostatnio króluje &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.youtube.com/watch?v=4kAOZfyqHSs"&gt;St. Germain.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Przestałem też pić herbatę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Większość czasu (lwią większość) spędzam z innymi Erasmusami. Zwłaszcza teraz, kiedy trzy prezentacje mam już za sobą. Tylko te referaty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Walka wyborcza trwa! Zieloni rozdają zielone jabłuszka, czerwoni analogicznie rozdają czerwone jabłuszka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czerwoni podchwycili pomysł z leżaczkami. I teraz pół placu jest nimi zawalone. Ci cwaniacy skopiowali też pomysł z Eye-toyem od Niezależnych i urządzili kącik Singstara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niezależni zorganizowali imprezę, na której obchodzili dziesięciolecie swojego istnienia. Czerwoni odpowiedzieli imprezą zatytułowaną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Disko partisan"&lt;/span&gt;. Życzliwi poprzylepiali na te plakaty karteczki informujące o tym, że partyzanci to mordercy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Generation Orange wreszcie zaczęło coś robić. Puścili muzykę ze swojej ogromnej sceny. Tylko jakoś nikt nie chce do nich nawet podejść, bo to straszna siara. Mimo wszystko jestem pewien, że dostaną mnóstwo głosów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- GO zaczęło też sprzedawać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Überkebab &lt;/span&gt;za 2,50 euro. Wyobraźcie sobie japonkę jedzącą kebab większy niż jej głowa. Oczywiście nie mają kebabów wegetariańskich. Nie to co zieloni, którzy zawsze mają w zanadrzu coś dla wegetarian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niezależni cierpią na brak funduszy, dlatego kombinują jak mogą. Przygotowują przyjęcie z herbatką i ciastem. Każdy członek został zobligowany do upieczenia jednego ciasta. Smacznie! (Zrobili nawet ciasto dla weganów!!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kombinują jak mogą. Następnego dnia organizują karaoke przy swoim standzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niezależni powiesili hamak! Zaczęliśmy się nim bawić. Jedna osoba siadała na hamaku i zwijała się w kuleczkę. Dwie inne osoby kręciły hamakiem, aż liny wystarczająco się napięły i mieliśmy darmową karuzelę. Kręcili, kręcili i rozpieprzyli... Hamak jest już naprawiony dzięki szybkiej interwencji w postaci młotka i gwoździa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Strzelaliśmy się też pistoletami na wodę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We are special, I've just noticed that.&lt;/span&gt; - jak to określił Cameron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I na koniec: Mam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ohrwurm&lt;/span&gt;'a. Czyli innymi słowy swędzi mnie mózg na piosenkę łowczych z przedstawienia. Oto tekst (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=6QO21JCa7NA"&gt;na melodię z opery Verdiego Aida)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sing ho for the hunt! Sing ho for the jolly hunt!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;For hunters are men for the women and wine.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Women and wine.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;We hunt all the boars and we kill all the stags.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;For hunting of sport is the finest of fine!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Finest of fine!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;For hunting of sports is the finest. FINEST OF FIIIIINE!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sing ho for the hunt! Sing ho for the jolly hunt!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hooray, haha!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hooray, Hooray!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hahahaha!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-997078465487720744?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/997078465487720744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=997078465487720744' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/997078465487720744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/997078465487720744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/wrazen-odcinek-czwarty-albo-piaty.html' title='Wrażeń odcinek czwarty (albo piąty)'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3713870825326735374</id><published>2009-05-11T23:36:00.020+02:00</published><updated>2009-05-17T14:22:45.062+02:00</updated><title type='text'>Four Plays for Coarse Actors - zdjęcia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgij24NtllI/AAAAAAAAA0I/Cac47mL-Obk/s1600-h/Tort.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgij24NtllI/AAAAAAAAA0I/Cac47mL-Obk/s320/Tort.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334693921818515026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Inept English Theatre przedstawia:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiadmtmX1I/AAAAAAAAAvA/234kIL1_E8I/s1600-h/Plakat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 226px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiadmtmX1I/AAAAAAAAAvA/234kIL1_E8I/s320/Plakat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334683592019042130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Four Plays for Coarse Actors by Michael Green&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiadzavKAI/AAAAAAAAAvQ/yo7ZYn6qFWk/s1600-h/Katharina.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiadzavKAI/AAAAAAAAAvQ/yo7ZYn6qFWk/s320/Katharina.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334683595429586946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Entuzjastyczny reżyser, który widzi przedstawienie w różowych barwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgiad5O7q7I/AAAAAAAAAvY/M0xuQ3UFQJ0/s1600-h/David.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgiad5O7q7I/AAAAAAAAAvY/M0xuQ3UFQJ0/s320/David.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334683596990688178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I zdecydowany pesymista od kostiumów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Collier's Tuesday Tea:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiadwXarcI/AAAAAAAAAvg/2lPoO2t9MNE/s1600-h/Jesze+s%C4%85+nogi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiadwXarcI/AAAAAAAAAvg/2lPoO2t9MNE/s320/Jesze+s%C4%85+nogi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334683594610355650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rodzinne spotkanie przy herbacie. Tematem rozmowy jest przyszłość młodego Alberta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgibo7pwUfI/AAAAAAAAAwQ/3cFThTqvp3Q/s1600-h/Pyszne+jedzenie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgibo7pwUfI/AAAAAAAAAwQ/3cFThTqvp3Q/s320/Pyszne+jedzenie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334684886130250226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pyszne (plastikowe) jedzenie, którym się delektujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgibf2C5NYI/AAAAAAAAAvo/B8ncAXng94o/s1600-h/Ups+noga+odpad%C5%82a.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgibf2C5NYI/AAAAAAAAAvo/B8ncAXng94o/s320/Ups+noga+odpad%C5%82a.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334684730006254978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Prawdziwa tragedia na scenie. Odpadła jedna noga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgibf23yoUI/AAAAAAAAAvw/r1egT5QNylU/s1600-h/Trzymamy+st%C3%B3j+jak+g%C5%82upki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgibf23yoUI/AAAAAAAAAvw/r1egT5QNylU/s320/Trzymamy+st%C3%B3j+jak+g%C5%82upki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334684730228121922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pozostałe trzy nie czekały długo i dołączyły do pierwszej. Udajemy, że nic się nie stało. Przynajmniej próbujemy udawać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgibgF42tzI/AAAAAAAAAv4/E5Zl31Pf-wg/s1600-h/Zlewka+na+scenie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgibgF42tzI/AAAAAAAAAv4/E5Zl31Pf-wg/s320/Zlewka+na+scenie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334684734259115826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ale trudno powstrzymać się od śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgibgfoVJ7I/AAAAAAAAAwI/Unw1aPbCDj8/s1600-h/uciekli+ze+sceny.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgibgfoVJ7I/AAAAAAAAAwI/Unw1aPbCDj8/s320/uciekli+ze+sceny.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334684741169129394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wszyscy uciekli zostawiając policjanta w niezręcznej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgicc4AGwVI/AAAAAAAAAwY/RQFSb_Ce7Ck/s1600-h/Dziadzia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgicc4AGwVI/AAAAAAAAAwY/RQFSb_Ce7Ck/s320/Dziadzia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334685778503450962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Najgorzej miał dziadzia, który został sam na wózku, kiedy nawet policjant uciekł i zostawił dziadzię samego na scenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;All Ends well as You Like it&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgicdAFY8AI/AAAAAAAAAwo/dhFLsdCK-o8/s1600-h/Dumny+z+kawa%C5%82u.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgicdAFY8AI/AAAAAAAAAwo/dhFLsdCK-o8/s320/Dumny+z+kawa%C5%82u.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334685780673097730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Testiculo dumy ze swojego kawału. (Fart. Horn. Cuckold). Nawet drzewo się śmieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgicc8ORgeI/AAAAAAAAAwg/3_Jtu2DHG_0/s1600-h/Szekspir.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgicc8ORgeI/AAAAAAAAAwg/3_Jtu2DHG_0/s320/Szekspir.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334685779636617698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od lewej, Frederigo rozpacza, drzewo stoi, Dronio wzdycha do swej ukochanej, Testiculo żartuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgicdbsWeKI/AAAAAAAAAww/GBswPyK18Jg/s1600-h/Mud.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgicdbsWeKI/AAAAAAAAAww/GBswPyK18Jg/s320/Mud.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334685788084271266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na scenie pojawia się Mud, aktor, który go gra będzie grał jeszcze pięć innych postaci, dlatego chce jak najszybciej czmychnąć za scenę i się przebrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_lL64gI/AAAAAAAAAxA/ClpcZbApq6I/s1600-h/Grot.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_lL64gI/AAAAAAAAAxA/ClpcZbApq6I/s320/Grot.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687474259780098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;By zagrać starego szaleńca Grota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_8ruqFI/AAAAAAAAAxI/gGpNNhbfBFg/s1600-h/Pos%C5%82aniec.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_8ruqFI/AAAAAAAAAxI/gGpNNhbfBFg/s320/Pos%C5%82aniec.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687480567212114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Szkockiego posłańca i parę innych postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgieL3qGiiI/AAAAAAAAAxo/8t3nzySUTiY/s1600-h/Bronchio+muahahaha.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgieL3qGiiI/AAAAAAAAAxo/8t3nzySUTiY/s320/Bronchio+muahahaha.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687685376641570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zły Broncho z niezwykle złą i długą peleryną. Drzewo zapomiało zejść ze sceny i zdębiało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_5EE8xI/AAAAAAAAAxQ/UHkKgkmIdw4/s1600-h/Jestem+z%C5%82y%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_5EE8xI/AAAAAAAAAxQ/UHkKgkmIdw4/s320/Jestem+z%C5%82y%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687479595594514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jest bardzo zły. Bije kleryka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_y5Yc-I/AAAAAAAAAxY/Nkyq17fDc0s/s1600-h/Suck%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgid_y5Yc-I/AAAAAAAAAxY/Nkyq17fDc0s/s320/Suck%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687477940122594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Stara położna z pokaźnym biustem wspomina jak dawała ssać mleka innym bohaterom kiedy byli mali.  Po prawej Delia, ukochana Dronio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgieAJY4ABI/AAAAAAAAAxg/Gv4JZMaVwEQ/s1600-h/Suck,+suck+suck%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgieAJY4ABI/AAAAAAAAAxg/Gv4JZMaVwEQ/s320/Suck,+suck+suck%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687483977793554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kleryk nie może znieść opowieści o ssaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgifamYCUSI/AAAAAAAAAx4/_fOY9LyuyhM/s1600-h/Smiertelny+cios%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 180px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgifamYCUSI/AAAAAAAAAx4/_fOY9LyuyhM/s320/Smiertelny+cios%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689037947130146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po przydługich dialogach i paru aktach dochodzi do konfrontacji. Dobro przegrywa. (Dobrze, że drzewo przypomniał sobie, że ma być żołnierzem w tej scenie!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgieL8jpHBI/AAAAAAAAAxw/mRPZ3WVh2UE/s1600-h/Pan+b%C3%B3g+lasu.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgieL8jpHBI/AAAAAAAAAxw/mRPZ3WVh2UE/s320/Pan+b%C3%B3g+lasu.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334687686691724306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na szczęście pojawia się Pan, bóg lasu, by zaprowadzić pokój. Przez tę maskę naprawdę nic nie widać, więc Pan wszedł w widownię. A potem wpadł na innych aktorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Streuth:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgigJhREf4I/AAAAAAAAAyo/o4d87Am2SUw/s1600-h/Poor+dear+Henry.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgigJhREf4I/AAAAAAAAAyo/o4d87Am2SUw/s320/Poor+dear+Henry.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689844029587330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zmarły Henry i jego rodzina. Od lewej: Mr. D'arcy, który mówi swoje kwestie tak szybko, że nikt go nie rozumie. Major, która jest pijana, Mrs D'arcy, która mówi z silnym hiszpańskim akcentem i Hubert D'Arcy, który nie zna swoich kwestii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif8NziasI/AAAAAAAAAyg/FKAiJa3P9ZQ/s1600-h/Dyskretnie+czytam+z+kartki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 180px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif8NziasI/AAAAAAAAAyg/FKAiJa3P9ZQ/s320/Dyskretnie+czytam+z+kartki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689615467145922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dyskretnie czyta je z kartki. Tak żeby nikt nie widział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif7m9GoOI/AAAAAAAAAyA/UuPlumP3W8U/s1600-h/Inspektor.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif7m9GoOI/AAAAAAAAAyA/UuPlumP3W8U/s320/Inspektor.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689605038285026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Inspektor bada narzędzie zbrodni. Przeszkadzają mu w tym gasnące światła i dziwne dźwięki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif7wW_CgI/AAAAAAAAAyI/Sq1F1zx4Jho/s1600-h/Bo+zw%C5%82oki+sie+rozpad%C5%82y.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif7wW_CgI/AAAAAAAAAyI/Sq1F1zx4Jho/s320/Bo+zw%C5%82oki+sie+rozpad%C5%82y.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689607562758658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I rozpadające się zwłoki, którymi opiekuję się przez resztę przedstawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif71-JSuI/AAAAAAAAAyQ/sSgF66nwUmk/s1600-h/Spadajace+okno.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif71-JSuI/AAAAAAAAAyQ/sSgF66nwUmk/s320/Spadajace+okno.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689609069185762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Lokaj może i chciał coś powiedzieć, ale musi trzymać okno, które nagle spadło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgihXU8Q9xI/AAAAAAAAAzA/BS2y6WNWP2Q/s1600-h/Kucharka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 180px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgihXU8Q9xI/AAAAAAAAAzA/BS2y6WNWP2Q/s320/Kucharka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334691180750894866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kucharka za to jak już weszła na środek sceny to nie dało się jej stamtąd ściągnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgihXM-7b5I/AAAAAAAAAyw/WP7IlYlFafo/s1600-h/oczywi%C5%9Bcie+nikt+nie+pozna%C5%82+ruperta.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgihXM-7b5I/AAAAAAAAAyw/WP7IlYlFafo/s320/oczywi%C5%9Bcie+nikt+nie+pozna%C5%82+ruperta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334691178614583186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nikt nie poznaje Ruperta w jego wspaniałym przebraniu. Jednak inspektor coś podejrzewa. Rupert daje za wygraną i zdejmuje brodę, gdy nagle okazuje się, że kwestie się powtarzają. (Hubert po każdym pytaniu - Yes inspector? Po prostu czyta - The inspector is on to something, zmuszając resztę do odegrania sceny jeszcze raz. Aż dochodzimy do kolejnego - Yes inspector? ) I Rupert znów zakłada brodę. I tak cztery razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif8CDV8vI/AAAAAAAAAyY/2JMN_4Os3_Y/s1600-h/Kiedy+czytam+z+kartki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgif8CDV8vI/AAAAAAAAAyY/2JMN_4Os3_Y/s320/Kiedy+czytam+z+kartki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334689612312212210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rupert....  zaskoczeni po raz trzeci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgihXBn-TvI/AAAAAAAAAy4/uhS9kv53ZDQ/s1600-h/Nawet+scenariusz+nie+pomo%C5%BCe.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 180px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgihXBn-TvI/AAAAAAAAAy4/uhS9kv53ZDQ/s320/Nawet+scenariusz+nie+pomo%C5%BCe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334691175565512434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nawet desperacka próba wyrwania scenariusza suflerowi nie pomaga. Wszyscy uciekają ze sceny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Il fornicatione:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiSY7jtuI/AAAAAAAAAzI/ECU33cdJ0IE/s1600-h/Bez+orkiestry.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 244px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiSY7jtuI/AAAAAAAAAzI/ECU33cdJ0IE/s320/Bez+orkiestry.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334692195433952994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Drygent bez orkiestry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiSsMQqGI/AAAAAAAAAzQ/zvIoCmTZCZs/s1600-h/Alfonso+i+kochanka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiSsMQqGI/AAAAAAAAAzQ/zvIoCmTZCZs/s320/Alfonso+i+kochanka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334692200604280930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Alfonso i zdradziecka hrabina nasłuchują czy mąż nie nadchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiTF93xkI/AAAAAAAAAzg/_u_karD7aoI/s1600-h/Hunters.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiTF93xkI/AAAAAAAAAzg/_u_karD7aoI/s320/Hunters.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334692207523251778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A nadszedł z grupką łowczych. Efekt polowania trzymają w rękach. Łowczy robili też za chór, który przekrzykiwał wszystkich innych aktorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiSzzePII/AAAAAAAAAzY/M4swWEwc40E/s1600-h/Zdrada%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiSzzePII/AAAAAAAAAzY/M4swWEwc40E/s320/Zdrada%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334692202647796866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Otruty mąż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiTEYLb5I/AAAAAAAAAzo/gc--MrU9BzE/s1600-h/Otruty+m%C4%85%C5%BC.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgiiTEYLb5I/AAAAAAAAAzo/gc--MrU9BzE/s320/Otruty+m%C4%85%C5%BC.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334692207096721298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Umiera...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgijEPSTuKI/AAAAAAAAAzw/Htwe-JPEFLA/s1600-h/Przeklinam+was%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgijEPSTuKI/AAAAAAAAAzw/Htwe-JPEFLA/s320/Przeklinam+was%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334693051838478498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ale zanim umrze, zdąży zjednoczyć się z synem, przeklnąć żonę i zrobić parę innych rzeczy. Na końcu wszyscy giną. (Poza chórem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgijp80XO-I/AAAAAAAAAz4/k3Axo_9Auc8/s1600-h/Fina%C5%82%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgijp80XO-I/AAAAAAAAAz4/k3Axo_9Auc8/s320/Fina%C5%82%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334693699716070370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ende.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Po przedstawieniu, ciągle trzymamy się razem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgikGaqqZkI/AAAAAAAAA0Q/OGYAfJa-zc4/s1600-h/Po+przedstawieniu+te%C5%BC+razem.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgikGaqqZkI/AAAAAAAAA0Q/OGYAfJa-zc4/s320/Po+przedstawieniu+te%C5%BC+razem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5334694188764784194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ponad 300 zdjęć z całego przedstawienia można znaleźć tu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://inept.uni-klu.ac.at/gallery/show/46"&gt;http://inept.uni-klu.ac.at/gallery/show/46&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3713870825326735374?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3713870825326735374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3713870825326735374' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3713870825326735374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3713870825326735374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/four-plays-for-coarse-actors-zdjecia.html' title='Four Plays for Coarse Actors - zdjęcia'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sgij24NtllI/AAAAAAAAA0I/Cac47mL-Obk/s72-c/Tort.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-8301959813076836004</id><published>2009-05-11T14:22:00.003+02:00</published><updated>2009-05-11T14:29:29.368+02:00</updated><title type='text'>Niepewność</title><content type='html'>Widmo powrotu krąży po Klagenfurcie. Coraz więcej osób bookuje bilety powrotne. Czasu jest coraz mniej, ale też wykorzystujemy go tym intensywniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, pojawiają się dwie sprawy, o których zdarzyło mi się podyskutować z Cameronem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza z nich dotyczy niemożności przekazania tego co się naprawdę wydarzyło tutaj przez cały ten rok. Choćbym snuł wielogodzinne opowiadania, choćbym napisał jeszcze sto wpisów na blogu, to i tak nie oddaje wszystkiego. Fragmentaryczne opisy na blogu żyją w waszych umysłach zupełnie inaczej niż rzeczywistość, którą staram się opisać.  Na Erasmusa trzeba wyjechać, żeby zrozumieć.&lt;br /&gt;Żartujemy sobie, że kiedy już wrócimy do naszych przyjaciół to rozegra się mniej więcej taki dialog:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;-Hmm. Mam ochotę na piwo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- CO? We wtorek? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- No tak. Teraz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- W południe??&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Ehhhhhh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa. Powtórzę za Cameronem: Im bliżej do wyjazdu, tym bardziej chcę tu zostać. Czy to dobrze?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-8301959813076836004?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/8301959813076836004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=8301959813076836004' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8301959813076836004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8301959813076836004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/niepewnosc.html' title='Niepewność'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-8653847449087470798</id><published>2009-05-10T11:30:00.006+02:00</published><updated>2009-05-11T14:32:41.670+02:00</updated><title type='text'>Spontaniczność</title><content type='html'>Erasmus to specyficzny typ studenta. Ma odwagę, żeby wyjechać do innego kraju i tam studiować. Kiedy tam już przyjeżdża okazuje się, że zupełnie nie rozumie co do niego mówią. I chociaż dołuje go to strasznie to idzie dalej i brnie. Nagle okazuje się, że zaczyna żyć trochę intensywniej. Zawiązuje prawdziwe przyjaźnie w przeciągu miesiąca. Normalnie zajęłoby mu to pół roku. Jechał za granicę z przekonaniem, że wreszcie będzie kimś innym,  a okazuje się, że jest bardziej sobą niż kiedykolwiek. Ludzie go otaczający są zaskakująco szczerzy. W naszych ojczyznach taka szczerość zdarza się tylko wśród najbliższych przyjaciół. Tutaj jest na porządku dziennym. Otwartość na innych ludzi wzrasta o 200%. Nie znasz? To poznasz.&lt;br /&gt;Jednak cechą najbardziej wyróżniającą się w codziennym życiu jest spontaniczność. Oto parę przykładów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po jednej z prób, rzuciłem na forum zdanie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zróbmy coś. &lt;/span&gt;Gdybym był w Polsce to zapewne siedzielibyśmy dalej, albo rozeszli się do domów. Ale nie byłem w Polsce. Cam szybko stwierdził, że słyszał o darmowych wycieczkach promem. Stefan potwierdził i powiedział coś o darmowych wejściówkach. Okazało się, że nie zdążymy na następny prom, więc zdecydowaliśmy się iść na pizzę, by poczekać na kolejną podróż.&lt;br /&gt;Później czekała nas parogodzinna wycieczka promem w świetle zachodzącego słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Siedząc przed laptopem już zdecydowanie zbyt długo, postanowiłem przejechać się na rowerze. Spotkałem po drodze parę osób. Chcieli pograć w siatkówkę na piachu. No nic dołączyłem do grupy. Okazało się, że łącznie zebrało się tyle ludzi, że musieliśmy zająć dwa boiska.  Pół godziny rozgrzewki i zacząłem sobie przypominać Styskalowe rady i techniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Spacerując obok jeziora w świetle księżyca nagle postanowiliśmy wejść do wody. Była ciepła, więc zaczęliśmy pływać. Tylko po to by później wysuszyć się na imprezie. (Jednej z dwóch).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Skoro już o imprezach mowa to bardzo łatwo rozróżnić studentów z zagranicy od Austriaków. Austriacy stoją tylko i spokojnie gaworzą, popijając piwo, gdy parę metrów od nich dzieje się mniej więcej coś takiego: (ACHTUNG: ŚCISZCIE GŁOŚNIKI)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/reqs.php#/video/video.php?v=1150332841339&amp;amp;subj=1540445777"&gt; &lt;/a&gt;&lt;object width="576" height="432"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.facebook.com/v/1150332841339"&gt;&lt;embed src="http://www.facebook.com/v/1150332841339" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="576" height="432"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Wytrawne oko znawcy od razu dostrzeże różnicę. Zwróćcie też uwagę na utwór lecący w tle, to nieoficjalny hymn tego Erasmusa. (A, można mnie znaleźć na tym filmiku, nie jest to specjalnie trudne!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto opis, który zamieścił pod tym filmikiem, jego autor - Włoch, Frappa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"A mówią, że życie Erasmusowców jest łatwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle istnieje zbyt wielu ludzi, którzy nie wiedzą czym jest bycie Erasmusem.&lt;br /&gt;Impreza wygląda na łatwą sprawę, ale tak naprawdę jest wręcz przeciwnie. Wymaga ona wiele energii, zarówno fizycznej jak i psychicznej. Wymaga wiedzy o reakcjach ciała na wiele substancji, jedzenia i napojów...&lt;br /&gt;Koordynacja, poczucia własnej wartości, kpienie z samego siebie i samozniszczenie to kluczowe elementy.&lt;br /&gt;Większość podmiotów w tym filmiku to profesjonalni imprezowicze. Osiągnęli ten poziom po ciężkich treningach.&lt;br /&gt;Jeśli jesteś początkujący nie próbuj tego w domu, przynajmniej nie w twoim domu."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-8653847449087470798?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/8653847449087470798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=8653847449087470798' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8653847449087470798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8653847449087470798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/spontanicznosc.html' title='Spontaniczność'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-4557034574610862125</id><published>2009-05-08T13:23:00.005+02:00</published><updated>2009-05-09T01:16:10.973+02:00</updated><title type='text'>Oh schweres Leben</title><content type='html'>Myślałem, że po przedstawieniu, wreszcie będę miał czas, żeby napisać wszystkie referaty.&lt;br /&gt;Życie po raz kolejny pokazało mi, że moje przewidywania są nic nie warte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Felipe powoli szedł na zajęcia z niemieckiego. Słońce grzeje już od paru dni. Niedługo będzie można kąpać się w jeziorze. Dochodząc do uniwersytetu, Felipe dostrzegł dwadzieścia erasmusów i innych znajomych. Popatrzył w prawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na stanowisku niezależnych Cameron, Piotr, Lionel i Teresa grają w Eye Toy'a. Wyglądają jak banda idiotów. Na sofie obok nich siedzi Daniela, która tylko czeka na swoją kolej. Na stole obok nich leży darmowe piwo z budki zielonych. Na stole swoją głowę opiera Tareixa i próbuje zasnąć. Obok Marie facebookuj'e ze swojego laptopa, korzystają z dobrodziejstw darmowego bezprzewodowego internetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Felipe kieruje wzrok na stanowisko zielonych. Niemcy: Jan, Andre i Michell, piją kolejne piwo. Wtóruje im Francuz Jerome. Fadime z Turcji dyskutuje z Austriaczką Valentiną i Anthony'm z Cypru o planach na kolejny weekend. Na leżaczkach opalają się Portugalki: Catia i Catharina, Bea i Ildefonso z Hiszpanii, a także Derek z USA. Jason z UK czeka na Darynę z Ukrainy. Trzeba będzie znów poćwiczyć trochę kazaczoka. Tylko trzeba się dorwać do laptopa z muzyką i puścić coś ukraińskiego (najlepiej przeróbkę Hot n' Cold).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Felipe przenosi wzrok na środek placu. Na środku placu Portugalczyk Camilo gra w piłkę z jakimiś Austriakami. Sebastian"Miami Vice" gra w badmintona, starając się jednocześnie unikać nisko latającą piłkę nożną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok Felipe na stoisku czerwonych, gromadzą się sympatycy socjalistów. Po lewej stand Generation Orange świeci pustkami. Felipe patrzy na zegarek. Zajęcia zaczęły się pół godziny temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieprzyć &lt;/span&gt;- pomyślał. Wziął darmowe piwo i kiełbachę od zielonych. Zajął miejsce na wolnym leżaczku i zaczął się opalać. Książki, które wziął ze sobą miały zostać nie ruszone. Felipe miał zostać tutaj aż do późnego wieczora i wypić z pięć piw. Piotr, który tego dnia w ogóle nie miał zajęć, szwendał się tutaj już od dwunastej. Miał wypić dziewięć piw (w tym cztery z colą) i zjeść kilka zup szpinakowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnym wieczorem, gdy upierdliwe komary stawały się nie do zniesienia, gromadnie postanowiono przetransportować się do Claddagh - Irish pubu, gdzie miał właśnie odbyć się codwutygodniowy PUB QUIZ! (Ot ludzie zbierają się w drużyny. Cztery rudny pytań z różnych dziedzin takich jak historia, geografia, muzyka, film itd. . Drużyna z największą ilością punktów wygrywa!). Szło nam całkiem nieźle. Ale i tak najważniejszy był FUN. A było całkiem funiaśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widzicie kampania wyborcza uniemożliwia studiowanie. A co najlepsze potrwa do 27 maja. Pozwolę sobie zacytować moją rozmowę z Cameron'em:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;C: I woke up at three. YAAAAAAY! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;P: Time for some free beer.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;C: Yes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;P: Are you going to come here tomorrow?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;C: (Patrzy, mniej więcej, na swoją wątrobę i ze smutną miną) Yessss. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-4557034574610862125?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/4557034574610862125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=4557034574610862125' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/4557034574610862125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/4557034574610862125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/oh-schweres-leben.html' title='Oh schweres Leben'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-4049910439597510913</id><published>2009-05-08T12:01:00.008+02:00</published><updated>2009-05-08T13:22:44.882+02:00</updated><title type='text'>Wybory do ÖH. Kampania.</title><content type='html'>W Klagenfurcie, czy właściwie całej Karyntii liczą się tylko trzy ośrodki politycznej władzy i wpływów.&lt;br /&gt;Pierwszy to urząd Landeshauptmann'a. Obecnie obsadzony przez członka BZÖ.&lt;br /&gt;Drugi to Landtag. Regionalny sejmik. Obecnie w połowie obsadzony przez BZÖ.&lt;br /&gt;Trzeci to Uniwersytet. A dokładniej OH, czyli biuro studenckich reprezentantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto mała rozpiska partii i ich młodzieżówek, które startują w wyborach do ÖH.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SPÖ -&gt; VSSTÖ (socjaliści)&lt;br /&gt;die Grünen -&gt; GRAS (zieloni)&lt;br /&gt;BZÖ -&gt; GO ( Generation Orange, pohaiderowska prawica)&lt;br /&gt;ÖVP -&gt; AG (ludowcy)&lt;br /&gt;FPÖ -&gt; RFS (prawica)&lt;br /&gt;Plus (niezależni)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne zaskoczyło was to, że o stanowisko w OH  ubiegają się studenci - przedstawiciele partii! Co ciekawe owe studenckie przybudówki do partii dostają kolosalne wsparcie finansowe niejednokrotnie przewyższające kwotę dziesięciu tysięcy euro. Tylko biedni niezależni muszą się liczyć z wydatkami. Wszyscy zabijają się o to by zdobyć miejsce na uniwerku, bo w tym przesiąknietym socjalem państwie, płynie z tego ogromna kasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno napisałem o akcji przeprowadzonej przez VSSTÖ. Parę dni później zieloni (GRAS) wyskoczyli z akcją przeciwko rasizmowi. Zbierali podpisy i puścili dwa filmy (Pianistę, Die Welle). Na co socjaliści odpowiedzieli imprezą. Potem ruszyła wojna plakatowa, z której zwycięsko (przynajmniej na tę chwilę) wyszła Generation Orange, której to plakaty wiszą dosłownie wszędzie. GO w piękny populistyczny sposób obiecuje każdemu studentowi po 1000 euro. Pieniądze zamierzają zdobyć od rządu. Tzn. jeszcze ich nie mają a już obiecują. Piękne.&lt;br /&gt;Socjaliści obiecują więcej imprez. Zieloni walczą z rasizmem (co za cwaniaki, podczepili się pod chwytliwe hasło, które w sumie jest pustakiem). Niezależny wysunęli parę propozycji usprawnienia pracy uniwerku. Ale nikomu nie chce się tego czytać, więc szybko zmienili strategię. Teraz na każdym kroku podkreślają swoją niezależność od partii. (Ha! Widziałem takie małe ulotki, w stylu - twarz polityka jakiejś partii trzymającej na sznurku, jak laleczkę w teatrzyku, osobę reprezentanta danej młodzieżówki!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak to i tak jeszcze nic. To co dzieje się przed wejściem do uniwerku przechodzi ludzkie pojęcie. Przed uniwerkiem znajduje się całkiem spory plac. Nagle na placu stanęła pokaźna scena.&lt;br /&gt;Naprzeciwko niej mały stand z tanim alkoholem od FPO. Obok nich drewnianą budkę postawili zieloni. Rozłożyli leżaczki, porozdawali rakietki do badmintona i zaczęli rozdawać darmowe napoje: wodę, kolę i.... piwo. Rozdają także darmowe jedzenie (kiełbasy, gulasz, zupę szpinakową itd.). Zieloni zwołują też co bardziej utalentowanych muzycznie ludzi co by dla nich zagrali parę kawałków (oczywiście za pewną opłatą). I tak Stefan z Bułgarii już zapodał całkiem niezły koncercik gitarowy (mówi, że zrobił to raczej dla znajomych, niż z przekonań politycznych). Dzień później jakiś stary dziad grał na keyboardzie kawałki Doorsów. Można sluchać tej livemusik, siedząc przyjednym ze stołów lub opalając się na leżaczku.&lt;br /&gt;Obok zielonych postawili się (z moją małą pomocą) niezależni. Pod ich standem można posłuchać całkiem dobrej muzyki i pograć na PS2 w PES'a, Tekkena 5, czy też bijącego wszelkie rekordy popularności Eye Toy'a. Jak ktoś się zmęczy może sobie cupnąć na sofie lub hamaczku, a nawet poppluskać się w dmuchanym basenie.&lt;br /&gt;A co z tą pokaźną sceną? Ot jest to stand GO, tyle że świeci pustkami. Dlaczego? Limit zajmowanej przez jedną partię powierzchni wynosi 10m2. Monstrualna scena Generation Orange zajmuje dwa razy tyle i po porstu zabroniono im robić czegokolwiek (co za ironia). Podobno procesują się teraz o to. A czas ucieka...&lt;br /&gt;Aha ludowcy postawili małą budkę, która jest cały czas zamknięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto plac przed uniwerkiem widziany oczami czerwonych (zgodnie z ruchem wskazówek zegara):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCsJ8YAI/AAAAAAAAAu4/0QiEGYJ3ryI/s1600-h/Budka+ludowc%C3%B3w.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCsJ8YAI/AAAAAAAAAu4/0QiEGYJ3ryI/s320/Budka+ludowc%C3%B3w.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333407696135413762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Martwa budka ludowców. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCR4qL9I/AAAAAAAAAuo/FYhgCI1L4N0/s1600-h/FPO.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCR4qL9I/AAAAAAAAAuo/FYhgCI1L4N0/s320/FPO.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333407689083596754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały standzik prawicowej FPÖ.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCdxt1hI/AAAAAAAAAuw/e4xTrpQwLN0/s1600-h/Zieloni+i+niezale%C5%BCni.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCdxt1hI/AAAAAAAAAuw/e4xTrpQwLN0/s320/Zieloni+i+niezale%C5%BCni.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333407692275701266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po lewej stand zielonych, po prawej niezależni z hasłem: No more shit.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCO5bGYI/AAAAAAAAAug/hQLMIfWzWsE/s1600-h/Czerwoni+z+kawa%C5%82kiem+GO.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCO5bGYI/AAAAAAAAAug/hQLMIfWzWsE/s320/Czerwoni+z+kawa%C5%82kiem+GO.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333407688281495938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czerwonych spojrzenie na siebie. Po prawej kawałek martwej sceny GO.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jak zapewne zauważyliście, jestem całym sercem za niezależnymi. Bo mają Eye Toya. A może dlatego, że politycy na uniwerku nie wróżą nic dobrego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-4049910439597510913?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/4049910439597510913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=4049910439597510913' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/4049910439597510913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/4049910439597510913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/wybory-do-oh-kampania.html' title='Wybory do ÖH. Kampania.'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SgQSCsJ8YAI/AAAAAAAAAu4/0QiEGYJ3ryI/s72-c/Budka+ludowc%C3%B3w.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-453994982851705223</id><published>2009-05-03T23:11:00.008+02:00</published><updated>2009-05-11T23:01:23.123+02:00</updated><title type='text'>Four Plays for Coarse Actors</title><content type='html'>Półtora miesiąca intensywnych przygotowań.&lt;br /&gt;Cztery sztuki dla pospolitych aktorów.&lt;br /&gt;Trzy przedstawienia. Czwartego, piątego i szóstego maja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Collier's Tuesday Tea. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dramat społeczny. XIX wiek. Rodzina górników. Ojciec trzymający rządzący żelazną ręką, sponiewierana żona, chory na gruźlicę syn, który wbrew woli ojca chce iść na uniwersytet (to ja!) i córka, która chce uciec z rodziny przez związek z bankierem. W tle ogromna tragedia. Trzy dni pada. Zalało kopalnie.&lt;br /&gt;Ale! Cała ta depresjogenna atmosfera pryska gdy... Od stołu odpadają nogi. Wtedy kwestia" Podaj mi proszę ten dżem, jest wyśmienity.", wywołuje fale śmiechu na widowni. Jak mam podać dżem skoro obiema rękami trzymam stół...&lt;br /&gt;Absurd rośnie, aż do momentu, w którym po prostu przestajemy improwizować i postanawiamy uciec ze sceny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubiony cytat:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- It' Albert&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- What about him, woman?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;All is well that ends as you like it. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Shakespeare. Książę Frederigo wraz z synem Dronio uciekają, przed złym uzurpatorem - Bronchio. Towarzyszy im Testiculo, nieśmieszny clown (jam to!). Córka uzurpatora Delia jest śmiertelnie zakochana w Dronio. Napięcie rośnie, dochodzi do konfrontacji. Śmiertelny cios ma rozdzielić kochanków na zawsze. Wtem! Deus ex machina, na scenę wkracza Pan, bóg lasu, który łagodzi wszelkie spory.&lt;br /&gt;Tym razem wszystko psuje niezrozumiały język. Oraz fakt, że pięć różnych bohaterów jest granych przez jednego aktora. Swój mały udział w niszczeniu przedstawienia mają: drzewo, które zapomina, w którym momencie ma zejść ze sceny, obcisłe rajtuzy, długa na 8 metrów peleryna Bronchio i pewien niebezpieczny konar, który uprzykrza życie clownowi. Swoją drogą Testiculo bije wszystkich w około swoim balonem, przy czym niektórzy nie pozostają mu dłużni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubiony cytaty:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Oh misery, oh woe. Oh miseriful news of death and horror. Oh woe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Fart. Horn. Cuckold.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Muahahahaha! (a very evil laugh)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Streuth&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasyczna tajemnica w stylu "kto zabił". Dochodzeniu inspektora przeszkadzają: waląca się scenografia, drzwi, które nie chcą się otworzyć, rozpadające się zwłoki zamordowanego, światło gasnące wtedy gdy nie powinno i pewien upierdliwy telefon, który w ogóle nie miał dzwonić. Kulminacyjny moment odkrycia tajemnicy zostaje zniszczony przez jednego z aktorów, który w ogóle nie pamięta swoich kwestii i czyta je (dyskretnie) z kartki (tak, to ja).  Powoduje to zapętlenie dialogów i  ciągłe odgrywanie punktu kulminacyjnego, aż do momentu, w którym aktorzy po prostu wpadną na niezwykły pomysł, żeby uciec ze sceny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubiony cytat:&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The inspector is on to something. &lt;/span&gt;(To jest właśnie ta kwestia, która zapętla całą końcówkę)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Il fornicazione&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opera. Jedyna na świecie opera, na którą nie dotarła orkiestra. Alfonso wraz z kochanką niewiernej hrabiną Frommagio postanawiają podstępnie otruć hrabiego. Szyki krzyżuje odkrycie, że hrabia to... ojciec Alfonsa.&lt;br /&gt;Aktorzy nie umieją śpiewać, a jak umieją to umierają po kilka razy, bo koleś od udźwiękowienia zapomniał włączyć odgłos strzału na czas. Chór lubuje się w przekrzykiwaniu (właściwie prześpiewywaniu) bohaterów. Niezwykłe wizualia i ruch sceniczny zupełnie nie współgrają z działaniami ludzi za sceną zmuszając aktorów do zmian swoich kwestii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubiony cytat:&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Alas. I AGAIN fell the heavy hand of death upon my nostrils.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie sceny były poprzedzone drobnym na poły zaimprowizowanymi wstępami, które to przedstawili domniemani reżyserzy spektaklu. Ot brytyjski humor oparty na schemacie:&lt;br /&gt;napalony na przedstawienie reżyser - sceptyczny reżyser.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulubiony cytat:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- People will remember us for ages!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- That's what I am afraid about...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ujęło mnie najbardziej w tym przedstawieniu to potencjał jaki w sobie kryje. Istnieje multum możliwych interpretacji niektórych postaci, a scenariusze dają dość duże pole do improwizacyj. Dlatego, też każde z trzech przedstawień wyglądało inaczej. Oczywiście najwięcej własnych dodatków zapodaliśmy na ostatnim przedstawieniu, kiedy mieliśmy już więcej wyczucia w odpowiednich momentach. O ile przed pierwszym przedstawieniem czuliśmy jeszcze jakieś napięcie, tak później zupełnie wrzuciliśmy na luz. Niektórzy aż za bardzo. Przed drugim przedstawieniem okazało się, że jeden z aktorów jest zalany w trupa. Ale mieliśmy z niego bekę. Co ciekawe, zagrał wtedy o wiele lepiej niż normalnie. On sam twierdzi, że chciało mu się rzygać.&lt;br /&gt;W każdym razie, prawie zapomnieliśmy o rozgrzewce tego dnia.&lt;br /&gt;Za trzecim razem wchodzi się na scenę jakby z doskoku.&lt;br /&gt;Przebieranie się, czyli w tym przypadku całkowita zmiana ubioru w przeciągu dosłownie minuty, były całkiem upierdliwe, ale nie powiem, żeby mi się to nie podobało. Zwłaszcza, że można było wykorzystać motyw i np. założyć spodnie dopiero na scenie. Wystarczy sobie wyobrazić dziesięć osób w pośpiechu zmieniających strój (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHERE are my bloody cherries!?&lt;/span&gt;), żeby otrzymać obraz małego chaosu. Super sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największym magikiem na scenie był Cameron (to akurat nie jest niespodzianką), który zagrał po prostu wybornie. (Role: despotyczny ojciec, zły Bronchio, aktor który mówi swoje kwestie tak szybko, że nikt ich nie rozumie).&lt;br /&gt;Nagroda publiczności leci natomiast do Jasona "Woody'ego", który zagrał drzewo. (It's just my wooden acting, jak sam mówi.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co było największym wyzwaniem? Zagranie spontanicznej reakcji na coś, o czym (mechanicznie wręcz) wiemy, że zaraz się wydarzy.&lt;br /&gt;Dlaczego najbardziej podobał mi się Shakespeare? Postaci, które graliśmy były tak pięknie wyraziste i mięsne, jakby ktoś wyciągnął je prosto z kreskówek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Looney Tunes&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z aktorów miał swój koszmar związany z występem. Moim największym koszmarem było to, że stół się nie zawali, gdyż to popsułoby całą pierwszą część przedstawienia. Ale szczęśliwie runął. Nigdy nie byliśmy pewni, czy się przewróci. Jeśli już miał się przewrócić, to nie byliśmy pewni, kiedy to zrobi. Aha, był całkiem ciężki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia coming soon!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-453994982851705223?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/453994982851705223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=453994982851705223' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/453994982851705223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/453994982851705223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/four-plays-for-coarse-actors.html' title='Four Plays for Coarse Actors'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-2135961357673116952</id><published>2009-05-02T21:37:00.008+02:00</published><updated>2009-05-03T23:11:20.259+02:00</updated><title type='text'>Polaków powrót i inne sprawy</title><content type='html'>W czwartek wieczorem do Klagenfurtu zawitała zeszło-semestrowa ekipa z Polski w sile trzech ludzi. Karolina, Marcin i Andrzej. Korzystając z majowego weekendu wpadli na moment do Klagenfurtu, organizując tym samym innym Erasmusom ich plany. Zaczęło się od powitania. Cała trójka zakotwiczyła się w miejscu ich ostatniego pobytu czyli w Concordii. Jednakże Mozartheim nie próżnował.&lt;br /&gt;Bea i Cris, dwie Hiszpanki przygotowały, tradycyjnie już, sangrię, tortillę i tosty na słodko. Nad oknem zawisł barwny napis: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bienvenidos!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zgaszone światła i nerwowe szepty wyczekiwania. Wreszcie słychać jak idą korytarzem. Nie wiem, czy się spodziewali tego wybuchu czy też nie, w każdym razie było wesoło ( i o to chodzi).&lt;br /&gt;Jednakże głośna zabawa i muzyka połączona z informacją o tym, że szykuje się jakieś przyjęcie powitalne poskutkowało, w odwiedzinach osób, których nie do końca kojarzyliśmy. Felipe po prostu ich wyprosił i zakluczył drzwi. Trochę szkoda, bo przez to polska ekipa nie zdążyła poznać paru Erasmusów z tego semestru. Dlaczego impreza nie przeniosła się do piwnicznego pokoju socjalnego, pozostaje zagadką historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagadką pozostaje też to, że wyszedłem z pokoju za Francuem, Jeromem i dwoma dziewczynami. Gaworzyliśmy przez dobrą godzinę, aż w końcu dziewuchy zdecydowały się, że wrócą na Uniparty, które tak się złożyło, miało miejsce tego samego dnia. Jerome rzucił na mnie, krótkie spojrzenie. Dialog, który rozegrał się wtedy pomiędzy nami, zasługuje na jakąś nagrodę (Pulitzera czy coś w ten deseń). W każdym razie dwie minuty później szliśmy już na Uni party.&lt;br /&gt;Problemem jest to, że wstęp na Uniparty to aż 7 euro (dwa obiady).  Przy wejściu należy pokazać przedramię, na którym powinien znajdować się stempel umożliwiający wejście. Opracowałem więc naprędce zuchwały plan. Mieliśmy udawać pijanych zagranicznych studentów, którzy mają problem z podwinięciem rękawa. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że chociaż ten jeden raz, plan właściwie zadziałał! Uniparty, jak każda z imprez na uniwerku była do bani. Zmyliśmy się więc po półtorej godziny by przypadkiem trafić do akademika Uniheim, gdzie rozpoczynało się właśnue Afterparty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszedłem spać dobrze po piątej. Niektórzy z Afterparty, którzy biorą także udział w nadchodzącym przedstawieniu (Cam, Jason, Stefan, Teresa i Nadja) wpadli na magiczny pomysł by iść do centrum na Big Mac'a. Skończyło się to tym, że zjedli po kebabie i tak zamarudzili, że praktycznie wrócili prosto na próbę. Sam też zaspałem i spóźniłem się dwadzieścia minut. Kiedy pędziłem na rowerze, by odrobić stracony spóźnieniem czas, minąłem zniszczonego Jasona, który powoli człapał na próbę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały dzień spędziłem na podładowywaniu akumulatorów, gdyż wieczorem szykowała się kolejna impreza, tym razem w Concordii.&lt;br /&gt;Imprezy w Concordii są najlepsze. Sami przygotowujemy muzykę, a ekipa jest głównie Erasmusowa, czego chcieć więcej.&lt;br /&gt;Z ciekawszych wydarzeń z tej imprezy należy wypunktować co następuje:&lt;br /&gt;a) rozmowę, którą odbyłem z Tomem (- Nie pijesz? - Nie. - Nie palisz? - Nie. - Nie bierzesz narkotyków? - Nie - To co robisz, żeby mieć fun? - Obrażam ludzi). Istotnie, Tom jest mistrzem sarkazmu, i to w najwyższej brytyjskiej formie.&lt;br /&gt;b) kameralny koncercik jaki urządził Tom (tym razem to Tom, Amerykanin) i Cameron na pianinie. Co mnie urzekło najbardziej to jazzowa interpretacja pop-ścierwa Günthera (Ding Dong Song), jaką stworzył Tom. Naprawdę nie sądziłem, że można stworzyć tak niezwykłą i czarującą nadbudowę na tak gównianej podstawie. Po pięknym koncercie Tom napruł się tak mocno, że trzeba było go odnieść do pokoju. Podobno ludzie z Uniheimu wyznaczają sobie kolejki, kto będzie zajmował się Tomem po danej imprezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście następnego dnia o 10.00 mieliśmy stawić się na próbie.&lt;br /&gt;Stawiliśmy się o 11.00.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-2135961357673116952?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/2135961357673116952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=2135961357673116952' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2135961357673116952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2135961357673116952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/polakow-powrot-i-inne-sprawy.html' title='Polaków powrót i inne sprawy'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-8615264143735510640</id><published>2009-05-02T20:33:00.003+02:00</published><updated>2009-05-02T21:37:45.397+02:00</updated><title type='text'>International day</title><content type='html'>W środę miał miejsce Dzień Międzynarodowy. Przedstawiciele, różnych narodów dostali swoje miejsce, gdzie mogli reprezentować swój kraj. Polskę reprezentowali:&lt;br /&gt;Prezentacja ze zdjęć miast, gór, znanych ludzi i obrazów Matejki - przygotowana przez Tymka&lt;br /&gt;Barszcz biały - z torebek i miejscowej kiełbachy - ugotowany przez Skibę i mnie&lt;br /&gt;Kisiel z bitą śmietaną (hit sezonu! rozszedł się w niecałe pięć minut) - również z torebek dzieło Skiby.&lt;br /&gt;Wyborowa z ogórkiem kiszonym.&lt;br /&gt;Flaga na drzewcu.&lt;br /&gt;Piosenki Grechuty, których prawie nie było słychać.&lt;br /&gt;Folderki o Polsce, które dostaliśmy z biura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowania szły strasznie opornie. Głównie dlatego, że Magda i ja poszliśmy spać zaledwie  cztery godzin wcześniej. Szukanie w necie zdjęć do prezentacji, szybka wizyta w sklepie i udało nam się dotrzeć na uniwerek tylko pół godziny po czasie. Jedzenie przygotowywaliśmy jednak jeszcze całkiem długo.&lt;br /&gt;W końcu, po zakończeniu wszelkich preparacji zabraliśmy się do zwiedzania standów innych narodów:&lt;br /&gt;Jason z Wielkiej Brytanii rozdawał herbatę z mlekiem i puszczał Latający Cyrk Monty Pythona i Czarną żmiję.&lt;br /&gt;Amerykanie kusili czizami z McDonalda, chlebem z masłem orzechowym i dżemem (co za potworność) i smażonymi fistaszkami.&lt;br /&gt;Hiszpanie mieli cały gar Sangrii i talerze, które wypełniała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tortilla de patatas&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Portugalczycy kusili winem.&lt;br /&gt;Podobnie Francuzi, którzy dodatkowo przygotowali parę potraw, których nazw nie pamiętam.&lt;br /&gt;Paolo samotnie reprezentował Włochy. &lt;br /&gt;Słoweńcy i Chorwaci podobnie jak Francuzi przygotowali swoje najlepsze wina.&lt;br /&gt;Czesi upiekli czekoladowe ciasto, które zapić można było czeskim piwem.&lt;br /&gt;Austriacy przyrządzili jakiś gulasz i sznycel wiedeński, ale nikt tym się nie przejął bo szybko zniknęli.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Hindusi za to dali czadu. Puszczali filmy z Bollywood. A w momencie, w którym wszyscy byli już w miarę najedzeni wnieśli ogromną miskę i ustawili ją na środku stołu. Wypełniona była po brzegi potrawą z ryżu zwaną &lt;a href="http://farm1.static.flickr.com/85/243964952_236242785a.jpg"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tiger rice&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Niezwykle ostre i niezwykle pyszne. Żółty ryż o smaku cytryny zajął mnie na dłuższą chwilę. Było go tak dużo, że udało mi się zjeść dwie dokładki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawszych wydarzeń to:&lt;br /&gt;Udało mi się wypić po strzale wódki z profesorem prowadzącym wykład &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Medien und Politik.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Niewyspanie i stan, nieznośnej lekkości bytu pogłębiły się jeszcze bardziej po degustacji tych wszystkich alkoholi, które wymieniłem powyżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorne zajęcia z niemieckiego jeszcze nigdy nie były tak wesołe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-8615264143735510640?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/8615264143735510640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=8615264143735510640' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8615264143735510640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8615264143735510640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/05/international-day.html' title='International day'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3176634181470932738</id><published>2009-04-29T22:54:00.006+02:00</published><updated>2009-05-02T20:33:12.919+02:00</updated><title type='text'>Fear and loathing in Klagenfurt</title><content type='html'>O porze, kiedy dzień nie jest jeszcze dniem, a noc nie jest już nocą na szóstym piętrze Mozartheim'u na materacu siedzą cztery osoby. Jedna z nich podskakuje energicznie.&lt;br /&gt;- Hej! Robi się jasno!&lt;br /&gt;Jej głos szybko rozmył się w śpiewie ptaków i w melodii jaką krople wody wybijały na świeżych liściach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojnie dryfowaliśmy pomiędzy muzyką przyrody a snem, który upominał się o swoje prawa. Świeżość wilgotnej poświaty przykrywającej okoliczne góry odciągała od ciepła własnego łóżka.&lt;br /&gt;Pogoda zawieszona w niepewności od kilku dni, w końcu zdecydowała się wypłakać swoje żale.  Zew łóżka stawał się nie do zniesienia. Nie mieliśmy jednak cieszyć się snem zbyt długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni wcześniej pogoda weszła w stan słodkiej niejednoznaczności. Było pochmurno, ale jasno. Było chłodnawo, ale człowiek się pocił. Było ciepło, ale jednocześnie chłodno. Deszcz padał tak nieśmiało, jakby wcale nie padał.  I tak przez parę dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek Magda wyprawiła swoje urodziny. Zaczęło się od grilla na tyłach Mozartheim'u. Później przez niemrawe groźby pogody przenieśliśmy się do wnętrza. Początkowo umieściliśmy się w pokoju socjalnym. Po ponad dwudziestominutowych negocjacjach udało się jednak namówić przedstawicieli akademika żeby otworzyli klub. Zdaje się, że rozpitą grupę ponad 30 osób lepiej od razu wrzucić do klubu, niż gdyby miała ona siać zniszczenie po całym akademiku. Nasza, dobrze dobrana muzyka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;liquid encouragement&lt;/span&gt;, parę niuansów towarzyskich, tańce na rurze i walący się na głowy sufit.&lt;br /&gt;Słowem, wyszła z tego zacna impreza. Tak zacna, że o piątej rano jeszcze siedziałem w klubie. Zostało nas czworo. Magda, Lia, Tare i ja. Z Lią obiecaliśmy sobie, że w jakiś sposób obudzimy się na wykład &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Medien und Politik&lt;/span&gt;, który miał zacząć się o dziesiątej. Też w to nie wierzę, ale udało nam się jakoś wstać, dotrzeć na zajęcia i mechanicznie zrobić notatki. Tego dnia nie mogłem już zasnąć. Na próbę teatralną szedłem trochę w pół śnie. Próba wyszła dobrze i chociaż wymęczyła nas wszystkich to napełniła optymizmem. Wreszcie przedstawienie zaczęło działać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwa faza miała się dopiero zacząć. Oto nadszedł czas cowtorkowej imprezy w Mozartklubie. Nie chciałem z początku tam iść. Do północy przesiedziałem w pokoju Sai'a pichcąc jakąś indyjską potrawę na kolację. Zeszliśmy do piwnicy tylko po to by zobaczyć jak wygląda impreza. Prawie nikogo nie było. Obecność przetrzebiły wczorajsze obchody urodzin. I dokładnie w momencie kiedy zabierałem się do wyjścia wpadła ekipa Hiszpanek, którym bardzo zależało na tym, żebym został. No to zostałem. Gdy znów chciałem wyjść (jeszcze tylko 10 minut!), wpadło parę osób z grupy teatralnej. I znów zostałem. Przypadek zawsze odmienia nasze plany. Wtem pojawiła się Magda. Magda zgarnęła Lię i w ten sposób wspaniała czwórka znów była w komplecie.&lt;br /&gt;I znów zostaliśmy w klubie do świtu. Pod koniec, kiedy została już tylko praktycznie nasza czwórka, zaczęliśmy śpiewać własne piosenki, by zagłuszyć badziewną, austriacką muzykę lecącą z głośników. W końcu wyproszono nas z klubu wymawiając się zakończeniem imprezy. Postanowiliśmy wejść na szóste piętro i oczekiwać na wschód Słońca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3176634181470932738?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3176634181470932738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3176634181470932738' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3176634181470932738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3176634181470932738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/fear-and-loathing-in-klagenfurt.html' title='Fear and loathing in Klagenfurt'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3852878315859704999</id><published>2009-04-27T11:54:00.005+02:00</published><updated>2009-04-27T12:13:42.051+02:00</updated><title type='text'>Austria - kraj głębokich piwnic</title><content type='html'>Msza zaczęła się o 8.30. Do kościoła podjechaliśmy z Tymkiem rowerami. Usiedliśmy z boku, bo ławki były trochę pozapychane (jak na austriackie warunki). Nagle obok nas przeszedł koleś. Wiek, pod czterdziestkę, gładko ogolony, płasko zaczesane włosy, głupawy, nie schodzący z twarzy uśmieszek i duże okulary. Kiedy przechodził parę razy na nas spojrzał. Usiadł w pierwszym rzędzie, w pierwszej ławce. Zaczął się odwracać w naszym kierunku.  Spoglądał tak często, że właściwie stał tyłem do ołtarza. W końcu ruszył się. Wyszedł z kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrócił po chwili. W ręce trzymał karton. Usiadł obok nas. Otworzył kartonik i wyciągnął z niego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... plastikowy pociąg zabawkę. Kiedy spojrzałem na wagonik, koleś kiwnął do mnie porozumiewawczo. Nie ma zielonego pojęcia o co mu chodziło. W każdym razie przez resztę mszy staraliśmy z Tymkiem gapić się po witrażach i tłumić śmiech. Koleś nie dawał za wygraną i usilnie się w nas wpatrując, obracał wagonik w rękach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po mszy jakoś szybciej wróciliśmy do Mozartheimu. I to nie dlatego, że spieszyłem się na próbę. Tymek twierdzi, że było mu zimno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tom z Wielkiej Brytanii, kiedy zastanawiał się nad cechami wyróżniającymi poszczególne kraje Europy przy Austrii powiedział: Land of perverts.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3852878315859704999?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3852878315859704999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3852878315859704999' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3852878315859704999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3852878315859704999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/austria-kraj-zboczencow.html' title='Austria - kraj głębokich piwnic'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1389913539474548758</id><published>2009-04-27T10:34:00.005+02:00</published><updated>2009-04-27T12:09:21.564+02:00</updated><title type='text'>Czasowstrzymywacz</title><content type='html'>Czasowstrzymywacz przydałby mi się z dwóch powodów. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zuerst&lt;/span&gt; dlatego, że do końca mego Erasmusa zostały już tylko dwa miesiące. Po drugie dlatego, że poczynając od ostatniego piątku przez najbliższe dwa tygodnie, nie będę miał specjalnie wolnego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż moja definicja wolnego czasu może się trochę różnić od waszej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek zaczął się standardowo. Po raz kolejny dowołano zajęcia na których miałem mieć prezentację. Nie rozpaczajcie jednak, gdyż w ten właśnie weekend doświadczyłem austriackiego kuriozum naukowego w postaci &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Blockveranstaltung&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Od zwykłego wykładu różni go to, że odbywa się dwa lub trzy razy w semestrze, najczęściej w weekendy. I trwa od razu 6-8 godzin. Widziałem już takie zajęcia, które po prostu odbywały się przez cały jeden tydzień (łącznie z sobotą) dzień po dniu od 14.00 do 21.00.&lt;br /&gt;Pół biedy, że trzeba tam siedzieć, ale właśnie nadchodził czas mojej (kolejnej) prezentacji. Żeby było weselej, kiedy piszę te słowa, jednocześnie wykańczam kolejną prezentację (do zajęć mam 5 godzin).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak to nie prezentacje, zjadają najwięcej czasu. Za 9 dni premiera kolejnego przedstawienia.  Praktycznie cały weekend spędziłem siedząc na uniwerku. Z&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Blockveranstaltung&lt;/span&gt; od razu pobiegłem na próbę. W niedzielę na mszę musiałem udać się o 8.30 by zdążyć na 10.00 do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hörsall A&lt;/span&gt;, gdzie mieliśmy próby. Skończyliśmy o 17.00. Zasuwałem ile sił w nogach, by stracić jak najmniej z IRC'owej sesji RPG, która już od godziny toczyła się w internetowej przestrzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora na trzecią część układanki z pożeraczy czasu.  W piątek wieczorem mój sąsiad Paolo zorganizował gitarowy wieczór połączony z dekadenckim sączeniem piwa i fajką wodną. W pokoju było ciemno. Światło zapewniały migotliwe świeczki i niebieska poświata laptopowych monitorów.  Powietrze było gęste od wydychanego dymu. Andre, z Niemiec, grał i śpiewał amerykańskie szlagiery, pokroju &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Otherside&lt;/span&gt;.  Wreszcie Paolo dał się namówić i pokój wypełnił się magicznym dźwiękiem włoskiej gitary. Szkoda, że grał tak krótko.&lt;br /&gt;Paolo to mój sąsiad, więc kiedy kładłem się spać musiałem odkurzyć stare zatyczki do uszu, żeby nie słyszeć jak Niemcy znowu śpiewają &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Californication&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia (sobota), kiedy po próbie zajechałem rowerem za Mozartheim zauważyłem paru znajomych kopiących piłkę nożną i rzucających sobie frisbee. Hindusi grali w siatkówkę. (Następnego dnia grali w KRYKIETA!)Paolo siedział samotnie na ławce opalając się i wygrywając jakieś rytmy na swojej gitarze. Pomimo zmęczenia i intensywnego burczenia w brzuchu postanowiłem jednak zostać i pobiegać trochę na świeżym powietrzu. (A tutaj świeże powietrze, jest na prawdę świeże).&lt;br /&gt;Parę chwil przed momentem, w którym dostrzegłem Felipe skaczącego po Frisbee, robiłem zakupy z Tare i Viki. Obie przypomniały mi o urodzinowej imprezie, która miała odbyć się tego wieczoru w Concordii. A imprezy w Concordii są najlepsze. Na przyjęciu stał szwedzki stół z spontanicznie przygotowanym jedzeniem. Mieliśmy więc do wyboru potrawy z  Węgier, Hiszpanii i skądś tam (już nie pamiętam).&lt;br /&gt;Jakiś czas temu w Concordii pojawił się sprzęt do miksowania dźwięku i głośniki. Wreszcie nie trzeba organizować sprzętu grającego. Wystarczy laptop lub nawet zwykły ipod. Z początku muzyka była strasznie żałowa.&lt;br /&gt;Okazało się, że:&lt;br /&gt;a) mam pendrive w kieszeni&lt;br /&gt;b) Jerome ma na swym laptopie kawał dobrej muzyki imprezowej&lt;br /&gt;Czym rychlej pobiegliśmy do jego pokoju by zorganizować muzykę i uratować imprezę. Operacja została zakończona sukcesem. Na pendrive znalazł się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ultimate rozkręcacz imprez&lt;/span&gt; czyli:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DbYtqAWDF2U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DbYtqAWDF2U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego ta muzyczna porażka stała się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ultimate rozkręcaczem imprez&lt;/span&gt;? Oto cała historia. Większość Amerykanów, którzy przybyli do Klagenfurtu studiuje tutaj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Musikwissenschaft&lt;/span&gt;. Grają na instrumentach lub śpiewają. Kiedy przypadkiem natrafili na szwedzki pop w postaci Günthera, szybko okrzyknęli to najgorszym kawałkiem jaki w życiu słyszeli. Na jednej z imprez, ktoś dla zwały puścił ten kawałek... i poszło. Dla jeszcze większej zwały Cameron zaczął udawać Günthera, a reszta tańczyła w tle jako "laseczki". Zabawa była przednia a Ding dong song w ten sposób weszła na stałą listę Erasmusowych przebojów. Na Superheroparty Cameron przebrał się za Günthera właśnie. Mój wyimaginowany facebookowy naród ma za hymn Ding Dong Song.  Z imprezy zmyłem się po trzeciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wiecie dlaczego tak ciężko było mi wstać w niedzielę na ranną mszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie był to jednak koniec wieczornych spotkań. Wczoraj Paolo znów zaprosił mnie na pogaduchy przy fajce. Tym razem w bardziej kameralnym gronie. Obgadaliśmy wszystko co się dało i powymienialiśmy się muzycznymi, youtubowymi, doświadczeniami. Tibor z Węgier zapodał parę wyluzowujacych jazzowych kawałków. Paolo zdradził, która z piosenek należy do jego ulubionych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JPX8z5H1-aU&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JPX8z5H1-aU&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dlaczego patrzysz na mnie jak na aktorkę filmów porno?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A ja? Z przyzwyczajenia spuentowałem wszystko żartem. Muzycznym żaretem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1upZz3a-7iM&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1upZz3a-7iM&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Nie wiem dlaczego, ale Erasmusi uzależnili się od muzyki. Jest wszędzie. Leci głośno lub tylko w tle. Jak nie leci, to ją nucą. Czasem nawet śpiewają na głos w markecie. Ja sam, kiedy przygotowuję prezentację słucham muzyki. Kiedyś mi przeszkadzała i irytowała, teraz stanowi stały element aktu twórczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS2. Oto subiektywna lista tego co najlepsze na tym na świecie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Dziewczyny&lt;br /&gt;2. Pesto rosso&lt;br /&gt;3. Próby generalne&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1389913539474548758?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1389913539474548758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1389913539474548758' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1389913539474548758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1389913539474548758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/czasowstrzymywacz.html' title='Czasowstrzymywacz'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-2084956111896067548</id><published>2009-04-22T21:37:00.005+02:00</published><updated>2009-04-23T14:10:54.717+02:00</updated><title type='text'>Ring of Fire</title><content type='html'>Ring of Fire to jedna z wielu Drinking Games. Od czasu kiedy pół Amerykanin, pół Hiszpan Sebastian (mój niedoszły współlokator, albo żeby być dokładnym mój współlokator przez dziesięć minut) zaprezentował nam tę grę weszła ona w stały repertuar imprez i do rytuału, zwanego przez miejscowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vorsaufen &lt;/span&gt;(przedżłopanie).&lt;br /&gt;Potrzeba tylko talii kart, dużo alkoholu i dobrej ekipy do gry. Jak pokazuje doświadczenie, ostatni element jest najważniejszy. Zdarzało nam się już grać z wodą i dwoma piwami na dziesięć osób.&lt;br /&gt;Talię rozkłada się w okrąg, Karty są oczywiście zakryte. Każdy kolejny uczestnik ciągnie po jednej karcie i odkrywa ją ku uciesze pozostałych. Każda karta niesie ze sobą jakąś akcję. Oto one.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Two&lt;/span&gt; is for you. Wybierasz kto pije.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Three&lt;/span&gt; is for me. Sorry, Ty pijesz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Four&lt;/span&gt; is for whores. Wszystkie dziewczyny piją. Toast obowiązkowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Five&lt;/span&gt; is hand jive. Robisz jakiś ruch (dajmy na to pstryknięcie palcami), kolejna osoba powtarza ten ruch i dodaje swój. I tak w kółko, aż ktoś nie skusi. Oczywiście ta osoba, która skusi pije.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Six&lt;/span&gt; is for dicks. Wszyscy faceci piją. Toast obowiązkowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seven&lt;/span&gt; is for heaven. Wszyscy podnoszą ręce od góry. Kto podniesie ostatni (zgadnijcie co?) pije!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eight &lt;/span&gt;is for pick a mate. Wybierasz kogoś, kto pije zawsze wtedy kiedy ty pijesz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nine&lt;/span&gt; is for rhyme. Wymyślasz słowo. Kolejna osoba wymyśla słowo, które rymuje się z pierwszym. I tak, aż ktoś skusi i pije.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ten&lt;/span&gt; is for make a rule. Wymyślasz zasadę, która obowiązuje przez całą grę. (Np. kto przeklnie pije. Kto oprze rękę na stole pije, kto użyje trzeciej formy l.poj. zaimka osobowego pije itd.)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jack&lt;/span&gt; is for never have I ever. Każdy podnosi rękę z trzema palcami do góry. Zaczynając od tego, kto wylosował kartę, każdy zaczyna zdanie od frazy "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Never have I ever&lt;/span&gt;..." i wymyśla końcówkę.&lt;br /&gt;Przykład: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Never have I ever been to USA.&lt;/span&gt; I wszystkie osoby, które były w Stanach opuszczają jeden palec. Osoba (lub osoby), które jako pierwsze opuszczą wszystkie palce piją.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Queen&lt;/span&gt; is question master. Moja ulubiona karta. Jeżeli zadam, komuś pytanie i ta osoba odpowie to musi pić. (Przykład pytań: która godzina, czyja kolejka jest teraz, albo bardzie podchwytliwe "co?"). Karta działa dopóki, dopóty ktoś inny nie wyciągnie damy i stanie się tym samym nowym Question Masterem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;King&lt;/span&gt; is for categories. Wymyślasz kategorię (np. stolice w Azji, stany USA, rodzaje wódek itd.). Każdy po kolei wymienia te miasta itd. aż ktoś się  wypali i skusi. I pije.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ace&lt;/span&gt; is for waterfall. Wszyscy piją. Z obowiązkowym toastem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosta i przyjemna gra. Niesie ze sobą o wiele więcej czystej radochy niż to wynika z tych kilku powyższych zasad. Gra posiada atest El Cazadora:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam.&lt;br /&gt;El Cazador.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-2084956111896067548?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/2084956111896067548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=2084956111896067548' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2084956111896067548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2084956111896067548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/ring-of-fire.html' title='Ring of Fire'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-948423479356287195</id><published>2009-04-20T13:51:00.005+02:00</published><updated>2009-04-23T14:10:32.011+02:00</updated><title type='text'>Small city life</title><content type='html'>&lt;span id="dict70_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictword"&gt;Przez przyjazd moich ziomków umknęło mi parę impresji, które nie poszły jednak w zapomnienie i którymi pragnę się teraz podzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza sprawa to mały nawyk jaki wykształcił się nam. Przez nas rozumiem Jana (mój były już niemiecki współlokator), Kumara (sąsiad hindus) i kogokolwiek, kto akurat miał niewątpliwe szczęście znaleźć się w pokoju (pozdrowienia lecą do Zofii i Marty). O co chodzi?&lt;br /&gt;Otóż Jan bardzo lubi czytać różne gazety, a potem dyskutować o tym wszystkim, co właśnie przeczytał. Jako, że światopoglądowo różnimy się znacznie dyskusje potrafiły się ciągnąć godzinami i całymi wieczorami. Składnikiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;X&lt;/span&gt; tworzącym mieszankę wybuchową jest Kumar, który światopoglądowo stanowi dla nas orientalne antypody (Np. M&lt;span style="font-style: italic;"&gt;en are genious! Look how many Nobel prizes belong to men! Men were on the moon&lt;/span&gt;! Przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;men&lt;/span&gt; nalezy rozumieć mężczyzn, a nie ludzi). Oczywiście nikt, z nas nie dał się przekonać do zdania drugiego (lub trzeciego).&lt;br /&gt;Czasem zamiast dyskusji po prostu wymienialiśmy swoją wiedzę. Tym razem Kumar czarował znajomością gotowania przyrządzania potraw. U nas w Europie to tylko buła z serem (dla niewegetarian: z szynką) lub dżemem. W Indiach mają na śniadanie z czterdzieści potraw. Kosmicznie przyprawionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już o współlokatorach mowa, to w czasie kiedy stężenie ludzi w pokoju 308 przekraczało wszelkie normy nastąpiła wymiana współlokatorów. Jan przeprowadził się do pojedynczego pokoju w Concordii, a na jego miejsce wskoczył Polak Tymek. Tymek ma swój samochód, ale jest też bardzo sympatyczny. Lubi wędrować po górach i zdaje się, że obszedł już wszystkie szczyty w promieniu stu kilometrów od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mozartheimu&lt;/span&gt;. Lubi też Monty Pythona. Fajnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bemerkung&lt;/span&gt; to specyficzny typ ludzi, których pozwoliłem sobie nazać aktywistami. Aktywiści to tacy ludzie, którym chce się coś robić. Nieważne co, ważne, że działają. Blabi jest przedstawicielem mieszkańców akademika. Gotycki zajmuje się internetem, Petra zmonopolizowała klagenfurcki &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ecosy"&gt;VSStÖ czyli Verband Sozialistischer StudentInnen Österreischs &lt;/a&gt;(puszczają dobre filmy!), Arthur rozwiesza plakaty Inept English Theatre. Jak widać jest ich w Klagenfurcie całkiem sporo,a to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. Czasami można odnieść wrażenie, że oni są wszędzie. A przynajmniej wszędzie ich pełno. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;span id="dict70_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictword"&gt; Ciekawym przykładem jest Martina, która postanowiła udzielać lekcje jogi. Interesujące jest to, że do Martiny zgłaszają się praktycznie sami faceci. Jak wyjrzeliśmy z Wojtkiem przez balkon i przypadkiem zobaczyliśmy jogę na trawniku, szybko doszliśmy do sedna sprawy. Zdaje się, że większość facetów płaci za te lekcje i przychodzi tam dla Martiny, a nie dla jogi. Jak pomyślę o masażu rozluźniającym jaki aplikuje ona niedoszłym joginom, to autentycznie zastanawiam się, czy nie wydać tych paru euro na lekcję.&lt;br /&gt;Martina to była dziewczyna Gotyckiego. Zdaje się, że aktywiści lubią trzymać się razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze muszę zaznaczyć, że Klagenfurt zdążył się całkowicie zazielenić. Okoliczne pagórki wyglądają dwa razy malowniczej, kiedy nakrapiane są świeżą, dopiero co obudzoną, żywą zielenią. Wiele drzew jest pokrytych różowymi lub białymi kwiatami. Na trawnikach sporadycznie pojawiają się mlecze. Oddychanie, jeszcze nigdy nie było tu tak przyjemne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia sprawa to lingwistyczne podróże przez język niemiecki, czyli hansowa reminiscencja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;strampeln: leżeć na brzuchu i machać nogami jak żuczek&lt;br /&gt;nebeln: zmgławiać&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;das&lt;/span&gt; Eisenbahnknotenpunkthinundherschrieberhauschen: budka dróżnika&lt;br /&gt;&lt;span id="dict70_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictdef"&gt;&lt;i&gt;das &lt;/i&gt;Milzbrandödem: obrzękowa postać wąglika&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="dict70_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictdef"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;das&lt;/span&gt; Driftsprühen: opryskiwanie drobnolistne wykorzystujące naturalny ruch powietrza &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="dict70_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;span class="dictword"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="dict70_hidden" style="display: block;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="dictdef"&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-948423479356287195?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/948423479356287195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=948423479356287195' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/948423479356287195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/948423479356287195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/small-city-life.html' title='Small city life'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-470368745885130906</id><published>2009-04-20T12:39:00.004+02:00</published><updated>2009-04-23T14:09:40.372+02:00</updated><title type='text'>Touch of Erasmus</title><content type='html'>Kiedy wreszcie wróciliśmy z górskiej wyprawy nic nam się nie chciało. I to naprawdę nic.&lt;br /&gt;Wycisnęliśmy wodę ze skarpetek. Buty suszyliśmy za oknem. Ubrania suszyły się na stojaku wystawionym na korytarz.&lt;br /&gt;Tylko głód motywował nas do działania. Przynajmniej teoretycznie motywował. W dwadzieścia minut udało mi się zlecieć z łóżka na jeden z rozłożonych na ziemi materacy. Dziesięć minut później byłem już w kuchni. Jako, że w niedzielę sklepy są zamknięte na obiad było to co znaleźliśmy w szafie. Ryż z cynamonem i cukrem. Na skutek nieuwagi połowa ryżu zamieniła się w kleik. Trzasnęliśmy go dżemem i w sumie smakowało to to całkiem dobrze. Zwłaszcza, że nie mieliśmy zbyt dużego wyboru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak udało mi się namówić ekipę na spacer nad jezioro pozostaje tajemnicą. Tajemnicą natomiast nie jest to, że trochę źle oceniłem czas spaceru nad jezioro i do kościoła na mszę prawie biegliśmy. Na koniec musieliśmy nawet podjechać samochodem. Te 10 minut zachodzącego słońca nad jeziorem było jednak całkiem przyjemne. Później znów znaleźliśmy się nad jeziorem, tym razem przyjechaliśmy już samochodem.&lt;br /&gt;Wieczorem po raz kolejny, wpadło do pokoju parę Erasmusów przez co poszedłem spać jakoś po pierwszej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pobudka była o siódmej. Szybkie sprzątanie, jeszcze szybsze zakupy w Sparze i ruszyliśmy do Wiednia. Zwrot samochodu był trochę problematyczny. W sumie musieliśmy dotankować pięć litrów benzyny. Obsługa automatycznej stacji benzynowej przysporzyła nam nieoczekiwanych trudności. Ale w końcu wszystko się udało. A, wcześniej bagaże zostawiliśmy w schowku na dworcu.&lt;br /&gt;Wiedeń to oczywiście niesamowita architektura i dość skupiona i w gruncie rzeczy mała starówka (jak na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Weltmetropole&lt;/span&gt;, jak lubią określać Wiedeń Austriacy). Prawda jest taka, że więcej siedzieliśmy przy kwietnikach, leżeliśmy na trawie lub odpoczywaliśmy na jakichś placach, niż zwiedzaliśmy. Pewną razą, Wojtek wstał by zmobilizować grupę do dalszego zwiedzania. Wyciągnąłem ku niemu rękę , by pomógł mi wstać z trawnika. Wystarczyło tylko, że nasze palce się zetknęły i Wojtek runął na trawę i zaczął grzać się na słońcu. A było ciepło. To właśnie jest prawdziwy Touch of Erasmus.&lt;br /&gt;Przy okazji, udało nam się załapać na dwa małe koncerty muzyki klasycznej w kościele św. Piotra. Jakoś nie zachwyciły. Może dlatego, że trochę przysypiałem. Po zapadnięciu zmroku Wiedeń stał się klimatyczniejszy. Oświetlone budynki i paląca marijuanę młodzież dodawały atmosferki. Powolnym krokiem doszliśmy do dworca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pociągu obgadaliśmy pewną tajną inicjatywę i graliśmy w RPG. Sesję udało nam się dokończyć dopiero w Polsce na trasie Katowice- Poznań. Z sesji warto zapamiętać krytyczny pech fabularny, czyli moment, kiedy wszystko się rozpieprza. Przynajmniej dla jednego gracza. Fajny motyw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że każdemu z przyjezdnych udało się posmakować ociupinkę erasmusowego życia. Czy to przez wieczorki pokerowe, spontaniczne zloty do pokojów, gotowanie dziwnych potraw, podróże czy wyjście z jednej imprezy tylko po to by iść na drugą (Julek pamiętasz tę chmarę rowerów?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczeni, niewyspani, ale zadowoleni wysiedliśmy w końcu w Poznaniu. Jak tylko dotarłem do domu włączyłem Facebook'a. Okazało się, że Julian już tam na mnie czekał. Był już dotknięty przez Erasmusa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-470368745885130906?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/470368745885130906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=470368745885130906' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/470368745885130906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/470368745885130906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/touch-of-erasmus.html' title='Touch of Erasmus'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-5910102503484886527</id><published>2009-04-14T16:13:00.007+02:00</published><updated>2009-04-23T14:07:12.336+02:00</updated><title type='text'>Dupa nie Gore-Tex</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexIEi-ZRKI/AAAAAAAAAsk/iAFdj0JwajQ/s1600-h/G%C3%B3ry+i+ksi%C4%99%C5%BCyc.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexIEi-ZRKI/AAAAAAAAAsk/iAFdj0JwajQ/s320/G%C3%B3ry+i+ksi%C4%99%C5%BCyc.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326711702217639074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wracaliśmy z Triestu, a właściwie kiedy uciekaliśmy przed burzą z piorunami. 100 km na północ od tego miasta niebo było czyste, a księżyc oświetlał ośnieżone szczyty. To właśnie ten widok skłonił nas do zmiany planów. Postanowiliśmy wgramolić się na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dreiländereck&lt;/span&gt;. Na szczyt, na którym łączą się granice: Włoch, Słowenii i Austrii. Wszystko jednak zależało od pogody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O siódmej w nocy, delikatnie obudzony przez kolegów wypełzłem z pokoju. Pokonałem dziesięć metrów korytarza i wyszedłem na balkon. Niebo było czyste, a szczyty wyraźnie widoczne. Pół przytomny wracam do pokoju, by oznajmić radosną nowinę reszcie kompanii. Idziemy w góry!!!&lt;br /&gt;Jeszcze tylko telefon do firmy wypożyczającej samochody z pytaniem ile będziemy musieli zapłacić jeśli się spóźnimy o całe 24 godziny z oddaniem pojazdu. Nie była to jakaś koszmarna suma. Niewiele więcej niż byśmy musieli zapłacić za nocleg w Wiedniu. Poleżeliśmy jeszcze z godzinkę, by potem powoli przygotować się do wyprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedzieliśmy, że będziemy podchodzić w śniegu. Dlatego też założyliśmy nasze wodoodporne buty z Gore-Texu. Za Wikipedią:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Działanie Gore-Texu opiera się na wprasowanej w tkaninę &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Membrana_p%C3%B3%C5%82przepuszczalna" title="Membrana półprzepuszczalna"&gt;półprzepuszczalnej membranie&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, wykonanej z porowatego &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Teflon" title="Teflon"&gt;teflonu&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. Mikrootwory te są większe niż pojedyncze &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cz%C4%85steczka" title="Cząsteczka"&gt;molekuły&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Woda" title="Woda"&gt;wody&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; z jakich składa się wydzielany w postaci pary wodnej pot, a jednocześnie mniejsze niż wielocząsteczkowe pakiety z jakich składa się woda w &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_skupienia" title="Stan skupienia" class="mw-redirect"&gt;stanie ciekłym&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; (np. &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Deszcz" title="Deszcz"&gt;deszcz&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;). Różnica stężeń pary wodnej po dwu stronach membrany powoduje powstanie &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C5%9Bnienie_osmotyczne" title="Ciśnienie osmotyczne"&gt;ciśnienia osmotycznego&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, co umożliwia transport pary wodnej z ośrodka o większym stężeniu do ośrodka o mniejszym, a jednocześnie membrana jest nieprzepuszczalna dla wody.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexNf1K455I/AAAAAAAAAtc/xXgG3NkY6qg/s1600-h/%C5%9Anieg+nam+za+jaje.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexNf1K455I/AAAAAAAAAtc/xXgG3NkY6qg/s320/%C5%9Anieg+nam+za+jaje.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717668516489106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Śnieg nam za jaje!*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po dziesięciu minutach zapadania się w śniegu, w naszych butach mogły pływać rybki. Z tego prosty płynie wniosek: dupa nie Gore-Tex! Podchodzenie po zapadającym się śniegu było dość męczące. Jeśli dodać do tego temperaturę oscylującą w granicach 20 -25 stopni, wyjdzie, że i tak bylibyśmy mokrzy. Samo podchodzenie zajęło nam jakieś 3 godziny. Na szczycie spotkaliśmy sympatycznego i dość gadatliwego Słoweńca (który pił całkiem niezłe słoweńskie piwo &lt;a href="http://www.pivo-lasko.si/"&gt;Laško&lt;/a&gt;). Dodatkowo na szczycie poza dwoma metrami śniegu, znaleźliśmy dwie wierze, na które udało nam się wgramolić i porobić zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6Dqi_yI/AAAAAAAAAss/jwvERjUME6U/s1600-h/G%C3%B3ry+-+Austria.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6Dqi_yI/AAAAAAAAAss/jwvERjUME6U/s320/G%C3%B3ry+-+Austria.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717019572338466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok na austriacką stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6dFafPI/AAAAAAAAAs8/GJ6js_OQuto/s1600-h/G%C3%B3ry+widok+na+S%C5%82oweni%C4%99.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6dFafPI/AAAAAAAAAs8/GJ6js_OQuto/s320/G%C3%B3ry+widok+na+S%C5%82oweni%C4%99.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717026395913458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok na Słowenię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6SUlGLI/AAAAAAAAAtE/zhTSFwIhEm0/s1600-h/G%C3%B3ry+widok+na+W%C5%82ochy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6SUlGLI/AAAAAAAAAtE/zhTSFwIhEm0/s320/G%C3%B3ry+widok+na+W%C5%82ochy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717023506733234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I na Włochy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6mdfjSI/AAAAAAAAAtM/E-NOyR_w-jY/s1600-h/G%C3%B3y+-+chill+out.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6mdfjSI/AAAAAAAAAtM/E-NOyR_w-jY/s320/G%C3%B3y+-+chill+out.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717028912827682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Luz majonez na szczycie. Buty i skarpetki się suszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6I8ERiI/AAAAAAAAAs0/TG7hSg7NDM8/s1600-h/G%C3%B3ry+w+Polarku..jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexM6I8ERiI/AAAAAAAAAs0/TG7hSg7NDM8/s320/G%C3%B3ry+w+Polarku..jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717020987999778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jeszcze w polarkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexNfs7-uZI/AAAAAAAAAtU/S8d_0fWyMW4/s1600-h/Kombajn+bizon.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexNfs7-uZI/AAAAAAAAAtU/S8d_0fWyMW4/s320/Kombajn+bizon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326717666306472338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie jest to co prawda kombajn Bizon, ale my już bez polarków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wielu Amerykanów wchodzi na tę górę tylko po to by zrobić sobie zdjęcie z pomniczkiem styku trzech granic. My weszliśmy tam dla widoków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już wspomniałem do góry wchodziliśmy 3 godziny. Zeszliśmy w 30 minut. Jak? Oto  rozwiązanie zagadki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kRQHPTra0E0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/kRQHPTra0E0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/n2YQR1xfO7E&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/n2YQR1xfO7E&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wytrawny obserwator wychwyci:&lt;br /&gt;a) momenty w których osoba kręcąca filmik ślizga się po śniegu,&lt;br /&gt;b) wodoodporne spodnie Julka, starego, cwanego harcerza,&lt;br /&gt;c) niezwykle debilny wyraz mojej twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku śnieżek był jeszcze na tyle oblodzony, że dało się po nim po prostu zjeżdżać. Jak na nartach czy łyżwach. Potem zaczęliśmy się przypadkowo w nim zapadać i zaliczać gleby. Kiedy "zeszliśmy" na dół byliśmy przemoczeni do suchej nitki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Jest to oczywiście parafraza ze znanego wszystkim &lt;a href="http://www.staropolska.gimnazjum.com.pl/renesans/jan_kochanowski/treny/treny_18.html"&gt;Trenu XVI autorstwa Jana Kochanowskiego.&lt;/a&gt; W oryginale:&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Śmierć nam za jaje.&lt;/span&gt; (czyli za nic).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-5910102503484886527?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/5910102503484886527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=5910102503484886527' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5910102503484886527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5910102503484886527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/dupa-nie-gore-tex.html' title='Dupa nie Gore-Tex'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SexIEi-ZRKI/AAAAAAAAAsk/iAFdj0JwajQ/s72-c/G%C3%B3ry+i+ksi%C4%99%C5%BCyc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-2192310027879938167</id><published>2009-04-13T15:08:00.015+02:00</published><updated>2009-04-23T14:04:22.374+02:00</updated><title type='text'>Podróż na styku trzech państw</title><content type='html'>- Dwa tysiące i czterysta euro.&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;- Dwa tysiące i czterysta euro.&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;- Dwa tysiące i czterysta euro.&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W umowie wynajmu napisane było, że kaucja miała wynosić jakieś 390 euro. Godzina dyskusji łamanym angielsko-niemieckim, nerwowe telefony do HQ w Wiedniu i nasza nieugięta postawa (znajomość prawa przydała mi się po raz pierwszy w życiu) spowodowały, że niezwykle chora i kosmicznie zawyżona kaucja zjechała z dwóch i pół tysiąca euro (których nawet razem byśmy nie uzbierali) do pięciuset euro. Myślę, że doświadczenie Wojtka z wypożyczalniami samochodów bardzo się przydało i bardzo było nam na rękę. Ponoć z nimi zawsze są problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O drugiej byliśmy już w trasie. Kurs na Bled. Aby zaoszczędzić na winietach postanowiliśmy wybrać się mniejszymi drogami. Przejechaliśmy tunelem wykopanym pod pasmem Karawanek. Parę razy skręciliśmy nie tam gdzie trzeba, jeszcze częściej pytaliśmy o drogę, a pytaliśmy po angielsku, niemiecku i polsko/słoweńsku. Mix językowy okazał się skuteczny. W końcu zauważyliśmy tabliczkę informującą nas, że wjeżdżamy do Bledu. Dlaczego akurat to słoweńskie miasteczko?&lt;br /&gt;Wchodząc pod górę, pomiędzy budzącą się do życia, o wiele szybciej niż w Austrii, roślinnością dotarliśmy na zamek stojący co prawda nie na kurzej łapce, ale na litej skale. Z zamku rozciąga się widok na jezioro. Na jeziorze jest wysepka. A na wysepce kościół. Wygląda to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeODvkcK-eI/AAAAAAAAArE/yI7o1-5hU-k/s1600-h/BLED2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeODvkcK-eI/AAAAAAAAArE/yI7o1-5hU-k/s320/BLED2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324244037740984802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drugiej stornie rozciąga się widok na Karawanki, pod którymi przed chwilą przejechaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeOEtyXdPII/AAAAAAAAArU/3sJAP9ktloY/s1600-h/Karawanki+w+chmurach.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeOEtyXdPII/AAAAAAAAArU/3sJAP9ktloY/s320/Karawanki+w+chmurach.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324245106631195778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chmury jeszcze dość nisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W zamku znajdowało się parę ciekawych wystaw traktujących o historii samego regionu. Bardzo miłe wrażenie sprawiał też średniowieczny kalendarz z ilustracjami ułożony na planie koła. W jednym z pomieszczeń znajdowała się zielarnia (akurat zamknięta) a w drugim winiarnia, w której nie do końca prawdziwy mnich pokazywał jak robi się wino i pozwalał samemu zakorkować i zalakować butelkę. Oczywiście mnich mówił w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lingua franca&lt;/span&gt;. Po angielsku. Zamek w Bledzie to chyba najlepszy z wielu zamków w okolicy jakie przyszło mi odwiedzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oddychając głęboko świeżym powietrzem, powoli wróciliśmy do samochodu by udać się do stolicy Słowenii, Ljubljany.&lt;br /&gt;Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Klagenfurtu, nic nie słyszałem o Ljubljanie. Samo miejsce wydawało mi się nie warte uwagi. I to jest błąd, który popełniłem nie tylko ja, ale także wielu, wielu innych.&lt;br /&gt;Ljubljana. Najmniejsza stolica Europy. Jedno z najbardziej uroczych miejsc w Europie. Starówkę przecina niebieską wstęgą rzeka Ljubljanica. Zamek znajdujący się w samym zielonym sercu stolicy, leżący na wzgórzu, patrzy leniwie na miasto. Przy rzece pod kolumnadą stoją stragany, na których można kupić prawie wszytko. Od świeżo wypieczonych bułeczek, przez różne zioła, ubrania, do pamiątek z Ljubljany. Wędrując wąziutkimi uliczkami, można dotrzeć do trójmostu i placu, zafascynowanego kiedyś Mickiewiczem, Franca Prešerena. Pomnik autora obecnego hymnu Słowenii patrzy w zadumie na cały plac.&lt;br /&gt;Ljubljana to także miejsce w którym urzęduje jedne z łebskich tego świata. Sławoj Żiżek. Oto jedna z ciekawostek o Ljubljanicy przytoczona przez samego filozofa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bwDrHqNZ9lo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/bwDrHqNZ9lo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bwDrHqNZ9lo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zapadnięciu wzroku, Ljubljana pokazuje swoje drugie, jeszcze bardziej intrygujące oblicze. Ruch nie maleje, zdaje się nawet, że życie zaczyna się intensyfikować. Wąskie uliczki zaczynają nabierać charakteru. Oświetlony zamek dodaje klimatu. Plac Prešerena staje się miejscem spotkań. Żywa muzyka wygrywana przez jakiś zespół daje się słyszeć jeszcze całkiem daleko od samego placu.. Studenci, siedząc w kawiarniach nad samą rzeką, zaczynają prowadzić wyluzowane dyskusje światopoglądowe. Co zaskakuje to niesamowity spokój i luz jaki wypełnia to miejsce.  Ciepłe wiosenne powietrze tylko wzmagało lekkość bytu.&lt;br /&gt;Ludzie są tu niezwykle mili. Uprzejmi, rzucają czarnymi żartami, komentując i zarazem ubarwiając sytuację. Jest trochę dekadencko.&lt;br /&gt;Na prawdę nie chciało nam się ruszać z tego miasta. W hostelu, w którym mieszkaliśmy było trochę ciasno, ale też i przytulnie. Jak w całej Ljubljanie. Jako, że był to najtańszy hostel w mieście spotkaliśmy tam tez grupę Erasmusów z Klagenfurtu, którzy przyjechali do Ljubljany w ramach turystyki imprezowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY3CMsqfI/AAAAAAAAAsU/CICwePBIoN4/s1600-h/Preseren_z_muzo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY3CMsqfI/AAAAAAAAAsU/CICwePBIoN4/s320/Preseren_z_muzo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324548730709125618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Prešeren z muzą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtJ0bpZI/AAAAAAAAArk/agW9Z-JX-Ok/s1600-h/Ljubljana+1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtJ0bpZI/AAAAAAAAArk/agW9Z-JX-Ok/s320/Ljubljana+1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324547461444511122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na co komu Paryż?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtDqooZI/AAAAAAAAArc/hh_1RH6alsk/s1600-h/Ljubljana.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtDqooZI/AAAAAAAAArc/hh_1RH6alsk/s320/Ljubljana.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324547459792806290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jedna z głównych ulic w Ljubjlanie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtdDkdCI/AAAAAAAAAr0/uU5G2fAf8ds/s1600-h/Ljubljanica.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtdDkdCI/AAAAAAAAAr0/uU5G2fAf8ds/s320/Ljubljanica.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324547466608276514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Rzeka Ljubljanica nocą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtVFm9PI/AAAAAAAAArs/hjqmOVRD8u0/s1600-h/Ljubljana+kawiarnia.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtVFm9PI/AAAAAAAAArs/hjqmOVRD8u0/s320/Ljubljana+kawiarnia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324547464469345522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jestem pewien, że dyskutują tu o Żiżku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rankiem przeszliśmy się, jeszcze raz starówką, żeby uchwycić jak najwięcej chwil w tym mieście. Podeszliśmy pod górę zamkową by zobaczyć całą Ljubljanę z góry. Zamiast jednak wchodzić do zamku postanowiliśmy ponawydurniać się przy użyciu liny i huśtawki zwisjącej z pobliskiego drzewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny przystanek to &lt;span lang="sl"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Škocjanske jame&lt;/span&gt;. Jedne z niewielu takich jaskiń na całym świecie. Sądzę, że nie powinienem nic więcej pisać o tych jaskiniach, bo ich piękno, monumentalizm i wielość form może oddać tylko poezja. Proza i realizm są zbyt barbarzyńskie. Bo jak opisać podziemny tunel o wysokości 100 metrów, którego dnem płynie rzeka, a wszystko to jest niesamowicie oświetlone. Oczywiście robienie zdjęć w jaskini jest zabronione. Dlatego też mamy jedno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtrPoysI/AAAAAAAAAr8/CbpB9PxTQjQ/s1600-h/Skocjan.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSXtrPoysI/AAAAAAAAAr8/CbpB9PxTQjQ/s320/Skocjan.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324547470416988866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W porównaniu z rzeczywistością to zdjęcie jest do d...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span lang="sl"&gt;&lt;br /&gt;La bella Italia! Triest, jeden z włoskich portów przeładunkowych, był naszym kolejnym celem. Włoski syf, tynk odpadający ze starych kamienic, brak poszanowania dla zasad ruchu drogowego, stare, zagrafficone, kościoły obok porzymskich ruin i kobiety o długich, kręconych, kruczoczarnych włosach i wiemy, że jesteśmy we Włoszech. W czasie zwiedzania molo i nadbrzeżnej starówki zaskoczyła nas ulewa. Schroniliśmy się w małej, nikomu nie znanej i klimatycznej pizzerii. Zamówiliśmy tam (Zagadka. Co zamówiliśmy w pizzerii?) ...&lt;br /&gt;A była to prawdziwie włoska pizza. Sos pomidorowy smakował pomidorami a nie keczupem. Ser był gruby i po serowemu się ciągnął. Zapach przypraw czuć było jeszcze z nad pieca, w którym grzało się kruche ciasto. Zamarudziło nam się w tym lokalu, aż do zmroku.&lt;br /&gt;Motyw do zapamiętania: włoski typ toalety to dziura w ziemi. Nie dziwota, że Włoszki mają tak kształtne uda.&lt;br /&gt;Później znów ruszyliśmy ku starówce. Tym razem wszystko było już pięknie oświetlone a miasto nabrało trochę więcej uroku. Włosi wylegli na ulice by się bawić. Oczywiście bawili się głośno. Po włosku. Zachaczyliśmy też o parę kościołów. Jakże różne były te trochę stonowane, a trochę renesanowe kościoły od oczojebnych barokowych wnętrz znanych z Austrii, gdzie nawet najmniejszy wiejski kościółek opływa w złoto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY2xn2z9I/AAAAAAAAAsE/iGN3SRn1juc/s1600-h/Triest.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY2xn2z9I/AAAAAAAAAsE/iGN3SRn1juc/s320/Triest.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324548726259634130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Morze! Nawet było czyste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY3BxH3cI/AAAAAAAAAsM/2EGdGVakilY/s1600-h/Romanum.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY3BxH3cI/AAAAAAAAAsM/2EGdGVakilY/s320/Romanum.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324548730593467842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pozostałości Imperium.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span lang="sl"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY3W8S6XI/AAAAAAAAAsc/rnqV06kgCeE/s1600-h/W%C5%82oska+uliczka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeSY3W8S6XI/AAAAAAAAAsc/rnqV06kgCeE/s320/W%C5%82oska+uliczka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324548736277473650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Typowa włoska uliczka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span lang="sl"&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że do samochodu wróciliśmy idealnie na czas. Tylkośmy wsiedli, a rozpętała się autentyczna burza z piorunami a deszcz sieknął z dużą mocą w zamknięte szyby naszego pojazdu.&lt;br /&gt;I oto znaleźliśmy się pośrodku Triestu w ulewie nie mając zielonego pojęcia, którędy wrócić.&lt;br /&gt;Obok przemknęła na skuterku (skuterki są bardzo popularne w wypełnionych wąskimi uliczkami Włoszech), jakaś niewsiasta w długich, kręconych, kruczoczarnych włosach. Wojtek podjechał do dziewczyny, opuścił szybę i zapytał z głupia frant:&lt;br /&gt;- Słowenia?&lt;br /&gt;....&lt;br /&gt;Bekę z tego mamy do dzisiaj. Na prawdę szkoda, że dziewczyna nie odpowiedziała:&lt;br /&gt;- No! Italia!&lt;br /&gt;Szkoda. W każdym razie z krótkiej rozmowy wynikło nic. Wojtek, chyba w zafascynowaniu urodą Włoszki, zaczął po prostu za nią jechać. I dzięki Bogu trafiliśmy na patrol włoskiej policji, który wskazał nam dokładnie drogę do Słowenii. Problem w tym, że policjanci doprowadzili nas do wjazdu na autostradę. Jak wcześniej wspomniałem, oszczędzaliśmy na winietach, ale drogi też specjalnie nie znaliśmy. Cóż było zrobić. Wzięliśmy bilet parkingowy i po harcersku, na ślinę, przykleiliśmy do przedniej szyby. Atrapa winiety okazała się skuteczna, nikt nas nie zaczepił. A może szczęście głupim sprzyja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Region alpejsko- adriatycki jest niezwykły jeśli idzie o pogodę (ha, germanismus!). Słyszałem, że zdarzały się przypadki, iż w Klagenfurcie świeciło sobie w najlepsze słoneczko, a po drugiej stronie gór szalała burza śnieżna połączona z gradobiciem. W każdym bądź razie sto kilometrów na północ od burzowego Triestu niebo było czyste, a blade światło księżyca odbijało się od ośnieżonych szczytów. Zatrzymaliśmy się na jednym z parkingów i podziwialiśmy widok.&lt;br /&gt;Wtedy w naszych głowach spontanicznie zrodził się pomysł. A może nie jedźmy jutro do Wiednia? Może byśmy poszli w góry? Jeśli pogoda dopisze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Oczywiście zdjęcia można oglądać na:&lt;br /&gt;http://picasaweb.google.pl/arion.elannun/AustriaSloveniaItaly2009#&lt;br /&gt;http://picasaweb.google.pl/arion.elannun/KlejdzenfartCensoredPortraits?feat=email#&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-2192310027879938167?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/2192310027879938167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=2192310027879938167' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2192310027879938167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2192310027879938167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/podroz-na-styku-trzech-panstw.html' title='Podróż na styku trzech państw'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeODvkcK-eI/AAAAAAAAArE/yI7o1-5hU-k/s72-c/BLED2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1250053381125625836</id><published>2009-04-13T13:37:00.016+02:00</published><updated>2009-04-23T13:53:37.386+02:00</updated><title type='text'>Czterech panów w aucie (nie licząc Gniewosza)</title><content type='html'>Dramatis personae:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMnuu6W0KI/AAAAAAAAApU/XvCFaoCk50M/s1600-h/Samoch%C3%B3d.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMnuu6W0KI/AAAAAAAAApU/XvCFaoCk50M/s320/Samoch%C3%B3d.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324142868302319778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Staszek: Master Nerd naszej wyprawy. Udaje, że nie zna niemieckiego chociaż mówi płynnie i poprawnie w tym języku. Najczęściej przyjmuje rolę pasożyta, ale potrafi też zrobić niezłe kanapki w samochodzie. Lubi spać. Sporadycznie nosi plecak. Game Master. Umiejętność specjalna: piosenki Kaczmarskiego i RPGi.&lt;br /&gt;Dedykacja muzyczna: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obława/ J. Kaczmarski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Julian: Nerd prawniczy. Nie lubi kiedy firmy wypożyczające samochód zmieniają warunki umowy. Fan zaskarżania ludzi i firm. Harcerz, mistrz przetrwania. Potrafi zrobić prysznic z małej tableteczki i odrobiny wody. Często przyjmuje rolę nawigatora i pilota. Umie czytać mapy. Główny nosiciel plecaka. Umiejętność specjalna: jest opiekunem Gniewosza.&lt;br /&gt;Dedykacja muzyczna: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;In- A - Gadda - Da - Vida/remix by Incredible Bongo Band.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wojtek: Nerd ekonomiczny. Ciągle planuje wyprawy. Kierowca. Używa bardzo niestandardowych form podrywu. Trudno go powstrzymać, kiedy obierze sobie jakiś cel. Nosi torbę z aparatem fotograficznym. Umiejętność specjalna: robienie pięknych zdjęć.&lt;br /&gt;Dedykacja muzyczna: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Santa Maria/ Gotan project.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotr: Erasmus. Nie lubi się przemęczać. Lubi długo leżeć w łóżku. Mistrz gotowania, potrafi zamienić ryż w kleik. Organizator wypraw i drugi nawigator. Pan od tłumaczeń multi-językowych i historycznego background'u. Drugi nosiciel plecaka. Uzależniony od facebook'a. Umiejętność specjalna: touch of Erasmus (zarażenie lenistwem).&lt;br /&gt;Dedykacja muzyczna: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jumping Jack Flash/ Rolling Stones.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gniewosz: Maskotka wyprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMoRNVJ-AI/AAAAAAAAApc/Qia4TroqYmo/s1600-h/Gniewosz.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMoRNVJ-AI/AAAAAAAAApc/Qia4TroqYmo/s320/Gniewosz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324143460583340034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy przyleciał Wojtek. Trafił akurat na pogodę, która występuje w Klagenfurcie przez 10% czasu. Lało jak z cebra. Przez pięć dni. Plany przygotowane na dobrą pogodę musiały się zmienić.&lt;br /&gt;Zamiast paru wypraw w góry musieliśmy zająć się czym innym. I tak: graliśmy w parku w szachy. Szybko przyciągnęliśmy uwagę lokalnych starszych panów w tym jednego Championa, który wyzwał nas na partyjkę.  Grał niezwykle umiejętnie. Na końcu jednak popełnił mały błąd i to zważyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMpVr50w-I/AAAAAAAAApk/srQxyY7tH-E/s1600-h/Champion.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMpVr50w-I/AAAAAAAAApk/srQxyY7tH-E/s320/Champion.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324144637021307874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziękujemy za emocjonującą rozgrywkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Co jeszcze robiliśmy w deszczową pogodę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMzoIdkHZI/AAAAAAAAAps/xSgAPI5K5lo/s1600-h/Jezioro.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMzoIdkHZI/AAAAAAAAAps/xSgAPI5K5lo/s320/Jezioro.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324155949041327506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Odwiedziliśmy jezioro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMz3IvHP3I/AAAAAAAAAp0/shL4KeISlG4/s1600-h/Stroje+rumu%C5%84skie.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMz3IvHP3I/AAAAAAAAAp0/shL4KeISlG4/s320/Stroje+rumu%C5%84skie.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324156206812970866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMz3Y_8baI/AAAAAAAAAp8/f-huzQbqtCw/s1600-h/V+i+Clint.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMz3Y_8baI/AAAAAAAAAp8/f-huzQbqtCw/s320/V+i+Clint.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324156211178532258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Biegaliśmy w rumuńskich, damskich, strojach ludowych (support dla meczu Rumunia: Austria).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1B6Hfv0I/AAAAAAAAAqc/YJfrlQdIRXg/s1600-h/Smak+wygranej.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1B6Hfv0I/AAAAAAAAAqc/YJfrlQdIRXg/s320/Smak+wygranej.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324157491378896706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Graliśmy w pokera i poznawaliśmy smak wygranej i porażki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM2CUsXXJI/AAAAAAAAAqk/07bBEUKrOq4/s1600-h/Poker+team.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM2CUsXXJI/AAAAAAAAAqk/07bBEUKrOq4/s320/Poker+team.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324158598024486034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;International poker team.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wojtek poszedł z Sai'em na photowalk. Ja na wykłady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM218cOjvI/AAAAAAAAAq0/F2KpQ7RUvr4/s1600-h/Sai+and+camera.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM218cOjvI/AAAAAAAAAq0/F2KpQ7RUvr4/s320/Sai+and+camera.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324159484867546866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I'm a big photo nerd.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM21k9dieI/AAAAAAAAAqs/oP1n9dkZalE/s1600-h/Wojtek+and+Camera.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM21k9dieI/AAAAAAAAAqs/oP1n9dkZalE/s320/Wojtek+and+Camera.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324159478564489698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I'm bigger!&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacerowaliśmy też po kolicznych pagórkach, ale prawda jest taka, że przez większość czasu po porstu zbijaliśmy bąki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wtorek doleciało z Londynu dwóch kolejnych. Staszek i Julek. Na obiado-kolację czekała na nich indyjska potrawa Biryani. Sai niby ją stonował dla Europejczyków, ale i tak była ostra. Do zabicia palącego uczucia Sai przygotował też Rajita, specjalny sos. Jako, że wtorek to czas cotygodniowej imprezy i jako, że Zofia obchodziła tego dnia urodziny wypadało się ruszyć z pokojów. Julian wybrał opcję Erasmus. Staszek i Wojtek zostali w pokoju z palącym uczuciem w gardle.&lt;br /&gt;Trzeba napomknąć o motywie nocowania. Zgarnęło się dwa materace z korytarzy i 75% problemu noclegowego było z głowy. Problem był jednak taki, że moim pokoju ciągle urzędował współlokator Jan, który w środę wymieniał się na pochodzącego z Polski Tymka. Pięć osób w dwuosobowym pokoju. Dołączcie do tego niespodziewane akademikowe, spontaniczne odwiedziny, a otrzymamy bardzo wysokie stężenie studenta na metr kwadratowy.&lt;br /&gt;Pierwszej nocy, swoje łóżko zaoferował mi Sai. (Ja będę na tej imprezie do późna idź spać!) I rzeczywiście wrócił o piątej i usnął na kolektywej kanapie znajdującej się na korytarzu. Następnego dnia, Sai miał w swym pokoju kilkuosobowe spotkanie i kolektywna kanpa nie wchodziła w grę,  spałem więc na karimacie rozłożonej pomiędzy kuchnią a zlewem, blokując przy tym wejście do ustępu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1BnifxZI/AAAAAAAAAqE/4Qm0ZuQXGcs/s1600-h/Biryani.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1BnifxZI/AAAAAAAAAqE/4Qm0ZuQXGcs/s320/Biryani.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324157486391870866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sai i jego dzieci: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biryani&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1BhDbA1I/AAAAAAAAAqM/UGtXeNgM6MA/s1600-h/Rajita.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1BhDbA1I/AAAAAAAAAqM/UGtXeNgM6MA/s320/Rajita.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324157484650922834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rajita&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z oszczędności po Karyntii podróżowaliśmy stopem. Brali nas głównie młodzi ludzie. Niektórzy z nich palili marihuanę, inni byli dziennikarzami. Julek, stary harcerz wykorzystywał triki łapalnicze. Np. wyciągał mapę i nią machał albo podbiegał do stojących samochodów z kartkami zapisanymi nazwami docelowych miejscowości. Anegdotka:&lt;br /&gt;W pewnym momencie, stojąc ze Staszkiem i od prawie godziny czekając na stopa, zdołowani zaczęliśmy śpiewać sobie Grechutę i dokładnie w momencie kiedy wchodziliśmy w refren zatrzymał się samochód. Oto przykład pozytywnego poweru piosenek Grechuty. Koniec anegdotki.&lt;br /&gt;W ten sposób udało nam się zobaczyć zamknięty zamek Hochosterwitz i miasteczko Sankt Veit an der Glan. Zwiedziliśmy też starówkę Klagenfurt'u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM3mhJFTbI/AAAAAAAAAq8/a7oLSXTG0mA/s1600-h/Hochosterwitz.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM3mhJFTbI/AAAAAAAAAq8/a7oLSXTG0mA/s320/Hochosterwitz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324160319353081266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Das Schloss Hochosterwitz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia pomimo pogody pod psem (Gniewoszem?) wyruszyliśmy na pieszą wycieczkę dookoła jeziora. Trasa wiodła przez okoliczne pagórki i lasy je porastające. Natknęliśmy się tam na sarny i liczne Salamandry. I choć nisko osiadłe chmury nie pozwalały dojrzeć ośnieżonych szczytów gór, to Wörthersee i tak uraczyło nas magicznymi widokami. Staszek prowadził całkiem niezłą sesję RPG, która miała ciągnąć się aż do ostatnich chwil naszej wyprawy. Okazało się, że trochę przedobrzyliśmy z planem i zrobiliśmy tylko połowę zamierzonej trasy. Jednak najlepszy był motyw powrotu. Wychodząc z malowniczego kościółka zaczepiliśmy PIERWSZY samochód. Co się okazało? Dziewczyna wracała do swojego domu. Domu, który znajduje się na Mozartstrasse. Kilkanaście metrów od Mozartheim'u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1B997j7I/AAAAAAAAAqU/GOgOTqN-Buo/s1600-h/Magiczny+widok+na+Maria+Worth.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeM1B997j7I/AAAAAAAAAqU/GOgOTqN-Buo/s320/Magiczny+widok+na+Maria+Worth.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324157492412518322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Magiczny widok z jednego z pagórków na Maria Worth.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem do pokoju przypadkiem zwaliła się cała ekipa Erasmusów. (- Co robicie? -A, nie wiemy) Następnego dnia mieliśmy rozpocząć naszą międzynarodową wyprawę. W samo południe wypożyczyć samochód i ruszyć przez Słowenię do włoskiego Triestu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętajcie, nic nigdy nie działa zgodnie z planem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Te i inne zdjęcia można oglądać na:&lt;br /&gt;http://picasaweb.google.com/arion.elannun/AustriaSloveniaItaly2009#&lt;br /&gt;http://picasaweb.google.com/arion.elannun/KlejdzenfartCensoredPortraits#&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1250053381125625836?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1250053381125625836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1250053381125625836' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1250053381125625836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1250053381125625836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/04/czterech-panow-w-aucie-nie-liczac.html' title='Czterech panów w aucie (nie licząc Gniewosza)'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SeMnuu6W0KI/AAAAAAAAApU/XvCFaoCk50M/s72-c/Samoch%C3%B3d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6843015109067167714</id><published>2009-03-28T13:36:00.005+01:00</published><updated>2009-04-14T20:11:15.320+02:00</updated><title type='text'>Spices and reconciliation</title><content type='html'>Odwiedziłem Sai'a. Sai poczęstował mnie swoim indyjskim jedzeniem. Tym razem było to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chicken Bhiryani&lt;/span&gt;. Oczywiście ominąłem część&lt;span style="font-style: italic;"&gt; chicken&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Przez następną godzinę paliło mnie w środku. To wcale nie jest ostre, rzecze Sai, patrząc jak dopijam końcówkę wody z 1,5 litrowej butelki. Prawdziwe dobrze przyprawione jedzenie to mamyw w Indiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok pokoju Sai'a. Znajduje się kącik telewizyjny, jakiś czas temu zbudowany przez Hindusów.  W tymże kąciku znajdują się dwa łóżka. Kolektywny materac przechodni, z jednego z nich, znalazł się w moim pokoju. Karimata i śpiwór czekają w napięciu. Warum?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj o 19.45 na śmiesznie małym lotnisku w Klagenfurcie, wyląduje samolot z Wojciechem w środku.&lt;br /&gt;We wtorek dolecą Julek i Staszek. Wszyscy trzej lecą z Londynu. Por que?&lt;br /&gt;Odpowiedzi należy szukać w tanich lotach Ryan Air'a. Zdaje się, że dostanie się do Klagenfurtu nie powinna ich wynieść więcej niż 10 euro. Szykuje się intensywna podróż na styku trzech światów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6843015109067167714?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6843015109067167714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6843015109067167714' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6843015109067167714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6843015109067167714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/spices-and-reconciliation.html' title='Spices and reconciliation'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3089904675287853019</id><published>2009-03-27T09:19:00.001+01:00</published><updated>2009-03-27T21:14:14.425+01:00</updated><title type='text'>Empty event</title><content type='html'>Lehrveranstaltung. An empty event.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do pierwszej w nocy przygotowywałem prezentację o kontaktach europejskiego świata z Islamem.&lt;br /&gt;Około drugiej przewróciłem się na dziesiąty z kolei bok. Piętro wyżej Hiszpanki albo się kłóciły, albo co bardziej prawdopodobne, po prostu rozmawiały.  W każdym razie udało mi się nawet częściowo zrozumieć co mówiły.  To bardzo dobrze może ktoś powiedzieć. Tak dobrze. Wybornie. Ale, do jasnej ciasnej,  nie o drugiej w nocy.  Z pomocą przyszły nie używane od dawna zatyczki do uszu.&lt;br /&gt;Dobrze, że wcześniej pożyczyłem chleb bo inaczej nie miałbym co jeść rano. Wszystko przez te próby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudziłem się o siódmej w nocy. Od razu z dziesięcioma pomysłami w głowie. Doszlifowałem prezentację i przygotowałem się do wyjścia. Poranek był całkiem ciepły. Słońce powoli zaczęło zacnie grzać. Wziąłem głęboki wdech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały Klagenfurt pachnie teraz nawozem. Nagle małe pole uprawne znajdujące się obok Mozartheim'u, które zwykle umożliwiało podziwianie niczym nie zasłoniętych widoków, nie pozwalało się nawet zatrzymać. Tym razem poranna jazda na rowerze nie szła topornie i do Uniwerku dojechałem w rekordowym czasie.  Wbiegłem do środka. Drzwi do sali wykładowej były otwarte. Była całkowicie pusta, ale obiecany przez profesora kabel do podłączenia laptopa leżał na swoim, widocznym miejscu. Czym rychlej zacząłem podłączać sprzęt i sprawdzać, czy prezentacja działa. (Zadziałało!!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jakichś pięciu minutach w drzwiach pojawiła się jedna z uczestniczek tego samego kursu. Co robisz? Zapytała. Przygotowuję się do prezentacji. Odparłem. Na to ona wybucha śmiechem i każe mi podejść do drzwi. Od razu wiedziałem co się święci.  I rzeczywiście na drzwiach wisiała kartka z zaczarowaną formułką: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lehrveranstaltung fählt aus.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Częstotliwość z jaką ten proceder zachodzi w klagenfurckim uniwersytecie stanowczo przekracza wszelkie ustawowe normy. Nie żebym nie zdążył się do tego przyzwyczaić, ale jakoś przez ostatnie dwa tygodnie, żadne z zajęć nie wypadło, więc zdążyłem o tym zapomnieć. Wziąłem kolejny głęboki oddech.&lt;br /&gt;Znów zrozumiałem swój błąd i prędko ruszyłem ku ciepłemu łóżeczku. Okno zamknąłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Wytłumaczenie tytułu - lingwistycznego żarciku (dla znających niemiecki). Leervernastaltung.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3089904675287853019?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3089904675287853019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3089904675287853019' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3089904675287853019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3089904675287853019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/empty-event.html' title='Empty event'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6463676603739424638</id><published>2009-03-27T00:01:00.006+01:00</published><updated>2009-03-27T12:13:28.862+01:00</updated><title type='text'>Bo Gerlitzen widać z biblioteki uniwersyteckiej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwL0fDvBSI/AAAAAAAAAoU/ZE_LqdPb_lY/s1600-h/Gerlitzne+klagenfurt.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwL0fDvBSI/AAAAAAAAAoU/ZE_LqdPb_lY/s320/Gerlitzne+klagenfurt.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638256335979810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok na Klagenfurt i Wörthersee.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLaMcUXuI/AAAAAAAAAm8/-sKneETSWMI/s1600-h/Gerlitzen1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLaMcUXuI/AAAAAAAAAm8/-sKneETSWMI/s320/Gerlitzen1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317637804662218466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jezioro pod Gerlitzen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLz-RyIOI/AAAAAAAAAoM/8wMrQhTBqL0/s1600-h/Gerlitzne+g%C3%B3ry.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLz-RyIOI/AAAAAAAAAoM/8wMrQhTBqL0/s320/Gerlitzne+g%C3%B3ry.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638247536533730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Słowenia. Triglav po prawej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLqhOogBI/AAAAAAAAAoE/J1l7COW0fUU/s1600-h/Gerlitzen+wyci%C4%85g3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLqhOogBI/AAAAAAAAAoE/J1l7COW0fUU/s320/Gerlitzen+wyci%C4%85g3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638085119868946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cykl wyciągowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLqOEOy2I/AAAAAAAAAn8/cYMu_so_o0c/s1600-h/Gerlitzen+wyci%C4%85g2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLqOEOy2I/AAAAAAAAAn8/cYMu_so_o0c/s320/Gerlitzen+wyci%C4%85g2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638079975967586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLn5AD_RI/AAAAAAAAAn0/nMgG2yspFfg/s1600-h/Gerlitzen+wyci%C4%85g.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLn5AD_RI/AAAAAAAAAn0/nMgG2yspFfg/s320/Gerlitzen+wyci%C4%85g.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638039961599250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLnkiwZCI/AAAAAAAAAns/qM2rOlevNfw/s1600-h/Gerlitzen+widok3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLnkiwZCI/AAAAAAAAAns/qM2rOlevNfw/s320/Gerlitzen+widok3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638034469970978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLmk6fcyI/AAAAAAAAAnk/CCvlYtjbFYs/s1600-h/Gerlitzen+widok2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLmk6fcyI/AAAAAAAAAnk/CCvlYtjbFYs/s320/Gerlitzen+widok2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317638017389654818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Włochy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLbjIuFkI/AAAAAAAAAnc/Q6naPimZaLw/s1600-h/Gerlitzen+widok.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLbjIuFkI/AAAAAAAAAnc/Q6naPimZaLw/s320/Gerlitzen+widok.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317637827933902402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Villach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLa0rcUlI/AAAAAAAAAnM/bPN9ybMwfe0/s1600-h/Gerlitzen+szczyt.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLa0rcUlI/AAAAAAAAAnM/bPN9ybMwfe0/s320/Gerlitzen+szczyt.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317637815463072338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Szczyt Gerlitzen.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLasVT4DI/AAAAAAAAAnE/RqqBH0_pbAY/s1600-h/Gerlitzen+jedzenie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLasVT4DI/AAAAAAAAAnE/RqqBH0_pbAY/s320/Gerlitzen+jedzenie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317637813222760498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jadłodajnia na szczycie i płyty osłaniające od wiatru.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLbdIRFrI/AAAAAAAAAnU/53nA0yRT6Bc/s1600-h/Gerlitzen+team%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwLbdIRFrI/AAAAAAAAAnU/53nA0yRT6Bc/s320/Gerlitzen+team%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317637826321389234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;The TEAM!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6463676603739424638?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6463676603739424638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6463676603739424638' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6463676603739424638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6463676603739424638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/bo-gerlizen-widac-z-biblioteki.html' title='Bo Gerlitzen widać z biblioteki uniwersyteckiej'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwL0fDvBSI/AAAAAAAAAoU/ZE_LqdPb_lY/s72-c/Gerlitzne+klagenfurt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-2953930147743864192</id><published>2009-03-26T15:13:00.010+01:00</published><updated>2009-03-27T00:24:30.201+01:00</updated><title type='text'>Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát</title><content type='html'>- My friend told me that ever time she meets polish people they become good friends. I don't know why, but it's true!&lt;br /&gt;- Hey! It's same with us.&lt;br /&gt;- Na zdrowie!&lt;br /&gt;- Egészségére!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwB-16gNOI/AAAAAAAAAmc/hriMMnkol2E/s1600-h/polak-wegier-dwa-bratanki_0_2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwB-16gNOI/AAAAAAAAAmc/hriMMnkol2E/s320/polak-wegier-dwa-bratanki_0_2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317627439153689826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23 marca to dzień szczególny. Co wyróżnia go spośród 365(6) dni w roku?  Przeczytałem na Wikipedii, że 23 marca jest Dniem Przyjaźni - Polsko-Węgierskiej. Nie myśląc długo (wcale?) postanowiłem przekuć suchy wikipediowy fakt w czyn. Oczywiście zarówno Węgrom jak i Polakom strasznie ten pomysł przypadł do gustu.  Z przyczyn logistycznych nie mogliśmy jednak świętować w poniedziałek. Tego dnia wieczorem miał dojechać zestaw polskich potraw i alkoholi.  Przyjęcie miało ruszyć w środę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elektroniczne palniki w trzech różnych pokojach na trzech różnych piętrach Mozartheim'u zaczęły powoli się rozgrzewać. Na pierwszym piętrze smażyły się pieczarki i kiełbasa. Na trzecim co chwilkę mieszałem duszącą się kapuchę. W przerwach pomiędzy mieszaniem, rozwiązywałem debilne testy na facebooku i klafciłem przez gadu. Oto dwa przykłady rozmów, które pozostały w archiwum mojego GG.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tymianek!&lt;br /&gt;- Już szukam.&lt;br /&gt;....&lt;br /&gt;- A gdzie jest tymianek?&lt;br /&gt;- Hmm. Nie wiem.&lt;br /&gt;- Przeszukałem wszystko i znalazłem tylko zioła prowansalskie.&lt;br /&gt;- Eeee. Dawaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Macie może czerwone wytrawne wino?&lt;br /&gt;- Mamy cebulę.&lt;br /&gt;- A dzięki, cebulę już zdobyłem. (swoją drogą musiałem ciekawie wyglądać biegając po korytarzu owinięty ręcznikiem, zamiast fartucha i pytając wszystkich o cebulę)&lt;br /&gt;- Mamy wino ale takie za 2 euro. Może tego nie wlewać, żeby nie popsuć smaku?&lt;br /&gt;- Dawajcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na palniku znajdującym się na drugim piętrze gotował się dla mnie ryż na obiad. Moje oba palniki zajęte były przez garnki z prebigosem. Zapach bigosu całkiem szybko rozniósł się po całym korytarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu następuje przerwa na zajęcia z niemieckiego. Trwają tylko 3 godziny. Bigos przez cały ten czas się dusił się. Jak wróciłem był już dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie danie czyli barszcz z uszkami było całkiem proste do przyrządzenia. Barszcz był z paczki a za polskie uszka robiły włoskie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tortellini con funghi&lt;/span&gt;. Barszcz w przeciwieństwie do bigosu okazał się niewypałem, gdyż nie było jak go nabierać i na czym jeść. O ile&lt;span style="font-style: italic;"&gt; tortellini&lt;/span&gt; gotowałem jeszcze w swoim pokoju, tak barszcz robiliśmy już wspólnie w z Węgrami w pokaźnej kuchni Concordii. Węgrzy przygotowywali &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Palacsinta&lt;/span&gt; czyli nasze naleśniki.  Polska ekipa wpadła tam i zabrała się do przygotowywania chleba ze smalcem, kiszonych ogórków, pierogów i barszczu.&lt;br /&gt;Oczywiście powstał niesamowity zamęt. Chaos.  Parokrotnie sięgając łyżką nad smażącym się naleśnikiem skapło mi troszku barszczu, nadając naleśnikom bardziej egzotyczny posmak. Tłuszcz z zapalczywością godną nazisty postanowił nas wszystkich poparzyć. Połowa pierogów w ogóle nie nadawała się do gotowania. Nie przetrwały podróży. Te które przetrwały, smażone razem z cebulką, wyszły pierwszorzędnie.&lt;br /&gt;Jedzenie przeniosło się do imprezowej piwnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwHsN7FmHI/AAAAAAAAAmk/X_JwD4muZN4/s1600-h/Kuchnia+concordii.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwHsN7FmHI/AAAAAAAAAmk/X_JwD4muZN4/s320/Kuchnia+concordii.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317633716250843250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jedzenie. Loading 80%.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powiesiliśmy z Viki węgierskie i polskie barwy narodowe zrobione bibuły. Oczywiście przytachałem też swoją flagę. Jedzenie rozkładaliśmy w rytm &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=monaXOpmH1U"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tańców Węgierskich Bhrams'a&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Ułożyłem dwa krzesła, na których stanęliśmy z Viki, by wygłosić, krótkie przemówienie o historii polsko- węgierskiej przyjaźni, o prawdziwym, węgierskim pochodzeniu naleśników i o tym, że wódkę należy zagryźć kiszonym ogórkiem.&lt;br /&gt;Michelle zajął się muzyką. Trzeba mu oddać, że zna się chłopak na rzeczy.  Przygotował porządną listę z &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QAROyZ12ono&amp;amp;feature=channel_page"&gt;muzyką,&lt;/a&gt; która zadowoliła każdego.  Od starych beatów, przez rock, i rn'b do techno (ale nie za dużo, tylko 3 piosenki) i potem z powrotem. Znalazło się też miejsce dla polskich piosenek (Czarne oczy!).&lt;br /&gt;Była to pierwsza impreza organizowana (częściowo) przez Polaków, która nie skończyła się wlotem właściciela Concordii, pana Nüsser'a straszącego pijanych studentów gaśnicą. Tradycji nie stało się zadość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwHyZhENaI/AAAAAAAAAm0/pht9LKukRKE/s1600-h/W+szeregu+zbi%C3%B3rka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwHyZhENaI/AAAAAAAAAm0/pht9LKukRKE/s320/W+szeregu+zbi%C3%B3rka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317633822442141090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W szeregu zbiórka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwHyBuMY6I/AAAAAAAAAms/bNdJP3gkKZA/s1600-h/%C5%BBarcie%21%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwHyBuMY6I/AAAAAAAAAms/bNdJP3gkKZA/s320/%C5%BBarcie%21%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317633816054752162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pieroooooożki!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PS. Uwielbiam gotować. Mógłbym spokojnie pracować jako kucharz i spełniać się w tej robocie. Ale NIE ZDZIERŻĘ mycia naczyń. ZGROZA! Oczywiście, ktoś musiał umyć te wszystkie gary.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-2953930147743864192?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/2953930147743864192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=2953930147743864192' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2953930147743864192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/2953930147743864192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/lengyel-magyar-ket-jo-barat-egyutt.html' title='Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScwB-16gNOI/AAAAAAAAAmc/hriMMnkol2E/s72-c/polak-wegier-dwa-bratanki_0_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1291023443728900190</id><published>2009-03-21T15:29:00.007+01:00</published><updated>2009-03-21T23:48:36.274+01:00</updated><title type='text'>Die Jause</title><content type='html'>Jedyne co znajduję dobrego w austriackim jedzeniu to włoskie jedzenie.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak to się stało, ale w pewnym momencie zorientowałem się, że otoczony jestem włoskimi potrawami i przyprawami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko smażę na oliwie. Zamiast kiszonych ogórków wcinam oliwki. Skibki smaruje niesamowitym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pesto genovese&lt;/span&gt; (nie jest z Genewy tylko z miasta Krzysia Kolumba, Genui) albo zrobionego z suszonych na słońcu pomidorów&lt;span style="font-style: italic;"&gt; peso siciliana&lt;/span&gt;. Czasem pesto ląduje na śmierdzącym lecz pysznym tyrolskim serze.&lt;br /&gt;Na obiad wcinam pierożkopodobne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tortellini con fungi&lt;/span&gt; z sosem bazyliowym (sugo con basilico). A jak nie ma specjalnie czasu na obiad to kupuję PIZZĘ! Wiem, pizza niesamowita sprawa. Tyle, że jest zrobiona przez Włochów.&lt;br /&gt;Na czyjekolwiek urodziny wcinamy torcik Tiramisu. Czasem trafia się&lt;span style="font-style: italic;"&gt; panettone&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pandoro&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Na kursie z niemieckiego siedzę obok kolesia, którego rodzina od dwóch wieków produkuje wino.&lt;br /&gt;Wcale nie tanie wino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wreszcie się ociepli to z chęcią pójdę na lody.&lt;br /&gt;Włoskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*No może sery mają tutaj całkiem dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Nie wspominam tutaj o kuchni indyjskiej, która wymyka się wszelkim europejskim przymiotnikom, które próbują ją opisać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1291023443728900190?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1291023443728900190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1291023443728900190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1291023443728900190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1291023443728900190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/die-jause.html' title='Die Jause'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3937290667015672156</id><published>2009-03-18T23:42:00.010+01:00</published><updated>2009-03-21T22:52:28.007+01:00</updated><title type='text'>Potrzebuję poszumu jesiennych liści</title><content type='html'>W poniedziałek, korzystając z godzinnej przerwy pomiędzy wykładami, ruszyłem prosto przed siebie. Towarzyszył mi wierny rower.&lt;br /&gt;We wtorek zajechałem jeszcze dalej i zdobyłem pierwsze wzgórze.&lt;br /&gt;W środę znalazłem ukryty na jednym ze wzgórz domek Gustav'a Mahler'a.&lt;br /&gt;W czwartek objechałem Worthersee dookoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia by: Naczelny Fotograf Mozartheim'u Sai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVdy3pBBwI/AAAAAAAAAkc/87lJRb688RY/s1600-h/Rower+trip.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVdy3pBBwI/AAAAAAAAAkc/87lJRb688RY/s320/Rower+trip.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758063691564802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeCmmN2hI/AAAAAAAAAkk/sULpfBNg8PM/s1600-h/Rower+trip1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeCmmN2hI/AAAAAAAAAkk/sULpfBNg8PM/s320/Rower+trip1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758333994326546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zima nie do końca wyprowadziła się z Klagenfurtu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeC5k6hmI/AAAAAAAAAks/c0noX1JEqDc/s1600-h/Rower+trip2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeC5k6hmI/AAAAAAAAAks/c0noX1JEqDc/s320/Rower+trip2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758339089139298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ale wiosna dzielnie zdobywa kolejne pozycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVevfLpP3I/AAAAAAAAAlc/25IkRK3GQ_4/s1600-h/Rower+trip+li%C5%9B%C4%87.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVevfLpP3I/AAAAAAAAAlc/25IkRK3GQ_4/s320/Rower+trip+li%C5%9B%C4%87.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759105097940850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jesień też wtrąca swoje trzy grosze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVev6DMDzI/AAAAAAAAAls/OvUpbsBwp0E/s1600-h/Rower+trip+szachownica.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVev6DMDzI/AAAAAAAAAls/OvUpbsBwp0E/s320/Rower+trip+szachownica.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759112310230834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przejazd przez park, koło szachownic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeC35wETI/AAAAAAAAAk0/4-0Zy46Xjrc/s1600-h/Rower+trip+brzeg.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeC35wETI/AAAAAAAAAk0/4-0Zy46Xjrc/s320/Rower+trip+brzeg.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758338639663410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Potem szybko brzegiem jeziora i pod górkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVegsZlHKI/AAAAAAAAAlM/lc2nj4LDb5k/s1600-h/Rower+trip+las1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVegsZlHKI/AAAAAAAAAlM/lc2nj4LDb5k/s320/Rower+trip+las1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758850948013218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wjazd do lasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeDVwvxqI/AAAAAAAAAlE/Dp10alaYZZI/s1600-h/Rower+trip+las.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeDVwvxqI/AAAAAAAAAlE/Dp10alaYZZI/s320/Rower+trip+las.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758346654959266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Krótka jazda pod górkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVfG78YOYI/AAAAAAAAAmU/3F4UhICXf-0/s1600-h/Rower+trip+zajebisty+widok.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVfG78YOYI/AAAAAAAAAmU/3F4UhICXf-0/s320/Rower+trip+zajebisty+widok.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759507955530114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I można podziwiać widoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeDAecG0I/AAAAAAAAAk8/cFdUsgpEKQ0/s1600-h/Rower+trip+g%C3%B3ry.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeDAecG0I/AAAAAAAAAk8/cFdUsgpEKQ0/s320/Rower+trip+g%C3%B3ry.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758340941028162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok Gór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVev60zP7I/AAAAAAAAAlk/LILIgNDWaqM/s1600-h/Rower+trip+paradise.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVev60zP7I/AAAAAAAAAlk/LILIgNDWaqM/s320/Rower+trip+paradise.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759112518320050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok Jeziora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVewAl_p3I/AAAAAAAAAl8/S7FADL4xUeY/s1600-h/Rower+trip+widok.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVewAl_p3I/AAAAAAAAAl8/S7FADL4xUeY/s320/Rower+trip+widok.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759114066831218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Widok Gór i jeziora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVewAdcvJI/AAAAAAAAAl0/WKZOdQcjfec/s1600-h/Rower+trip+%C5%9Bci%C3%B3lka.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVewAdcvJI/AAAAAAAAAl0/WKZOdQcjfec/s320/Rower+trip+%C5%9Bci%C3%B3lka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759114030988434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Albo spojrzeć pod nogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeglBPlfI/AAAAAAAAAlU/qxTa7wmTRA0/s1600-h/Rower+trip+li%C5%9Bcie.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVeglBPlfI/AAAAAAAAAlU/qxTa7wmTRA0/s320/Rower+trip+li%C5%9Bcie.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315758848966890994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I patrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVfGl0yV5I/AAAAAAAAAmM/j_aYRr48PxQ/s1600-h/Rower+trip+zach%C3%B3d.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVfGl0yV5I/AAAAAAAAAmM/j_aYRr48PxQ/s320/Rower+trip+zach%C3%B3d.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315759502018107282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;By stwierdzić, że minął cały dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;PS. Te i inne zdjęcia można obejrzeć na:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/pavan.vspk/Photowak#"&gt;http://picasaweb.google.com/pavan.vspk/Photowak#&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/pavan.vspk/PhotoWalk1#"&gt;http://picasaweb.google.com/pavan.vspk/PhotoWalk1#&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3937290667015672156?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3937290667015672156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3937290667015672156' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3937290667015672156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3937290667015672156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/potrzebuje-poszumu-jesiennych-lisci.html' title='Potrzebuję poszumu jesiennych liści'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/ScVdy3pBBwI/AAAAAAAAAkc/87lJRb688RY/s72-c/Rower+trip.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7506112145619795382</id><published>2009-03-13T17:32:00.000+01:00</published><updated>2009-03-16T22:07:37.523+01:00</updated><title type='text'>Blubry</title><content type='html'>W sensie bezsensu. Bezsęsu! Z braku czasu w wirze chaosu. W wirze &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oIHBUGvAUMo&amp;amp;feature=channel_page"&gt;walczyka&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tempus fugit&lt;/span&gt;. Trochę przesadziłem z planem zajęć. Ok.  Kurs z języka niemieckiego prowadzony jest przez jakiegoś oszołoma, który ciągle coś zadaje. Próby zajmują więcej czasu niż myślałem. A przecież są jeszcze inne bardziej ludzkie zobowiązania takie jak urodziny jednej z koleżanek.  Przez ostatni tydzień zacząłem jadać bardzo nieregularnie. Kolacji nie jadłem prawie wcale. Bułki w szafce stwardniały tak bardzo, że można nimi zabić. Wystarczy taką bułką rzucić w kogoś, by usłyszeć w sądzie zarzut usiłowania dokonania zabójstwa. Zdaje się, że raz musiałem zamówić pizze, a raz całkowicie zapomniałem zjeść obiadu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oburzonym poprzednim wpisem mówię z góry! Jak nie możesz powiedzieć: POCHWA, to jak masz potem słuchać o brutalnym gwałcie dokonanym na bośniackiej kobiecie? Sześciu żołnierzy trzymało ją w piwnicy przez siedem długich dni i używało sobie do woli, aż straciła  połowę sromu.  Niektóre rzeczy trzeba nazywać po imieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fama poszła w świat. Zapisane martwym tuszem drukarki przepisy BHP popełniły samobójstwo. 80 osób na sali to dopuszczalny limit. Przestałem liczyć wchodzących na piątkowe przedstawienie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Vagina Monologues&lt;/span&gt; kiedy liczba sprzedanych biletów przekroczyła 120.&lt;br /&gt;Dla siedzących na podłodze naprędce przygotowaliśmy poduszki. Wielu stało. Nie narzekali. Jeden z palantów - profesorów (już my wiemy, kto to był, swoją drogą zabrał on na przedstawienie swoją siedmioletnią córkę)  zaśmiał się na wzmiance o raku. Raku tam na dole. Dzięki niemu monolog o tytule &lt;span style="font-style: italic;"&gt;My Vagina is angry!!!&lt;/span&gt; wypadł o wiele bardziej autentycznie. Chociaż i tak dziewczyna go wykonująca, nie potrzebowała tego nieszczęsnego wspomagacza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karton z dotacjami był bardzo ciężki. Nikt nawet nie przeliczył kwoty. Widziałem ludzi, którzy przyszli na przedstawienie drugi raz. Widziałem też ludzi, którzy otwierali swoje portfele odwracali do góry nogami i wysypywali całą zawartość do kartonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później bankiet. Na bankiecie zainteresowali mnie dwaj panowie, którzy okazali się bardzo mili. Są teraz moimi nowymi współlokatorami. Przedstawiam wam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sbz75lfTD8I/AAAAAAAAAjc/HsSRY1MFNI8/s1600-h/V.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sbz75lfTD8I/AAAAAAAAAjc/HsSRY1MFNI8/s320/V.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313398627124842434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=uW6HbZXI9Y0&amp;amp;feature=related"&gt;V (for Vagina)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SbzwAMeFACI/AAAAAAAAAjU/lFSGPN74zSo/s1600-h/Bike+with+Clint.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SbzwAMeFACI/AAAAAAAAAjU/lFSGPN74zSo/s320/Bike+with+Clint.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313385546528391202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ucieleśnienie męskości. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=1a8goWjZGdo&amp;amp;feature=related"&gt;CLINT!&lt;/a&gt; Wspólna przejażdżka niestety nie w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gran Torino&lt;/span&gt;, ale zwykłym Ferrari.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bankiet. Rozmowy do późna i jedzenie. Gratulacje i podziękowania. Rozmawiałem z Tare o ogromie pracy jaką musiała wykonać Val, żeby wszystko styknęło. I nagle wpadł mi do głowy pomysł, żeby zawołać Val i jej to wszystko powiedzieć. Zwykle nikt nie pamięta o tych, którzy wykonali najczarniejszą robotę. Widziałem prawdziwe łzy wzruszenia i szczęścia. Nagle wzrok mi się rozmazał. Wcale nie spadły mi okulary, to jedna z łez spłynęła po policzku. Dawno nie przeżyłem tak szczerego wybuchu przyjaznych emocji. Potem jeszcze tylko noszenie stołów i krzeseł. Około drugiej w nocy byliśmy wyczerpani zarówno psychicznie jak i fizycznie. Ale szczęśliwi jak nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dobrze, że mężczyźni byli na widowni! Dobrze, że DRANIE, mają okazję obejrzeć się w lustrze! W Austrii w zeszłym roku doszło do ponad pięciu tysięcy gwałtów (dla prawników: zgwałceń). W Polsce do &lt;a href="http://www.policja.pl/index.php?dzial=4&amp;amp;id=331"&gt;1611 zgwałceń.&lt;/a&gt;  Wystarczy spojrzeć na liczbę mieszkańców oby tych krajów by dostrzec,  że z Austrią jest zdecydowanie coś nie tak.&lt;br /&gt;I nie ma superbohaterów, którzy by to zmienili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas superbohaterów minął! Emerytura lub pozostanie wyrzutkiem społeczeństwa! Oto alternatywy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sbzs270xJXI/AAAAAAAAAi0/JWjxA46qDgo/s1600-h/Super+Erasmus.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sbzs270xJXI/AAAAAAAAAi0/JWjxA46qDgo/s320/Super+Erasmus.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313382088906450290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Super Erasmus wypatruje imprezy do uratowania. Ale! Przecież jest post. Imprezy nie potrzebują ratunku. Szybkim susem Super Erasmus zeskakuje ze schodów i dosiada swój wehikuł! Peleryna wkręcona w szprychy. Superbohaterowie nie mają lekko.&lt;br /&gt;Zjazd czy też dla niektórych zlot Superbohaterów w Klagenfurcie odbył się w tajemnicy przed prasą i mediami. Był Batman, był Superman, Zorro, Robin, Hulk, Hancock, Kobieta Kot, Mutanci, był nawet &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DbYtqAWDF2U"&gt;Günther&lt;/a&gt;. Konkurs na najlepszy strój wygrali bracia MARIO I LUIGI! Chociaż wszyscy wiedzieliśmy, że zwycięstwo powinno należeć do lokalnych bohaterów z BZÖ szybujących wysoko w sondażach! Najważniejsi z nich to Uwe, Gerhard i Harald. Bliscy przyjaciele. Bardzo bliscy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SbzuSH2ba3I/AAAAAAAAAi8/6-bTbvB6tz4/s1600-h/Bzo+geje.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SbzuSH2ba3I/AAAAAAAAAi8/6-bTbvB6tz4/s320/Bzo+geje.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313383655502736242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SbzuyIKXHcI/AAAAAAAAAjE/1JrFFr1M7XY/s1600-h/Bzo+geje+plecy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SbzuyIKXHcI/AAAAAAAAAjE/1JrFFr1M7XY/s320/Bzo+geje+plecy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313384205342154178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;-Przepraszam jest pan Austriakiem?&lt;br /&gt;-Nie.&lt;br /&gt;- Wypi..........&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chleba i igrzysk! Tłum Erasmusowców wdarł się do restauracji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hirter Botschaft&lt;/span&gt;. Chleba dostatek. Igrzyska czas zacząć! Czas na drugą edycję PUB CRAWL. Konkurencje te same. Picie na czas. Podawania karty z ust do ust. Quiz wiedzy o Austrii. Limbo.&lt;br /&gt;Zespół &lt;span style="font-style: italic;"&gt;THE DRUNK VAGINAS&lt;/span&gt; nie wygrał. Zajęliśmy trzecie miejsce. Trzeba ustąpić miejsca nowym tankowcom. Port jest bardzo ciasny. Ciasno było też w każdym kolejnym Pubie. Chaos potęgował się z każdą minutą. Trzy drużyny rozpuściły się w klagenfurckiej nocy. Kilka się przerzedziło. Ostatnia stacja, klub&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Los Amigos&lt;/span&gt;. Co tu, do jasnej ciasnej, robi moja grupa z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Deutsch Sprachkurs&lt;/span&gt;? Do teraz nie wiem jak się tam znaleźli. Wiem za to jak dotarł tam Sai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sai po dwóch nieprzespanych nocach, ciągłej pracy i piciu czarnej herbaty, zasnął. Obudził dość późno wieczorem i poszedł na miasto. Tam natrafił na odpryski jednej z erasmusowych drużyn. To oni go poinformowali, że zmierzają do klubu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Los Amigos&lt;/span&gt;, po czym w pijanym amoku ruszyli w przeciwnym kierunku. Sai, jak już wiemy trafił gdzie trzeba. Tam poczekaliśmy na ogłoszenie wyników konkursu po to by zgarnąć czekoladki i ulotnić się do Mozartheim'u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anegdotka końcowa:&lt;br /&gt;Trwa spotkanie organizacyjne, które dotyczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Four Plays for Coarse Actors&lt;/span&gt;. WTEM! Do sali weszła jedna z pań profesor. Otworzyła okno, by po chwili przez nie wyjść na zewnątrz.&lt;br /&gt;Koniec anegdotki końcowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oddech. Potrzebuję oddechu.  Spokojnego, głębokiego i nie skrępowanego. Potrzebuję...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7506112145619795382?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7506112145619795382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7506112145619795382' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7506112145619795382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7506112145619795382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/blubry.html' title='Blubry'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/Sbz75lfTD8I/AAAAAAAAAjc/HsSRY1MFNI8/s72-c/V.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-9065871923720120942</id><published>2009-03-12T14:48:00.000+01:00</published><updated>2009-03-12T17:49:33.726+01:00</updated><title type='text'>Spisek!</title><content type='html'>Kiedy w niedzielny wieczór w Mozartheim'owym pokoju komputerowym z dobrodziejstw darmowego internetu korzystał znany austriacki malarz &lt;a href="http://www.karl-mayer.info/"&gt;Karl Mayer&lt;/a&gt;, wydawało się, ze to po prostu zwykły zbieg okoliczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nie wierzę w zbiegi okoliczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia o bezlitosnej godzinie, ósmej w nocy, zostałem brutalnie obudzony trzaskaniem w drzwi. Stoczyłem się z łóżka, doczołgałem do kluczy i w końcu otworzyłem drzwi. Przede mną stał Pan Majster i jego Pomocnik. Malarze. Jak Karl Mayer.&lt;br /&gt;- Jutro o 8.00 malujemy ten pokój! - powiedział w bąblowy austriacki sposób Pan Majster.&lt;br /&gt;Jego Pomocnik wywalił na korytarz moich sąsiadów. Włocha i Anglika. Dzisiaj ich kolej na malowanie pokoju. Postanowiliśmy z Janem, że wstaniemy o 7.00 i przygotujemy pokój na najście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia o bezlitosnej godzinie, ósmej w nocy, zostałem brutalnie obudzony trzaskaniem w drzwi. Tym razem to Jan zwlekł się pierwszy. Ja szybko zgarnąłem sprzęt ze stołu. Laptopa schowałem do jedynej szafki na klucz jaką mamy. Flagę ściągnąłem wczoraj wieczorem. W dwie minuty byliśmy gotowi. Udałem się na przymusową, tymczasową, emigrację. Na wykładzie spałem. Kiedy profesor zapytał mnie czy jako Erasmusowiec rozumiem jego wykład, odparłem, że mówi bardzo wyraźną niemczyzną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia wstałem o 13.00. Rano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Następne przedstawienie, które INEPT bierze na ruszt to: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Four plays for coarse actors&lt;/span&gt; autorstwa Michael'a Green'a.&lt;br /&gt;Któż to taki ten &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coarse actor&lt;/span&gt;? Otóż &lt;span style="font-style:italic;"&gt;coarse actor &lt;/span&gt;to taki aktor, który pamięta wszystkie teksty, tylko zapomniał o kolejności. To taki aktor, który wkłada sztuczną brodę, kurzajkę i protezę na każdą scenę. Niektórzy z nich bardzo chcą osiągnąć sukces, ale są skazani na klęskę. Inny po prostu chcą zginąć pod koniec pierwszej sceny, żeby wcześniej wyjść na piwo. To właśnie o nich jest to przedstawienie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-9065871923720120942?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/9065871923720120942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=9065871923720120942' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/9065871923720120942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/9065871923720120942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/spisek.html' title='Spisek!'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3807212723861948137</id><published>2009-03-12T11:45:00.000+01:00</published><updated>2009-03-12T13:46:58.282+01:00</updated><title type='text'>({VDAY})</title><content type='html'>Dziewczynom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pochwa. &lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;- Proszę powiedzieć pochwa.&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;- Inaczej nie sprzedamy biletu.&lt;br /&gt;- Pochwa.&lt;br /&gt;- 3 euro. W tym roku zbieramy pieniądze dla kobiet z Demokratycznej Republiki Konga i austriackiego Feldkirchen. Wydaną resztę można wrzucić do pudełeczka tutaj. O! Dziękuję. Miłego seansu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy, kto chciał obejrzeć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Vagina Monologues&lt;/span&gt; musiał wymówić magiczne słowo. Był to rodzaj chrztu bojowego. Przecież widzowie mieli usłyszeć to słowo ponad dwieście razy w ciągu nadchodzących dwóch godzin. I to nie tylko w tej poprawnej politycznie wersji.&lt;br /&gt;Zmusiłem każdego kto wchodził do powiedzenia: Vagina. I tylko jedna osoba nie powiedziała. Ale i tak weszła. Oto dialog jaki między nami się wywiązał. (Tłum.- Piotr)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobry wieczór. Czy może pani powiedzieć: pochwa?&lt;br /&gt;- Czy mówi pan po niemiecku?&lt;br /&gt;- Tak, naturalnie.&lt;br /&gt;- Jestem przedstawicielką karynckiego Landtagu i mam zapewnione wejście za darmo.&lt;br /&gt;- .......(Ja pierdziu, bilet wstępu kosztuje tylko 3 euro)- pomyślałem.&lt;br /&gt;- To może dotacja? Zbieramy na...&lt;br /&gt;- Wrrrrrrrr. - To mówiąc, wrzuciła 10 Euro do skrzyneczki i weszła butnym krokiem do sali gdzie obywało się przedstawienie. Nie kupiła biletu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewięć dziewcząt. Wszystkie niezwykle pewne siebie. Silne. Czuć, że emanuje z nich energia. Jeszcze parę chwil i powietrze wokół nich zacznie parować. Dowcipkują i uśmiechają się do siebie. Wszystkie bardzo piękne, bardzo kobiece. Każda na swój naturalny sposób. Wielu przedstawicieli płci brzydkiej poczuło się niepewnie widząc owe dziewięć dziewcząt. Bardzo szybko milknęli na ich widok. Nie wiedzieli jeszcze, że za moment przeistoczą się one w lesbijki, w ofiary gwałtów, w kobiety świadome swojej kobiecości. Mężczyźni mieli ścichnąć jeszcze bardziej. Niektórzy, czując się nieswojo, wiercili się w swoich siedzeniach. I dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Męskość w odwrocie. Statystyczny młody chłopak kojarzy się teraz ze zniewieściałym, gładkim baby-face'em, który ładnie pachnie i żali się, że nie potrafi rozpinać staników. Przeczytałem, że w odpowiedzi na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Vagina Monologues&lt;/span&gt; faceci stworzyli&lt;span style="font-style:italic;"&gt; The Penis Monologues&lt;/span&gt;. Brzmi to trochę jak chwytanie się ostatniej brzytwy ratunku. Oczywiście &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Penis Monologues&lt;/span&gt; to tylko nieszczęsna parodia oryginału. Męskość w odwrocie. Odmawiam zgolenia brody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyny przygotowały się naprawdę dobrze i zagrały na profesjonalnym poziomie. Zawsze byłem za feministkami, które (całkiem racjonalnie) walczą przeciwko męskiej przemocy. Przepełnione lewacką ideologią kobiety - krzykacze, cóż, powiedzmy, że jakoś do mnie nie trafiają. W Austrii z &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/127146_Josef_Fritzl_wyznal__gwalcilem_moja_corke.html"&gt;głęboko zakorzenionym patriarchalnym modelem rodziny&lt;/a&gt; i Franzem Josephem, potrzeba jeszcze sporo pracy nad zmianą świadomości. Statystyki mówią, że 49% Austriaczek zostało zmuszonych do ich pierwszego razu. Zapytałem koleżankę o te statystyki. Nooo, ja też zostałam zmuszona, odparła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego wieczoru, jako kasjer i pan od zachęcania ludzi do dotowania musiałem przeliczyć zyski. Udało się uzbierać ponad 300 Euro. Oczywiście nic nie zarobiliśmy, gdyż cały dochód przeznaczyliśmy dla organizacji charytatywnych. TVM zostaną zagrane raz jeszcze w piątek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyny, sorry za tę końcówkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z dziewięciu dziewcząt niosła dywan potrzebny do przedstawienia. Zaoferowałem swoją pomoc. Nie. Odparła. Jestem kobietą niezależną. Pięć minut później zawołała mnie, żebym włączył sprzęt do odtwarzania muzyki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3807212723861948137?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3807212723861948137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3807212723861948137' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3807212723861948137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3807212723861948137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/vday.html' title='({VDAY})'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3943129566176826657</id><published>2009-03-08T22:39:00.000+01:00</published><updated>2009-03-09T11:07:48.827+01:00</updated><title type='text'>Ach to Ty!</title><content type='html'>Zima w Klagenfurcie kojarzy się bardziej z porannymi mgłami, ciągle zachmurzonym niebem i sporadycznymi deszczami niż ze śniegiem i ślizgawkami. &lt;br /&gt;Kiedy tydzień temu przyjechałem ponownie do tej oazy lenistwa, jaką stanowi K-furt przywitała mnie właśnie taka syfiasta pogoda. Wyglądało na to, że jeszcze długo będzie się utrzymywać. Prognozy pogody nie zostawiały miejsca na wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak poranne mgły się rozwiały. &lt;br /&gt;Niebo się przerzedziło.&lt;br /&gt;Deszcz przestał padać. &lt;br /&gt;Resztki śniegu zdążyły stopnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akurat myłem naczynia, kiedy do pokoju niespodziewanie wlało się ciepło-pomarańczowe światło zachodzącego Słońca. Odbijało się od polskiej flagi, którą w końcu powiesiłem nad łóżkiem i wypełniło cały pokój. Wszedłem na szóste piętro i wyszedłem na balkon. Słońce właśnie chowało się za górami.  &lt;br /&gt;Następnego dnia zrobiłem sobie rowerowy spacer. Nic nie zasłaniało białych od śniegu szczytów otaczających Klagenfurt. Powietrze nie mogło być też bardziej czyste. Na drzewach, pomiędzy rozwijającymi się pąkami, śpiewały różne ptaki, które zdążyły już wrócić z południowych wakacji. Melodie, które wygrywały były niezłą odmianą od zimowego krakania gawronów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rower sam zaprowadził mnie nad jezioro. Siedząc na pomoście powoli chłonąłem otoczenie. Widok gór zmysłem dotyku. Dźwięk wody uderzającej o brzeg, zmysłem wzroku. Zaloty pięknie ubarwionych kaczorów i mniej pięknych, szarych kaczek, zmysłem słuchu. Nade mną, na wielkim błękicie, jaśniało włoskie prażące słońce, które próbowało ogrzać pozostałości zimowego powietrza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewięć miesięcy później komputer w karynckim biurze statystycznym odnotował silny wzrost urodzeń. Nikt, nawet najtęższe głowy sprowadzone z uniwersytetu, nie potrafił wyjaśnić tego dziwnego zjawiska. W kilku urzędniczych głowach zaświtała nawet nadzieja na przełamanie nieszczęsnej tendencji przyrostu naturalnego, która już od kilu lat spędzała im sen z oczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynik zdziwił nawet, będącego akurat w opozycji w karynckim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Landtag&lt;/span&gt;'u, przewodniczącego partii socjalistów. Przecież tyle wydaliśmy na te prezerwatywy rozdawane w czasie kampanii wyborczej! Nie dość, że wybrali (45%!) tę nieszczęsną partię świętej pa..., tfu co też ja plotę, zmarłego Haider'a, to jeszcze to! Polityka to nie gala rozdania Oskarów, żeby wynagradzać zmarłych aktorów. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Donnerwetter!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To wykrzykując prezes kopnął pobliski śmietnik, łamiąc tym samym jeden z palców u nogi. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Donnerwetter!&lt;/span&gt; Powtórzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wracałem z rowerowego spaceru nawet nie zwróciłem uwagi na zewsząd mnie otaczające plakaty wyborcze. Przypinając rower wziąłem głęboki wdech, a ciepłe powietrze wypełniło całe płuca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do Klagenfurt'u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EPILOG:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia, kiedy się obudziłem i wyjrzałem przez okno, zauważyłem, że pada śnieg. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Donnerwetter!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3943129566176826657?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3943129566176826657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3943129566176826657' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3943129566176826657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3943129566176826657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/ach-to-ty.html' title='Ach to Ty!'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1283607972561754549</id><published>2009-03-06T11:31:00.000+01:00</published><updated>2009-03-06T13:19:43.135+01:00</updated><title type='text'>Historia pewnego plakatu</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Vagina Monologues&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki tytuł nosi najnowsza produkcja INEPT English Theatre. Wystawimy ją niedługo po Międzynarodowym Dniu Kobiet. Dwa razy. Dochód przeznaczymy dla organizacji charytatywnych wspierających kobiety.&lt;br /&gt;Z racji mojej płci nie mogę jednak zagrać w TVM. Zamiast tego wspieram ekipę jako pan od świateł, pan od biletów i jako rozwiesiciel plakatów. Oto historia jednego z nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Piotro! Weźmiesz ten plakat do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mozartheim'u&lt;/span&gt;. OK? &lt;br /&gt;- Ok. Wezmę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dwie godziny później wychodziłem z sali, w której trwały próby, plakat leżał na stole. Spieszyłem się na trzygodzinne zajęcia z niemieckiego. Postać nowego nauczyciela stanowczo odstrasza od spóźniania się. O plakacie przypomniałem sobie nudząc się niemiłosiernie na niemieckim i uciekając do dziedziny moich myśli. Czekając na przerwę w zajęciach z niepokojem obserwowałem przez okno coraz intensywniej padający deszcz. Nie pamiętam co było tematem zajęć. &lt;br /&gt;Nauczyciel wreszcie ogłasza przerwę. Zrywam się z miejsca i zdecydowanym, szybkim krokiem ruszam ku drzwiom. Na zewnątrz oberwanie chmury. Leje jak koń po wyścigach. &lt;br /&gt;Szybki bieg do budynku, w którym odbywały się próby. Żeby jeszcze nie skończyli...&lt;br /&gt;Dobiegam. Są! Właśnie zbierają się do wyjścia. Zastanawiają się jak ochronić plakaty przed deszczem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wziąłem swój plakat i włożyłem za sweter. Był całkiem spory i trochę wystawał. Będę musiał biec pochylony. Pani Prezes miała więcej problemu. Miała ze sobą jakieś trzydzieści plakatów i trzeba było je jakoś przetransportować. Bezpiecznie przetransportować. Działając bardziej instynktownie, niż myśląc, spojrzałem do śmietnika. Pusty. Wyciągnąłem więc worek foliowy i okryłem resztę plakatów. Genialne w swej prostocie. Sam się sobie dziwię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybki bieg z powrotem na zajęcia. Tym razem też zdążyłem. Pojawił się jednak kolejny problem, którym był powrót z plakatem do akademika. Nie przestawało lać, a ja przyjechałem rowerem. Plakat włożyłem pod sweter i płaszcz i podtrzymywałem go jedną ręką. Drugą trzymałem kierownicę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy kurs niemieckiego się skończył była już prawie dziewiąta wieczorem. W pozbawionym świateł Klagenfurcie było już ciemno. Jedynie potężna łuna bijąca od stadionu rozświetlała niebo. Ciszę sporadycznie rozdzierały okrzyki kibiców. Zasłuchując się w melodię śpiewaną tysiącami kibicowych głosów, nie rozróżniłem mroku nocy od równie mrocznego żywopłotu. Rezultaty mogły być dwa. Pierwszy to taki, że siłą impetu przebiję żywopłot i wyjadę drugą stroną. Drugi to kraksa. Los wybrał dla mnie tę drugą okoliczność. &lt;br /&gt;Plakat ubrudził się błotkiem i trochę się pogniótł. Przez następne pół godziny próbowałem go doprowadzić do stanu możliwej wieszalności. Udało się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misja transport wykonana. Kolejnym zadaniem było wywieszenie plakatu na drzwiach frontowych. Potrzebna byłą tylko zgoda &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Studentsheimvertreter&lt;/span&gt;'a  o uroczym przezwisku (które niezwykle trafnie oddaje jego wygląd i charakter) - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Blabi&lt;/span&gt;. Problem z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Blabim&lt;/span&gt; jest taki, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Blabi'ego&lt;/span&gt; jest wszędzie pełno. A jak ktoś jest wszędzie, to jest nigdzie. I rzeczywiście. Zwykle co chwilę na niego wpadałem jak na przykład biegał po schodach, albo jak wieszał jakieś ogłoszenia, albo jak po prostu szedł sobie gdzieśtam. Czasem można było go nawet złapać w jego pokoju.&lt;br /&gt;Teraz, kiedy musiałem go znaleźć, zapadł się pod ziemię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istotnie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Blabi&lt;/span&gt; był tego dnia wyjątkowo zalatany. Obchodził urodziny. Kiedy wreszcie go znalazłem, bardziej leżał na ziemi niż stał. Dał mi kubek z szampanem i podetknął dyktafon pod twarz. &lt;br /&gt;- Powiedz coś na moje urodziny. - wybełkotał. &lt;br /&gt;Zaśpiewałem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sto lat&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później zagadnąłem go o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;INEPT English Theater&lt;/span&gt; i plakat, ale jedyną odpowiedź jaką otrzymałem było to, że on też chce zagrać w następnym przedstawieniu.&lt;br /&gt;Kiedy następnego dnia znalazłem go w swoim biurze od razu postawił pieczątkę na plakacie i złożył podpis. I jeszcze pożyczył taśmę klejącą. Idealna protokooperacja pomiędzy światem sztuki i światem polityki. Przynajmniej na małą skalę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczojebnie różowy plakat zawisł na drzwiach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mozartheim'u&lt;/span&gt;. Dumnie informuje przechodniów o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Vagina Monologues&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1283607972561754549?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1283607972561754549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1283607972561754549' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1283607972561754549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1283607972561754549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/historia-pewnego-plakatu.html' title='Historia pewnego plakatu'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1011204837615905889</id><published>2009-03-04T11:22:00.000+01:00</published><updated>2009-03-06T12:04:14.365+01:00</updated><title type='text'>Jesteśmy wszędzie!</title><content type='html'>Był ciepły wrześniowy poranek. Autobus linii 90, jak codziennie o tej porze dnia, stał w korkach na ulicy Garbary. Pech chciał, że wiele lat wcześniej przy tej ulicy powstała palarnia kawy. W centrum miasta. Spoceni ludzie w autobusie pootwierali wszystkie możliwe okienka, żeby wpuścić trochę świeżego porannego powietrza. Zamiast późnoletniego zefirku do wnętrza autobusu, niczym parowóz, który po zatrzymaniu się na stacji musi wydać wydech z nagromadzonej w czasie całej podróży pary, wtoczyło się ciężkie zapachem prażonej kawy powietrze. Niespotykane o tej porze roku upały doszczętnie wysuszyły powietrze. Zaduch jeszcze się spotęgował. Jeden z pasażerów odkaszlnął, czym wywołał istną nawałnicę kasłania. Piotr nie wiedział jeszcze, że bardzo szybko przyzwyczai się do korków w kawowej atmosferze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dziadek mówił, że ostatni raz taki ciepły wrzesień był w 39. Ładnie się zaczyna – pomyślał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu, po bezsensownie długim przebywaniu w korkach ulicznych Piotrowi udało się dojechać do Pewnego Znanego Poznańskiego Liceum Ogólnokształcącego. Był pełen  mieszanych uczuć i niepewności, które zwykle towarzyszą rozpoczynaniu nauki w nowej szkole i co ważniejsze, życiu w nowym środowisku. Oczywiście nie miał zielonego pojęcia, w której sali będzie miał pierwszą lekcję. W zasadzie niespecjalnie uważał na lekcji organizacyjnej i nie zapisał planu. Jedynym ratunkiem z beznadziejnej sytuacji wydawało się sprawdzenie planu wywieszonego w gablotce na głównym holu. Pech chciał, że w tym samym momencie na ten sam, niewątpliwie genialny w swej prostocie, pomysł wpadła połowa pierwszoroczniaków. Zaowocowało to powstaniem ogromnego tłumu ludzi napierającego na gablotkę, niczym bizony, które znalazłszy małe źródełko, gromadzą się przy wodopoju. Jak w tym programie na Discovery. Piotr wziął rozpęd i z impetem wskoczył w zbiorowisko by rozpuścić się w ludzkiej masie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie, stojąc na schodach, Zofia obserwowała coroczne zbiegowisko kotów przy gablotce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak bizony, przy wodopoju – pomyślała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była do tego przyzwyczajona. W końcu właśnie zaczynała czwarty i swój ostatni rok w Pewnym Znanym Poznańskim Liceum Ogólnokształcącym. Nie dające się oddalić przeczucie nadchodzącego  końca potęgował widok pierwszoroczniaków, którzy wszystko mają jeszcze przed sobą. Złoty okres ich życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ach. Oni są już zreformowani. Będą tylko trzy lata. – próbowała się pocieszyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykle zeschizowany swoim pierwszym spóźnieniem w nowej szkole Piotr wbiegł podskokami po schodach. Prawie potrącił przy tym Zofię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Coraz gorsza ta młodzież. Z roku na rok coraz gorsza. Schodzą na psy. – powtórzyła w myślach coroczną mantrę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Los chciał, że pięć i pół roku później spotkali się w szóstym największym mieście Austrii. W Klagenfurcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I CO? Mówiłem, że JESTEŚMY wszędzie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1011204837615905889?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1011204837615905889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1011204837615905889' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1011204837615905889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1011204837615905889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/jestesmy-wszedzie.html' title='Jesteśmy wszędzie!'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-495059688141738808</id><published>2009-03-03T22:30:00.000+01:00</published><updated>2009-03-05T16:00:23.389+01:00</updated><title type='text'>Obywatel Europy</title><content type='html'>Wstaję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W łóżku obok śpi niemiecki współlokator. &lt;br /&gt;Na śniadanie poczęstuje mnie niemieckim Strizel.&lt;br /&gt;Sięgam po okulary, które leżą obok australijskiej jaszczurki wyrzeźbionej w drewnie. &lt;br /&gt;Otwieram drzwi kluczami, które są przyczepione do koreańskiej smyczy.&lt;br /&gt;Leżały za amerykańskim kartonem i nie mogłem ich znaleźć przez dłuższą chwilę.&lt;br /&gt;Pod prysznicem używam bułgarskiego szamponu. &lt;br /&gt;Jajka na śniadanie smażę na włoskiej oliwie. &lt;br /&gt;Zapijam jajecznicę tureckim napojem na kształt kefiru. &lt;br /&gt;Odkładam napój do lodówki zaraz obok butelki węgierskiego tokaju.&lt;br /&gt;Powyżej leży paczka polskich pierogów. &lt;br /&gt;Kiedy będę je gotował zaproszę Sai’a z Indii.&lt;br /&gt;Oczywiście będzie też polski barszcz. &lt;br /&gt;Włączam komputer z rumuńską muzyką z lat 70.*&lt;br /&gt;Idę zapoznać się z nowym sąsiadem. Jest z Włoch. &lt;br /&gt;Jego współlokator, który właśnie dojechał, z Anglii.&lt;br /&gt;Zbiegiem okoliczności w ręku trzymam ulubiony kubek kupiony w Wielkiej Brytanii. &lt;br /&gt;Herbata w nim jest, rzecz jasna, angielska. &lt;br /&gt;Z przyzwyczajenia zrobiłem ją z miodem, który miał rzekomo powstać z pyłków z całej Unii Europejskiej.&lt;br /&gt;(Ciekawe, bo nie leżąca niedaleko Serbia, czy parę innych Bałkańskich krajów jeszcze nie jest w Unii.)&lt;br /&gt;Później, tego samego dnia, odwiedzam dwóch kolegów w Concordii z czego jeden jest syryjskim Kurdem,&lt;br /&gt;a drugi pół Niemcem i pół Egipcjaninem, dodatkowo noszącym francuskie imię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem Poznaniakiem.&lt;br /&gt;Polakiem.&lt;br /&gt;Obywatelem Europy.&lt;br /&gt;I świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przynajmniej się tak czuję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co cwańsi z was zauważą, że mam nowego współlokatora. Jest Niemcem. Ma swojsko brzmiące imię Jan. Pochodzi z Rheinland-Pfalz i mówi pfalzyjskim (czy jakoś tak) dialektem. Ostatnio umył moje naczynia. Fajnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem wierzyć, że w końcu nauczę się niemieckiego. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*W tym samym czasie Felipe wiesza na ścianie polską flagę. Na zaszczytnym miejscu pomiędzy flagami Chile i Andaluzji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-495059688141738808?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/495059688141738808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=495059688141738808' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/495059688141738808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/495059688141738808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/obywatel-europy.html' title='Obywatel Europy'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1243162294766002724</id><published>2009-03-03T22:17:00.000+01:00</published><updated>2009-03-04T10:58:37.245+01:00</updated><title type='text'>Okres przejściowy</title><content type='html'>Historycy okresem przejściowym określają takie momenty w przeszłości, z którymi niespecjalnie wiadomo co zrobić. Dajmy na to okres po upadku zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego, ale przed ukonstytuowaniem się pierwszych państw germańskich, albo czas napoleońskiej przygody w Europie. Ni to kontynuacja rewolucji, ni to powrót do starych czasów. Ogólnie chodzi o to, że jak nie ma się zielonego pojęcia gdzie coś wcisnąć, mówi się, że to okres przejściowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okresem przejściowym pozwoliłem sobie też nazwać ten dziwny i wymykający się uschematyzowaniu czas jaki spędzam w pociągach gdzieś pomiędzy Poznaniem i Klagenfurtem. Onirycznego smaczku dodaje fakt, że jadę pociągiem nocnym. Cezura snu pomiędzy poszczególnymi dniami zawsze mnie fascynowała. A jeszcze ciekawsze wydawały mi się eksperymenty i nadszarpnięcia tej wydawałoby się naturalnej i odwiecznej granicy (ot przez pracę na nocną zmianę czy syndrom powrotu z sylwestrowej imprezy następnego dnia rano) jaką stanowi sen. Zatrzymanie ciągłości świadomości i samotne odkrywanie połaci snu, wydaje się odpowiednią granicą, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się składa, że wsiadam do nocnego pociągu w Katowicach i zasypiam (lub próbuję zasnąć lub, co bliższe prawdy, zasypiam i budzę się wielokrotnie), by obudzić się już w innej rzeczywistości i innym świecie. W świecie gdzie wszystko wolno. Nawet broda mi wolniej rośnie. W wymiarze, gdzie bardziej studiuję niż się uczę. W przestrzeni gdzie życie toczy się po prostu inaczej. Granica, cezura snu wyostrza się jeszcze bardziej jakby chciała skryć jakąś tajemnicę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1243162294766002724?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1243162294766002724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1243162294766002724' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1243162294766002724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1243162294766002724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/03/okres-przejsciowy.html' title='Okres przejściowy'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-5672498840733039351</id><published>2009-02-18T11:38:00.000+01:00</published><updated>2009-02-18T14:25:11.237+01:00</updated><title type='text'>Siedem mgnień Erasmusa</title><content type='html'>Było już relatywnie późno. Godzina dwudziesta trzecia to dla wielu Austriaków moment, kiedy od trzech bitych godzin smacznie się śpi. Do przystanku autobusowego na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Villacher Strasse&lt;/span&gt; zbliżały się dwie postacie.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;You must not forget that I live in the southern hemisphere, man! I have my long summer break. Hmm. Now&lt;/span&gt;. - Powiedział jeden z nich.&lt;br /&gt;Istotnie. Był koniec stycznia.&lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Havn't thought of that. &lt;/span&gt;- odparł drugi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Felipe i Piotr zasiedzieli się w akademiku. Zasiedzieli i zagadali. Toczyli rozmowy, które żal byłoby przerywać.  Na imprezę mogą dojść zawsze. Miała zacząć się o 22.00, by potem przenieść się do centrum. Już o 23.00 otrzymali wiadomość, że nie mają co iść do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uniheim'u&lt;/span&gt;, gdyż ekipa właśnie wytoczyła się na autobus. Pole manewru nie było zbyt duże. Właściwie ograniczało się do jednej wąskiej ścieżki. Trzeba było złapać ten autobus. Szal na szyję, piwa do kieszeni. Felipe musiał użyć torebki, by je wszystkie zmieścić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stojąc w mroźnej ciszy, obaj nasłuchiwali dźwięku nadjeżdżającego autobusu. W końcu zamajaczył w oddali.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do You think we would have to buy the tickets?&lt;/span&gt;-  z głupia frant zapytał Felipe.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Don't think so&lt;/span&gt;. - Odpowiedział Piotr, który dostrzegł już pewien mały szczegół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy autobus zatrzymał się na przystanku, dostrzegł go także Felipe. Autobus był pełen. Studentów. Erasmusów.  Joint-study students. Nauczycieli od angielskiego. Byli już wszyscy.&lt;br /&gt;Zaparowane od ciepła drzwi autobusowe otworzyły się. Autobusowe światło wylało się na ulicę i rozdarło naturalny mrok. Mroźną ciszę przerwał wybuch dźwięku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! HELLOOOOOOOOOOOO! PIIIIIIIIIJAAAAAAAAAT! FEEEEEEEEEEEEELIPE!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autobus wypełniony był śpiewem i śmiechem. Cały się trząsł o drżał. Gdyby mógł, to by zatańczył. Kierowca na pewno dawno czegoś takiego nie widział. Zwłaszcza, że był to jego ostatni kurs tego dnia. Felipe rozpuścił się w tłumie. Piotr dostał plastikowy kubeczek z jakimś płynem. Wypił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wódka- pomyślał Piotr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spodobało mu się, więc wypił jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę godzin wcześniej w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Concordii&lt;/span&gt; cała ekipa zalała się w trupa. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że plan był taki, że zaleją się w trupa dopiero w klubie. A do klubu trzeba jakoś dotrzeć. Szybki prysznic i dwudziestominutowy marsz przez mroźną ciszę działał jak silna dawka soli trzeźwiących. Fakt, że ich działanie miał za moment zostać unicestwiony, nie miał wielkiego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Salzburgu było zaskakująco ciepło. Czyste niebo i słońce świecące na niebie z reguły są zwodnicze. Zimą, w lutym. Zarówno Lina jak i towarzyszący jej Piotr musieli zdjąć swoje kurtki. Lina zadowoliła się tylko solidnym ukraińskim sweterkiem.  Piotrowi wystarczył tylko t-shirt. Zawsze był zimnolubny. Problem w tym, że nie było zimno.&lt;br /&gt;- Dwadzieścia stopni - powiedziała Lina po ukraińsku patrząc na elektroniczny termometr. Oboje lubili rozmawiać ze sobą w swoich ojczystych językach. Rozumieli się doskonale.&lt;br /&gt;Salzburg nie jest duży. Nie jest nawet średni. Starówkę można zwiedzić w kilka godzin. Więcej czasu zajmą zamki porozstawiane na wzgórzach otaczających Salzburg. Największa jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Festung Hohenzalburg&lt;/span&gt;. I właśnie w kierunku tej twierdzy, skierowali swoje kroki. Mozart wylewał się zewsząd. Reklamował główne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mozartkugeln&lt;/span&gt;, które z muzyką samego Mozarta nie mają NIC wspólnego.&lt;br /&gt;Dzień minął niezwykle szybko. Upłynął na zwiedzaniu twierdzy, w której akurat znajdowała się wystawa upamiętniającą górski front z czasów Wielkiej Wojny; na udawaniu Napoleona w różnych dziwnych miejscach; na jedzeniu skibeczek w ogrodach pałacu Mirabell; na spacerze wzdłuż rzeki; na poszukiwaniu dwóch domów Mozarta i na wielu innych drobnostkach, które wypełniają ludzkie serca radością. Do (i z) Salzburga jechało się lekko ponad dwie godziny. Z Klagenfurckiego dworca Piotr wracał na rowerze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ferrari&lt;/span&gt;. Tak minął przedostatni dzień tego semestru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy następnego dnia Petruszka żegnał się z Lineczką było mu niezwykle ciężko. Była to jedna z tych osób, z którą zżył się najbardziej. Pierwszy raz w życiu doświadczał słodkiego smutku rozstania. Chociaż z początku dominował smutek, zastąpiła go powoli słodka perspektywa ponownego spotkania. Przyszłość pokaże czy do niego dojdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostanie zdania. Ostanie słowa. Koniec. Dobrze, że Todd nie mieszkał już z Piotrem, bo pewnikiem oszalałby od ciągłego dźwięku trzaskania w klawiaturę. Zwłaszcza przycisk spacji był bardzo głośny. Referat na temat ekonomii Imperium Romanum został skończony. Potrzebna była tylko korekta. Udało się napisać go na czas. Trzeba było jeszcze zejść parę pięter niżej i zapytać Marię- Danielę jak jej idzie jej referat. Nie szedł wcale. W ramach wsparcia Piotr zagadał Marię na ładnych kilka godzin. Niezwykle pomocny przy pisaniu pracy okazał się serial &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyjaciele&lt;/span&gt;. W końcu Erasmus to też studia. I nauka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajęcia z Ekonomii Imperium Rzymskiego stały się źródłem licznych żartów. Z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że jest to część seminarium magisterskiego, na które uczęszczają tylko dwie osoby. Oczywiście obie są z Erasmusa. A drugi to postać prowadzącego, który jest bardzo pocieszny. Trzeba w tym miejsc poczynić uwagę na temat samego Uniwersytetu. Jest on całkiem świeży, jego siła leży w dwóch czynnikach. Pierwszy to mała ilość studentów, a co za tym idzie korzystny stosunek ilościowy prowadzący/studenci. Nie trzeba dodawać, że ten stosunek przekłada się na jakościowy.  Drugi to kadra akademicka.  Składa się z całkiem rzeczowych ludzi, którzy nie mogli zadomowić się na innych (np. niemieckich) uniwersytetach. Trafiają się wśród nich takie perełki jak właśnie prowadzący Ekonomię Imperium Rzymskiego, który poza tym, że jest fachowcem w swojej dziedzinie to dodatkowo jest sympatyczny. Trafiają się też zwykłe palanty. Jak wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misty po raz kolejny postanowiła odwiedzić Piotra w jego pokoju. Omówili sprawę poprawy referatu, a resztę czasu spędzili na gadaniu o strasznych pierdołach. Wreszcie doszło do stałego punktu odwiedzin. Piotr wziął do ręki kapeć. Misty bambosz. Równocześnie zaczęli trzaskać w ścianę. Polskie sąsiadki Piotra, Iwona i Joanna muszą bardzo lubić dźwięk pukania w ścianę, od razu odpukały. Dały w ten sposób sygnał do rozpoczęcia istnej ofensywy trzaskania. W kolejnym pokoju obok, hinduscy sąsiedzi pogłośnili swoją muzykę. Można więc było trzaskać laczkami w rytm indyjskiej muzyki. Podobno Iwona i Joanna miały mieć niedługo egzamin. Dlatego tak zapalczywie odpukiwały. Musiały się przecież nauczyć wszystkiego. Wieczorem impreza pożegnalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka grała głośno. W klubie&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Havana&lt;/span&gt; dominowały latynoskie rytmy. Miał to być kolejny wieczór imprezowych podrywów, tańców na stołach i picia różnych rodzajów alkoholi. Trzeba było odciąć się od myśli o nieuchronnych pożegnaniach. Trzeba było odciąć się od erasmusowej nieznośnej lekkości bytu. Zatracić się w tej nocy, jakby nie miałoby być jutra.&lt;br /&gt;Parę osób już zaczęło tańczyć za ladą. Camilo, chyba średnio świadomie, dał sygnał do zrobienia pociągu. Ludzie ustawili się w wężyku i ruszyli. Za dobrze się bawili by dostrzec ironię, która niepostrzeżenie zakradła się do klubu i zatańczyła razem z nimi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-5672498840733039351?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/5672498840733039351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=5672498840733039351' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5672498840733039351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5672498840733039351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/02/siedemnascie-mgnien-erasmusa.html' title='Siedem mgnień Erasmusa'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-481782493850400147</id><published>2009-02-10T16:25:00.001+01:00</published><updated>2009-02-10T16:30:37.323+01:00</updated><title type='text'>Przerwa</title><content type='html'>Jako, że do końca lutego nie będę przebywał w świecie Erasmusa w Klagenfurcie i po to by nie wyjść z wprawy i nawyku pisania systematycznego, postanowiłem zapchać czas reaktywując mój stary blog:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mylnik.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Myślnik&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-481782493850400147?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/481782493850400147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=481782493850400147' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/481782493850400147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/481782493850400147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/02/przerwa.html' title='Przerwa'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-5003024522334950917</id><published>2009-02-02T23:11:00.000+01:00</published><updated>2009-02-08T22:51:37.441+01:00</updated><title type='text'>Erasmus...</title><content type='html'>...to stan umysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzina. Nowa rodzina? Trudno mi określić tę więź, która zrodziła się pomiędzy nami Erasmusowcami. Słowo rodzina nie za bardzo pasuje. Przez ostatnie pół roku szaleliśmy razem, piliśmy razem, bawiliśmy się razem, podróżowaliśmy razem. Po prostu byliśmy razem. Każdy wyobrażał sobie nieunikniony moment pożegnania na swój sposób. Nie było to jednak pożegnanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;en masse&lt;/span&gt;, nie staliśmy, my którzy zostajemy, na peronie machając chusteczkami do odjeżdżającego pociągu.&lt;br /&gt;Każde pożegnanie było indywidualne. Z wieloma nie zdążyłem się pożegnać.  Zamiast mówić: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żegnaj&lt;/span&gt;, mówiłem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do zobaczenia&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ostatnie tygodnie ludzie tak jakby ścichli. Wszystko zdawało się zwalniać, choć czas uciekał szybciej niż zwykle. Trochę sentymentalnie, trochę dekadencko, niemrawym wzrokiem patrzyliśmy w przyszłość. Wszystko staraliśmy się przeżywać intensywniej.&lt;br /&gt;Parę osób wyjechało już wcześniej, większość wyjechała w zeszły weekend. W oczach odjeżdżających można było dostrzec swoisty smutek. Smutek utraty czegoś nienazywalnego.   Jednakże utrata odjeżdżających, była także naszą. Ich powrót kazał nam chociaż przez chwilę pomyśleć i przetrzeć gorzką iluzję. Wtedy właśnie pojawiła się niepewność. Czy ich odjazd będzie powrotem do rzeczywistości, czy może tylko tutaj żyliśmy naprawdę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-5003024522334950917?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/5003024522334950917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=5003024522334950917' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5003024522334950917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5003024522334950917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/02/erasmus.html' title='Erasmus...'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-5200981820186406921</id><published>2009-02-02T16:40:00.000+01:00</published><updated>2009-02-03T01:57:06.322+01:00</updated><title type='text'>Krejzol łikend</title><content type='html'>Instytut &lt;a href="http://hlds.pl/Czit"&gt;Czita&lt;/a&gt; i Dziecka zaleca słuchanie tego kawałka w trakcie czytania lektury:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=RGpkNPbSa2Q"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=RGpkNPbSa2Q&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są takie momenty w życiu, kiedy człowiek jest tak zalatany, że przebimbanie 20 minut  stanowi niepowetowaną stratę czasu. Są takie momenty, kiedy człowiek nie może znieść bezczynności. Wpada w swoisty trans ruchu i działania.&lt;br /&gt;Ostatni raz przeżywałem taki moment pewnego czerwcowego tygodnia, kiedy nałożyły mi się na siebie dwie sesje. Jeżeliby sięgnąć pamięcią jeszcze głębiej to od razu przypominam sobie dzień przed marynkową studniówką. (Kto wie, do której byśmy tam siedzieli, gdyby nie zamknęli szkoły i nas nie wyprosili).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Około drugiej w nocy na trzecim piętrze akademika &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mozartheim&lt;/span&gt; dało się słyszeć kłapanie gumowych laczków. Piotr szedł chwiejnym krokiem trzymając w ręku pokaźnych rozmiarów kubek z czarną herbatą. To już czwarta herbata w ciągu ostatnich trzech godzin. Zatrzymał się na chwilę, chociaż właściwiej byłoby napisać, że coś go zatrzymało. To, że o drugiej w nocy słyszał krystalicznie czysty, kobiecy głos można było wytłumaczyć na dwa sposoby. Możliwe, że to Hope znowu zaczęła śpiewać, a że płuca ma niezłe słychać ja było w promieniu dwóch pięter. Możliwe też, że to zmaltretowany umysł Piotra odtwarzał Glorię w D moll Vivaldiego, którą ostatnimi czasy słyszał parokrotnie. Kiedy operowy śpiew zmienił się w&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Show me your genitals. WHAT? Genitals! WHAT? Genitals!&lt;/span&gt; a potem w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;unter mein Regenschirm... schirm, schirm, schirm, schirm&lt;/span&gt; było jasne, że to Hope.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moment wcześniej Piotr skończył szorować łazienkę należącą do Misty, która w tym czasie sprawdzała jego pracę semestralną. Misty wyjeżdżała za 8 godzin musiała więc zdać pokój w warunkach względnej czystości. Na Skypie zadzwoniła jej mama, wtedy pracę zaczęła sprawdzać, dopiero co przybyła skądś tam Hope. Wszystko działo się przy użyciu jednego laptopa. Łazienka była już czysta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze do pokoju Misty, Piotr musiał uważać na porozrzucane wszędzie walizki i worki ze śmieciami. Nie tylko Misty wyprowadzała się ostatniego dnia stycznia. W akademiku panował niezły rozgardiasz. Na końcu jednego z korytarz Hindusi właśnie tworzyli TV corner.  Dodatkowo, Piotr jako jeden z tych którzy zostają, rozpoczął szeroko zakrojną akcję &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C4%99py"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;scavenging'u&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. W wyniku zbierania rzeczy po ludziach, którzy wyjeżdżają i absolutnie nie potrzebują już tego szmelcu, w ręce Piotra trafiły m.in:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- telefon komórkowy i dwie karty sim&lt;br /&gt;- miotła&lt;br /&gt;- kilo cebuli&lt;br /&gt;- pięć kilo środków czyszczących&lt;br /&gt;- bardzo ciężki kosz rzeczy, których Piotr nie miał czasu przejrzeć&lt;br /&gt;- resztkę octu&lt;br /&gt;- głośniki z amerykańską wtyczką i spalonym konwerterem&lt;br /&gt;- sterty papieru&lt;br /&gt;- takie coś, jakby balonik do którego nalewa się ciepłą/ zimną wodę i kładzie np. na głowę&lt;br /&gt;- pół szafy ubrań, teraz już szmat&lt;br /&gt;- zestaw damskich kosmetyków&lt;br /&gt;- i wuchtę innych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kleinigkeiten&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Półki, które nawet wtedy kiedy w pokoju 308 mieszkały dwie osoby, były puste, są teraz wypełnione po brzegi. Do listy dziwnych rzeczy można zaliczyć też elektryczną maszynę do podgrzewania pizz, którą w posiadanie wziął Felipe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożegnania objęły ostanie kolacje we wspólnym gronie, a także rowerowe wycieczki do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hauptbahnhof&lt;/span&gt;. (Oczywiście, kiedy wyruszyliśmy w kierunku dworca, zaczął sypać śnieg.) Nie obyło się też, bez tradycyjnych już imprez. Tradycyjnie też wypieprzono nas z polskiego przyjęcia w Concordii. Tak rozpoczął się ponad godzinny exodus od akademika do akademika. Więcej o pożegnaniach w &lt;a href="http://bratstichling.blogspot.com/2009/02/erasmus.html"&gt;następnym wpisie.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie, w którym większość Erasmusowców skończyła już sesję i zbierała się do wyjazdu, na mnie wciąż czekał najważniejszy egzamin. Fakt, że udało mi się przeczytać dwa &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,5863390,II_wojna__wydanie_poprawione.html"&gt;Książkozordy&lt;/a&gt; i jeden średniej wielkości podręcznik, w czasie kiedy każda obsuwa w czasie (a było tego trochę) kosztowała z 30 stron każdej z książek, wypada uznać za cud. W pewnym momencie złapałem się na tym, że musiałem czytać przy muzyce. Po pierwsze, żeby nie zasnąć. Po drugie, żeby zrównoważyć dzwonienie w uszach, które spowodowane było spowodowane nadmierną aktywnością. Potrzebny był mi stały dopływ bodźców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawszych epizodów. Na 10 minut pojawił się w pokoju mój (domniemany)  nowy współlokator, by potem zniknąć. Przypuszczalnie wybrał inny pokój, w innym akademiku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś pomiędzy tym wszystkim, 29 godzin po kupnie, skradziono mój rower. &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dytLgKop40E"&gt;No cóż! Ludzie są tylko ludźmi. Lubią pieniądze, ale tak było zawsze... Ludzkość lubi pieniądze, z czegokolwiek byłyby zrobione, czy to ze skóry, czy z papieru, z brązu, czy złota (...) są lekkomyślni... i miłosierdzie zapuka niekiedy do ich serc.&lt;/a&gt; &lt;/i&gt;Opowiedziałem moją historię Alys, pewnej Brytyjce spod Manchesteru (jej akcent rozwala), w zamian dostałem od niej inny rower. Równie piękny i sprawny. Za darmo. Na jej cześć postanowiłem nazwać go (tak, to już nie damka) trochę niejednoznacznie:&lt;a href="http://c.wrzuta.pl/wm19824/665e1e1c0007ca4446114ea5/maluch%20cabrio?type=i&amp;amp;key=vlHbKR6mCM&amp;amp;ft=d"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ferrari&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (Takie właśnie nazwisko nosi moja donorka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sen? Co?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-5200981820186406921?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/5200981820186406921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=5200981820186406921' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5200981820186406921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/5200981820186406921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/02/krejzol-ikend.html' title='Krejzol łikend'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6795553498706808507</id><published>2009-01-29T20:14:00.000+01:00</published><updated>2009-01-30T14:35:53.263+01:00</updated><title type='text'>Na miętowo</title><content type='html'>Jej imię to Agnieszka. Pochodzi ono z greckiego&lt;span style="font-style: italic;"&gt; hagnos&lt;/span&gt;, co oznacza czystą lub świętą (najpewniej oba znaczenia na raz). Imię weszło do chrześcijańskiego kanonu dzięki męczeńskiej śmierci dwunastoletniej Agnieszki o późniejszym przydomku Rzymianka. Do dziś jest czczona jako święta zarówno przez kościół katolicki jak i prawosławny. Imię to ma w języku polskim wiele odpowiedników. Poczynając od Agnieszki, przez zhiszpanizowaną wersję w postaci Inez, przez swojsko brzmiącą Jagnę, aż do tytułu jednej z części &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obrazków z wystawy Musorgskiego,&lt;/span&gt; a mianowicie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=GxR-t2L2Dhg&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Baby Jagi&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Dwie wsie w Polsce okraszone (i niewątpliwie unobilitowane) zostały nazwą Agnieszkowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agnieszka jest spokojnie usposobiona do świata i posiada ogromne pokłady cierpliwości, mimo to czasem jest niepokorna i traci nad sobą kontrolę. Czasem wydaje się, że cała otaczająca ją rzeczywistość niespecjalnie ją obchodzi.  A już na pewni nie obchodzą jej wszelkie rodzaje opadów atmosferycznych, chociaż długotrwałe przebywanie w wilgotnym środowisku niewątpliwie jej szkodzi. Lubi przebywać zarówno w mieście jak i na łonie przyrody, chociaż góry to trochę zbyt dużo jak na nią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jej smukłe kształty są typowo damskie. Wymiary to: dwa razy po 44 cm. Chociaż warta jest co najmniej dwa razy tyle, kosztowała 80 Euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobry z niej rower.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przejeżdżałem przed mym akademikiem, na skutek prawie niemożliwego zbiegu okoliczności, praktycznie wszystkie Erasmusowe dziewczyny wyglądały akurat przez okno. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=i5cCzDbtVnM"&gt;Podjechałem bliżej i pomachałem ku nim&lt;/a&gt;, a w odpowiedzi kilka z nich wyjrzało na zewnątrz a reszta odmachała przez szybę. Chcąc podjechać bliżej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mozartheim'u&lt;/span&gt; zacząłem skręcać i....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...wtedy przednie koło najechało na śnieżek i postanowiło wykonać ruch koszący zwany też wślizgiem.  Cóż innego wypadało zrobić? Podniosłem się i ukłoniłem całej widowni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Nic mi nie jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6795553498706808507?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6795553498706808507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6795553498706808507' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6795553498706808507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6795553498706808507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/na-mietowo.html' title='Na miętowo'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6040049201104224610</id><published>2009-01-23T21:04:00.000+01:00</published><updated>2009-01-25T01:36:13.161+01:00</updated><title type='text'>It's OK...</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...To be gay!&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;To rejoice with the boys!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miało być o dalszym gejowaniu i kolejnych częściach figofagidelicznej sagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bad Taste party II.&lt;/span&gt; Pod tym szyldem zasesjowana społeczność Erasmusów postanowiła zrelaksować się, wyimprezować i ponawydurniać do woli.&lt;br /&gt;I było przyzwoicie, całkiem klimatycznie i atmosfera sprzyjała głupczeniu.&lt;br /&gt;Siedzę sobie na kanapie i obserwuję tańczących na serio lub dla żartów Erasmusowców. Gadam też z pewnym Finem, który przebrał się marleyowsko-hawajski strój (NB: jeszcze bardziej podkreślający jego wyluzowaną i spokojną fińską naturę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WTEM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę, że wokół kogoś zacieśnia się kółeczko z Erasmusowców krzyczących &lt;span style="font-style: italic;"&gt;What the fu*#!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gnany ciekawością wyskoczyłem z kanapy i podbiegłem zobaczyć co się dzieje. Zobaczyłem nieprzytomnego Alexa leżącego na ziemi i Erasmusowców wydzierających się na jakiegoś Austriaka/Ruskiego (narodowości nie ustaliliśmy do dzisiaj). Okazało się, że ów pijany kolo zaczął dusić jednego z naszych (Ildefonsa). Alex powiedział zakapiorowi, żeby przestał, za co zarobił solidnie w twarz. Zleciał z podestu do tańczenia i stracił przytomność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawało się, że sytuacja zostanie opanowana, gdyż ów kolo o nieokreślonej narodowości został zahukany przez ponad dziesięć Erasmusowców, każących mu się wynieść z lokalu.&lt;br /&gt;Wtedy właśnie Marcos z Nikaragui w ramach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;vendetty&lt;/span&gt; postanowił przylać solidnie zahukanemu agresorowi. Za swoją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;vendettę&lt;/span&gt; przyszło mu zapłacić złamanym nosem. (Jak sam mówi, u niego w Nikaragui ciągle tak się leją po twarzach).&lt;br /&gt;Rzucił się na Austro-ruska i walka szybko przeniosła się do parteru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie współziomek agresora (również Austro-rusek) postanowił rzucić się z pomocą swojemu koledze, który zbierał już wtedy niezłe baty (Erasmusi chyba polubili kopanie leżącego, no i Marcos ciągle napierał).  Nie zastanawiając się próbowaliśmy go z Felipe złapać, żeby uniemożliwić mu rzucenie się w wir walki. I wtedy właśnie nieznany mi Latynos, niechybnie zauważając zamiar ataku, podbiegł i zaczął trzaskać na pół pochwyconego Austro-ruska nr 2. Nasza próba do zatrzymania  gieroja przerodziła się w inną próbę - rozdzielenia dwóch zaciekle walczących psów. Jedyne co nam pozostało to krzyczeć coś w stylu: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Halt! Genud! Friede!&lt;/span&gt; i próbować rozdzielić coraz bardziej zwartych walczących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy do akcji (no wreszcie) włączyli się właściciele lokalu i&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uprzejmie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;wyrzucili prowokatorów za drzwi.&lt;br /&gt;Alex odzyskał przytomność po pięciu minutach. Dostał torebeczkę z lodem i mnóstwo słodkich, choć bolesnych buziaków. Następnego dnia musiał udać się do szpitala w celu uzupełnienia zęba, który się ułamał.&lt;br /&gt;Po upływie trzydziestu minut od incydentu, większości udało się z powrotem wrócić do normalnego trybu imprezowania. I tylko Ildefonso, od którego wszystko się zaczęło, był niezwykle pobudzony i każdemu opowiadał co się wydarzyło. (A FU#%@^@ NAZI IT WAS!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwoliłem sobie postawić &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FOpdqhsBOnA&amp;amp;feature=related"&gt;tequilę&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6040049201104224610?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6040049201104224610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6040049201104224610' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6040049201104224610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6040049201104224610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/its-ok.html' title='It&apos;s OK...'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-8192072449553877271</id><published>2009-01-22T14:27:00.000+01:00</published><updated>2009-01-22T14:44:06.291+01:00</updated><title type='text'>Nie lubię wtorków</title><content type='html'>Nie lubię wtorków:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo mam najwięcej zajęć we wtorki&lt;br /&gt;Bo muszę wstawać o 7.00&lt;br /&gt;Bo jak wstaje jest jeszcze ciemno&lt;br /&gt;Bo jak ostatnio wstałem to okazało się, że nie ma jedzenia na śniadanie&lt;br /&gt;Bo jak poszedłem do sklepu to okazało się, że otwierają dopiero o 8.00&lt;br /&gt;Bo musiałem kupić śniadanie w o wiele droższym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sparze&lt;/span&gt; (Poznań, Tej!)&lt;br /&gt;Bo padał wtedy deszcz&lt;br /&gt;Bo kiedy padał deszcz ciągle był mróz&lt;br /&gt;Bo musiałem przez to doświadczyć półtorakilometrowej ślizgawki&lt;br /&gt;Bo złapałem zająca&lt;br /&gt;Bo jak już wstanę o 7.00 to cały dzień jestem nie do życia&lt;br /&gt;Bo jak tego dnia czytałem książkę to nad nią zasnąłem&lt;br /&gt;Bo akurat we wtorki odbywa się cotygodniowa impreza w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mozartheim'ie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bo byłem wtedy tak zmęczony, że nie chciało mi się nawet imprezować&lt;br /&gt;Bo rozwalił mi się DVD Drive w laptopie (co z tego, że wcześniej, ale był wtorek)&lt;br /&gt;Bo zapleśniały mi cytryny do herbaty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo był wtorek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-8192072449553877271?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/8192072449553877271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=8192072449553877271' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8192072449553877271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/8192072449553877271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/nie-lubi-wtorkw.html' title='Nie lubię wtorków'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1655368798163997721</id><published>2009-01-17T22:01:00.000+01:00</published><updated>2009-01-18T19:47:24.318+01:00</updated><title type='text'>Impresjonizm i (kolejne) inne impresje</title><content type='html'>- Aby zauważyć różnicę między impresjonizmem i realizmem w malarstwie wystarczy mieć krótkowzroczność i zdjąć okulary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Mogę brać udział w lokalnych wyborach w Karyntii. Jako obywatel UE!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Felipe chociaż jest z Chile, na skutek niewątpliwej pomyłki administracyjnej, też może!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Podobno my Słowianie mamy wysoko usadowione kości policzkowe. (Podobno dla tego nasze dziewczyny są tak urodziwe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Na łóżko Todd'a, mojego  byłego już współlokatora zatknąłem polską flagę, czyniąc sobie z niego (łóżko) ziemię poddaną!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wreszcie mogę też mieć cały czas odsłonięte żaluzje, bo Todd nie ogląda Gwiezdnych Wojen i nie przeszkadza mu światło dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Trudno się uczyć w Klagenfurcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale ja&lt;span&gt;k już się uczę to wynajduję takie kwiatki jak nazwy polskich międzywojennych partii. Enjoy:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Alfabetyczna A,&lt;br /&gt;Apodyktyczna Partia Chłopska,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bezpartyjny Blok Chłopski Puszczy Kurpiowskiej, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chłop za Płuhom&lt;/span&gt;,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koło Radamickich Włościan Rolników&lt;/span&gt;,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prawosławna Partia Obywateli Wiejskich Rzeczpospolitej Polskiej&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;i na koniec listy dwa mega-ciacha&lt;span style="font-style: italic;"&gt;:&lt;br /&gt;Polsko-Ukraińsko-Żydowski Trójfaszyzm Halicza&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lista Zasiedziałej Ludności Okręgu Wyborczego Bydgoszczy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kiedy ktoś ma urodziny, koniecznie należy odśpiewać piosenki urodzinowe we wszystkich językach jakie są reprezentowane na sali!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wśród krajów europejskich, tylko Polska śpiewa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sto lat&lt;/span&gt; na inną melodię. Reszta jedzie na melodię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Happy birthday to you&lt;/span&gt;. No i mamy też większy i bardziej zróżnicowany repertuar urodzinowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wożenie pijanych ludzi w wózku sklepowym to fajna zabawa, ale niesie ze sobą ryzyko spektakularnego upadku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kiedy odbywają się imprezy w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uniheim'ie&lt;/span&gt; (ta kuchnia naprawdę jest malutka) bardzo często impreza wychodzi na korytarz i Erasmusy rozłażą się po całym pięterku (właściwie po połowie). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo i tak nikt już tam nie śpi!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kupiłem sobie kilo cytryn i słoik miodu. Tylko do herbatek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przyjaciele&lt;/span&gt; to obok &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Family guy'a&lt;/span&gt; czołowy serial tego Erasmusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W kościele zagrali &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Barkę&lt;/span&gt;! (Zagrali nie zaśpiewali).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Potem szedłem (szłem) do sklepu jeszcze raz, bo zapomniałem a potem sobie przypomniałem (oczywiście jak już wróciłem z powrotem z zakupów) że w niedziele będzie zamknięte i bym sobie głodował przez cały dzień Boży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Coś optymistycznego na koniec: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KoQb8vb4blA&amp;amp;feature=channel_page"&gt;Gruszki nie spadają!&lt;/a&gt; &lt;- Kliknij na to!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1655368798163997721?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1655368798163997721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1655368798163997721' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1655368798163997721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1655368798163997721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/imresjonizm-i-inne-impresje.html' title='Impresjonizm i (kolejne) inne impresje'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-1752677053136309939</id><published>2009-01-16T17:46:00.000+01:00</published><updated>2009-01-16T21:59:24.673+01:00</updated><title type='text'>Dekompozycja, nawracacze i inne impresje</title><content type='html'>- Austriacy mogliby trochę bardziej skwapliwie zasypywać chodniki tymi swoimi kamyczkami, bo wielokrotnie zdarzało mi się już ślizgać radośnie po chodniku, po ślizgawkach mających kilka metrów długości i o szerokości całego chodnika. Ja to się tym ubawie, ale starsi ludzie już nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dlaczego oni tak grzeją w budynkach! Jak się wchodzi z dworu do pierwszego lepszego sklepu, czy innych uniwersytetów, to człowiek momentalnie zaczyna się pocić. A ściąganie i zakładanie kurtki, kiedy niesie się stertę zakup&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;ów czy też książek nie jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fcale fajne&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;a href="http://www.lacan.com/zizhowto.html#_ftn1"&gt;Sławoj Żiżek (ang. Slavoj Zizek)&lt;/a&gt;, pomimo wyraźnych marksistowskich sympatii, to jedna z tęższych głów tego świata! I ciągle jeszcze żyje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Styczeń to chudy miesiąc i nie przelewa się.  I jeszcze cena za pokój wzrosła o 4 euro! Skandal!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Update: DOSTAŁEM STYPENDIUM!!!!! (Drugą ratę od UE!!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Chopin to geniusz. (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Chopin_trio_partiture.jpg"&gt;Jego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Trio g-moll&lt;/span&gt;,  no miodzio!&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Katolicyzm w Austrii musi być w opłakanym stanie jeśli weźmie się pod uwagę niezwykle rozbudowaną działalność innych heretyckich grup religijnych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Pierwsze natarcie Świadków Jehowy zbyłem uwagami o niedokładnym i stronniczym tłumaczeniu ichniej Biblii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Drugie natarcie już było bardziej cwane i coś tam o tłumaczeniach wiedziało. Próbowali nawet cosik zacytować. No i sru. I znowu się na tłumaczeniu przejechali, bo ja internet pod ręką mam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.  Mormoni są z góry na straconej pozycji z ich bajką o utracie ciągłości po śmierci pierwszych Apostołów i jakimś indiańskim profecie. Ale! Nieostrożnie zacytowałem  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wystrzegajcie się fałszywych proroków&lt;/span&gt; A Ci do mnie, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po owcach ich poznacie&lt;/span&gt; i mówiąc owoc zapodali mi księgę Mormona czy coś takiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Jak tylko znajdę coś co mi się nie będzie zgadzać z  girard'owską interpretacją NT, to biedni ci Mormoni, (jeśli zaatakują ponownie rzecz jasna)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Połączenie sesji z Erasmusem daje ciekawe efekty w postaci intensywniejszych imprez, ale też w postaci luk osobowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pojawia się, też widmo rozstania, które krąży nad Klagenfurtem, a wraz z widmem pojawia się refleksyjno-nostalgiczny nastrój. Analiza klagenfurckiej senno-rzeczywistej atmosfery po troszku demaskuje zarówno tę senną jak i rzeczywistą część tutejszego bytowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jeśli ktoś chce poczuć na własnej skórze prawdziwy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kozio%C5%82_ofiarny"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;scapegoating&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;to niech spóźni się na bitwę śnieżkową. Widok piętnastu osób biegnących na Ciebie z dzikim okrzykiem (PIIIIJAAAATT!!!) i śnieżkami w ręku.. Masz wtedy z pół sekundy, żeby zorientować się, że jedyną słuszną opcją jest ucieczka. Trzy razy próbowali mnie dorwać. I za trzecim się udało! Broniłem się jak mogłem i nie tylko ja od śniegu mokry byłem przez tą gonitwę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-1752677053136309939?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/1752677053136309939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=1752677053136309939' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1752677053136309939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/1752677053136309939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/dekompozycja-nawracacze-i-inne-impresje.html' title='Dekompozycja, nawracacze i inne impresje'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3044229321086890083</id><published>2009-01-14T13:42:00.000+01:00</published><updated>2009-01-14T15:58:28.928+01:00</updated><title type='text'>Beczka i dwie łychy</title><content type='html'>Beczka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój współlokator Todd dzisiaj wyjechał! Za jakieś piętnaście godzin będzie w rodzinnym Kansas!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tego, że zatykał prysznic.&lt;br /&gt;Pomimo tego, że notorycznie zasłaniał okna, tak że wielokrotnie jedynym źródłem światła było blade światełko monitorków laptopowych.&lt;br /&gt;Pomimo tego, że nie był specjalnie gadatliwy.&lt;br /&gt;Pomimo tego, że  oglądał po raz n-ty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gwiezdne wojny&lt;/span&gt; o trzeciej nad ranem.&lt;br /&gt;Pomimo tego, że przez ostatnie dni musiałem wyrobić sobie nawyk pukania do własnego pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie mi brakowało tego dużego skubańca i jego figofagodelicznych rysunków. Teraz jest tak strasznie pusto w pokoju. Na pewno następny współlokator będzie sodomitą i koprofagiem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łycha:&lt;br /&gt;W internecie jest dostępny CAŁY Christmas show! Pierwsze wrażenie jakie miałem, kiedy obejrzałem ten film to:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak to! Przecież ja mam głos czysty, piękny i głęboki. A to jest jakaś beznadzieja. &lt;/span&gt;*&lt;br /&gt;Ale, sam spektakl (pomimo mojego w nim udziału) można obejrzeć pod:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://campustv.uni-klu.ac.at/?q=node/181"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;http://campustv.uni-klu.ac.at/?q=node/181&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potem klikamy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;film starten&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;voila!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łycha2: SPADŁ ŚNIEG!!&lt;br /&gt;A że mróz trzyma to i śnieg trochę poleży!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Cytat ukradłem Staszkowi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3044229321086890083?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3044229321086890083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3044229321086890083' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3044229321086890083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3044229321086890083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/beczka-i-dwie-ychy.html' title='Beczka i dwie łychy'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-6171473065638145124</id><published>2009-01-12T12:54:00.000+01:00</published><updated>2009-01-12T23:25:15.305+01:00</updated><title type='text'>Figofagodeliczność czyli studium nudy odc. 1</title><content type='html'>Minister właściwy do spraw gejowania poleca: w trakcie czytania tego wpisu należy słuchać tej oto piosenki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=q54LJ5RsqRw&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=q54LJ5RsqRw&amp;amp;feature=related&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto co się dzieje kiedy człowiek czyta po niemiecku o euergetyzmie w czasach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Imperium Romanum.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWszClXUHuI/AAAAAAAAAhI/3359ja3h0Wk/s1600-h/GEj.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWszClXUHuI/AAAAAAAAAhI/3359ja3h0Wk/s320/GEj.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290378306759433954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Zgolę wąsy, brodę, baki&lt;br /&gt;i moje są chłopaki!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWsx3syLsQI/AAAAAAAAAg4/N11DcvU4bmc/s1600-h/Gej+Laokoon.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWsx3syLsQI/AAAAAAAAAg4/N11DcvU4bmc/s320/Gej+Laokoon.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290377020260987138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wszyscy wiemy, że to Grupa Laokoona była inspiracją dla Aniołków Charliego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWsyADwKr8I/AAAAAAAAAhA/A8Uq80nTYwA/s1600-h/Gej,+autor+i+dzie%C5%82o.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWsyADwKr8I/AAAAAAAAAhA/A8Uq80nTYwA/s320/Gej,+autor+i+dzie%C5%82o.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290377163865501634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Doktor Frankenstein po środku i jej pomioty (tzn. dzieła) po bokach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWs0ccRxL8I/AAAAAAAAAhQ/0lRlA7bQiAI/s1600-h/Gej+i+wsp%C3%B3%C5%82lokator.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWs0ccRxL8I/AAAAAAAAAhQ/0lRlA7bQiAI/s320/Gej+i+wsp%C3%B3%C5%82lokator.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290379850508480450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huaha rowery dwa!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zdjęcia wykonał pierwszy fotograf &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mozartheim'u&lt;/span&gt; Sai. Całą galerię można zobaczyć pod:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/pavan.vspk/HopesCreativity#5289747962577850306"&gt;http://picasaweb.google.com/pavan.vspk/HopesCreativity#5289747962577850306&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-6171473065638145124?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/6171473065638145124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=6171473065638145124' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6171473065638145124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/6171473065638145124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/figofagodeliczno-czyli-studium-nudy-odc.html' title='Figofagodeliczność czyli studium nudy odc. 1'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWszClXUHuI/AAAAAAAAAhI/3359ja3h0Wk/s72-c/GEj.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-496248083069436252</id><published>2009-01-11T14:37:00.000+01:00</published><updated>2009-01-18T22:18:55.254+01:00</updated><title type='text'>Walpurgisnacht</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWqdDjIqlxI/AAAAAAAAAgc/yJvq66TWk2g/s1600-h/full_moon.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWqdDjIqlxI/AAAAAAAAAgc/yJvq66TWk2g/s320/full_moon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290213396596823826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Księżyc stracił wiele ze swej dawnej magii. Już sporo wody w Wiśle upłynęło od czasu kiedy dwójka dziarskich Amerykanów wylądowała na Księżycu i zebrała stamtąd ze sobą jakieś dwadzieścia kilogramów kamyczków. I pomimo tego, że już z dobre dwieście lat żyjemy w epoce rozumu, ciągle istnieje w ludziach pewne dziwne i z grubsza irracjonalne przeczucie.&lt;br /&gt;Wystarczy bowiem spojrzeć na cienie rzucane przez trupioblade światło Księżyca w pełni, by przekonać się, że gdzieś w oddali jakiś nieszczęsny likantrop zmienia się właśnie w wilkołaka. By przekonać się, że na czarnym niebie szybują samotnie wampiry próbujące upolować te resztki niewiast o błękitnej krwi, które nie straciły jeszcze swego dziewictwa w przypływie jakiegoś fast-food'owego religijnego przeżycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo zimnowojennych wypraw na Księżyc ciągle nie możemy zasnąć w czasie pełni. Jakby jakaś siła wyciągała nas na spacer. Właśnie wtedy. Jakby coś kazało nam patrzeć na Księżyc w pełni, podobnie jak wiedziony pierwotnym instynktem wilk wyje do srebrnej tarczy rozświetlającej niebo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wreszcie oderwałem wzrok od Księżyca, jakby odruchowo spojrzałem za siebie. Idąc na imprezę do akademika Concordii, co jakiś czas sprawdzałem czy wszyscy mieli swoje cienie na miejscu.  W nieoświetlonym Klagenfurcie światło Księżyca wyraźnie oplatało swoją poświatą wszystkie zacienione miejsca.&lt;br /&gt;Byliśmy na głodzie prywatkowym. Pierwsza impreza w Nowym Roku. Musiało być z hukiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do You know that in polish the difference between the words water and vodka is just one letter? &lt;/span&gt;- żartuje z niezwykle silnym brytyjskim akcentem,  wyraźnie zadowolony i dumny ze swojej niepospolitej wiedzy Tom&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Water is "voda" and vodka is "vódka"&lt;/span&gt; - ciągnie dalej swój żart&lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Now that is one heck of a suprise, Tom&lt;/span&gt; - odpowiada niezwykle ubawiony całą sytuacją Piotr&lt;br /&gt;Na twarzy Toma, pojawiły się nieznaczne oznaki myślenia&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Are You Polish??&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Piotr skinął głową i wybuchnął śmiechem&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Vodka is the one coming of the tap right? &lt;/span&gt;- drąży dalej Tom, tym razem zwraca się już do dziewczyny siedzącej po drugiej, innej niż Piotr, stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie zdanie wypowiedziane przez lekko naprutego już Toma było po części prawdziwe. Wódka istotnie lała się strumieniami. Z braku soku za popitkę służyło piwo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;- Przepraszam, ja wódkę zapijam wódką!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest żadną tajemnicą, że alkohol w tajemniczy sposób tłumi działanie superego. Tracąc część swoich hamulców Piotr uwolnił się od cisnących go konwenansów. I poszedł na całość:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pamiętasz rozdział &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wielki Inkwizytor&lt;/span&gt; w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Braciach Karamazow&lt;/span&gt; Dostojewskiego...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jak Laurie to robi, ale ona naprawdę pomyliła wodę z wódką. No nic, na pewno ewolucyjna adaptacja do zmian w środowisku.  Przynajmniej tak tłumaczył to sobie mój głaskany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Żubrówką &lt;/span&gt;umysł. Zara. MOMENT. Tom?? Laurie? Skąd tu się wzięli ci wszyscy ludzie?&lt;br /&gt;Trzeba napomknąć, że impreza zaczęla się w małym, ale swojskim-polskim (z małą domieszką Chile) gronie.&lt;br /&gt;Czas mijał na pogaduchach i zdążyło go trochę upłynąć, gdy do piwnicy w Concordii zawitała ekipa z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uniheim&lt;/span&gt;'u z jakimiś nieakademikowymi domieszkami. I zaczęły się tańce..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odebrałem kurtkę z pokoju i około czwartej wyszedłem na mroźne światło Księżyca i jeszcze mroźniejsze powietrze. Powietrze było czyste, ale mimo to musiałem przetrzeć oczy. Na tym siarczystym mrozie stało z siedem osób. Jedna leżała na ziemi i chichrała się co niemiara. (Chilijczyk! Pomyślał Piotr)&lt;br /&gt;Trzymający się płotu Ziom wytłumaczył mi szybko o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- P.... P......Pośmy jeszce Żołądkową Gorzką,... no fiesz, tą dla Viki otwoszyli. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego, ale słowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Żołądkowa Gorzka&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Viki&lt;/span&gt; wymówił wyraźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będący jeszcze w stanie chodzić bez wspomagaczy Portugalczyk przejął pałeczkę i kontynuował wyjaśnienia. Po dłuższej chwili zrozumiałem, że chcą oni jechać do centrum do jakiegoś klubu. I zamówili taksówkę. (W tak zwanym międzyczasie udało nam się jakoś podnieść Chilijczyka z ziemi)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Zaraz, zaraz! O czwartej nad ranem? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Umysł Portugalczyka nie była już jednak w stanie dokładnie ocenić o co chodzi.&lt;br /&gt;Taksówka istotnie przyjechała po dłuższej chwili (A może krótszej chwili, ale przez ten mróz wydawało się, że dłuższej).  Międzynarodowa ekipa wtoczyła się do taksówki wykrzykując coś tam, każdy w swoim języku. Było to jednak na tyle niezrozumiałe, że Hiszpanie nie rozumieli hiszpańskiego, a Polacy polskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że taksówka jest za mała. Ludzie więc zaczęli wysiadać z drugiej strony. Kiedy już wszyscy wysiedli, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zapłacono za taksówkę (nie jestem do końca pewien, kto zapłacił) i taryfa odjechała w siną dal. Pusta. Żegnały ją hiszpańsko-polskie przekleństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie do Concordii Ziom postanowił kupić jeszcze piwo (suszyło czy co?). Miał tylko banknot o wartości dziesięciu euro, toteż podszedł do automatu z napojami przyjmującym banknoty (Tak! Są w nich piwa i to różne rodzaje piw, cała Austria!). Po dobrych dziesięciu minutach, które upłynęły na próbach włożenia banknotu do niemiłosiernie małej szpary, Ziom się poddał. W przypływie przyjacielskich uczuć zapytałem:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Tej, daj mi spróbować!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Nie! Zepsuty jest!&lt;/span&gt; - mówiąc to, ziom kopnął automat i rozłożył się wygodnie w fotelu.&lt;br /&gt;Na te wydarzenia Chilijczyk trzasnął otwartą dłonią, z całej siły w stół. Wpadł w zadumę. Na jego twarzy, podobnie jak wcześniej na twarzy Toma, pojawiły się oznaki myślenia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Ał, that hurts...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego powiedział to po angielsku. Chyba przez ten, krótki przebłysk myśli. Potem wrócił do hiszpańskiego.  Odprowadzaliśmy go do Mozartheim'u dobre pół godziny (Normalnie to droga na siedem minut, spacerkiem w tempie austriackich emerytów).&lt;br /&gt;Wypracowałem sobie wtedy taką oto teorię (Wtedy wydawała mi się ona niezwykle dobrze umiejscowiona w mojej wiedzy o fizyce!), iż każdy wypity litr alkoholu zwiększa wewnętrzną grawitację o dziesięć. I w myśl tej teorii Chilijczyk przyciągał do siebie wszelkiej maści samochody i drzewa. Jakby wypił więcej niechybnie zacząłby przyciągać Ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie dotarłem do swojego pokoju, szybko rzuciłem okiem na łóżko mojego współlokatora. Jest! Śpi! Dotarł, udało mu się. Nie rozmyślając dłużej (A było to trudne) rzuciłem się do wygodnego wyrka. .....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie było moje zaskoczenie, kiedy obudził mnie dziewczęcy głos! Kurde! Co? Mój współlokator przeżywa jakąś mutację zwrotną czy jak?&lt;br /&gt;Wytłumaczenie było jednak o wiele prostsze niż to co proponował mój umysł. I o wiele bardziej oczywiste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaca nie miałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-496248083069436252?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/496248083069436252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=496248083069436252' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/496248083069436252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/496248083069436252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/walpurgisnacht.html' title='Walpurgisnacht'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SWqdDjIqlxI/AAAAAAAAAgc/yJvq66TWk2g/s72-c/full_moon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7149951999066478567</id><published>2009-01-10T16:49:00.000+01:00</published><updated>2009-01-10T22:00:03.929+01:00</updated><title type='text'>TUM czyli sosna rozdarta</title><content type='html'>Święta Bożego Narodzenia minęły niezwykle rodzinnie. Pasterka i piękna kolęda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieśń o Narodzeniu Pańskim&lt;/span&gt; Franciszka Karpińskiego, napisana na melodię poloneza koronacyjnego polskich królów. Królów z czasów, o których dziś mało się już  pamięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wartość rodziny a zwłaszcza rodzeństwa docenić można wtedy właśnie, kiedy każde spotkanie jest jak święto. A święta to niezwykły i niesamowicie piękny czas! Czas, w którym zwierzęta mówią ludzkim głosem. Czas,  w którym ludzie jednają się ze sobą. Czas prawdziwych cudów. Nie wolno jednakże zapominać o prawdziwej podstawie tych świąt. Jak napisał jeden z &lt;a href="http://slawomirski.blogspot.com/"&gt;Antoninkowych Poetów.&lt;/a&gt; &lt;a href="http://slawomirski.blogspot.com/"&gt;(http://slawomirski.blogspot.com)&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(...)Dzieciom zawsze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogatego Gwiazdora&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samotnym właściwie też&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogatego Gwiazdora&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie szukać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogatego Gwiazdora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym poznać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym poznać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boga tego Gwiazdora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swego czasu profesor Ilski opowiadał jak to święta starożytnych Rzymian połączone były z zsakralizowanym obżarstwem. I dziś jest podobnie. Festiwal obżarstwa. Ale jakie to jedzenie!&lt;br /&gt;Barszcz z uszkami, makowce, nieszczęsne karpie. Sam przyłożyłem się troszeńkę do przygotowań. (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jam nie chwaląc się to uczynił!&lt;/span&gt;) A wkład mój w postaci sernika, kosztowali wszyscy domownicy.&lt;br /&gt;Jakże to domowe i polskie jedzenie różne jest od austriacko-akademickiego menu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak jestem w Klagenfurcie myślami wracam do Poznania. Jak jestem w Poznaniu myślami wracam do Klagenfurtu. Nie będę się jednak specjalnie rozwodził gdyż o wiele lepiej napisał o tym (no prawie o tym, bo to zboczony futuryzmem umysł był. Mimo to pozwolę sobie jednak wiersz&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Moskwa&lt;/span&gt; wykorzystać i przeinaczyć sens pierwotny dla celów własnych) znany skądinąd Stanisław Młodożeniec:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;t&lt;span style="font-style: italic;"&gt;u-m czy-m ta-m?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; tam - tam TAM -&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;                        TU-M- -&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; tam-tam TAM tam-tam-tam TAM&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;                        TU-M TU-M&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; czy-m tam-tam? tam-tam? czy-m tam?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;                        TAM-M? TU-M?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; czyli-m tam? -jeżeli-m tam to i tu-m&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;                        TUM-TUM&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; a i tam a i tam - - -&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; oj-ja JJAJ tam a i tu-m-&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;                    to-m i tam i tum&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;                        TUM!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-7149951999066478567?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/7149951999066478567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=7149951999066478567' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7149951999066478567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/7149951999066478567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/tum-czyli-sosna-rozdarta.html' title='TUM czyli sosna rozdarta'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-3586398470914826882</id><published>2009-01-05T13:33:00.000+01:00</published><updated>2009-01-18T22:20:27.081+01:00</updated><title type='text'>Opowiadanie z epilogiem</title><content type='html'>Byliśmy gdzieś na wysokości Brna kiedy pociąg zatrzymał się gwałtownie. Słychać było pisk metalowych kół na których zacisnęły się również metalowe zębatki hamulce.&lt;br /&gt;Podróżni, śpiący już od paru godzin, nie przewrócili się nawet na drugi bok. To po prostu kolejna stacja. Jedna z wielu na tej międzypaństwowej trasie.&lt;br /&gt;Jednakże w moim przedziale obudzili się wszyscy. Kiedy pociąg zatrzymywał się gwałtownie, z półki nad głową wyślizgnęła się pokaźnych rozmiarów książka traktująca o Powstaniu Wielkopolskim. Przeleciała nade mną i spadła zakręconemu Słowakowi prosto na klatkę piersiową.&lt;br /&gt;Nie zaklął po słowacku  tylko dlatego, że książka wycisnęła z jego płuc całe prawie powietrze. Od razu zaczął się jednak śmiać na cały głos. Obudził on tym samym trzecią towarzyszkę mojej podróży. Polkę. Niezwykłej urody trzeba dodać. O miłym i ciepłym głosie. Kiedy zakręcony Słowak opowiedział jej co się stało wybuchnęła melodyjnym śmiechem. Szybko też zasnęliśmy po tym incydencie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu trzeba zatrzymać się na chwilkę i odpowiedzieć sobie dlaczego to ego liryczne jechało w sześcioosobowym przedziale z miejscami siedzącymi skoro wcześniej wykupił nietani przecież bilet z rezerwacją w kuszetce? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy się cofnąć w czasie o paręnaście godzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ławce w niespecjalnie dużym i nowoczesnym dworcu w Klagenfurcie siedzi pięć postaci. Jedna nagle wstaje. Sprawdza czy ma wszystkie bilety kolejowe na miejscu. Istotnie. Ma. Piotr trochę się uspokoił. Za dwadzieścia minut Piotr znowu sprawdzi czy ma bilety, tylko po to, żeby się upewnić i uspokoić. Gest Piotra mimetycznie powtarza Misty - Amerykanka z Kansas. Powtarza cały rytuał sprawdzania biletów. Wkłada rękę do torebki. Szuka. Nagle bladnie na twarzy.&lt;br /&gt;- POO FACE! - krzyknęła zdenerwowanym głosem.&lt;br /&gt;Okrzyk ten był w pełni usprawiedliwiony. Jej bilety leżały teraz cztery kilometry od dworca. Na półce w akademiku.  Todd, amerykański współlokator Piotra, który właśnie tego dnia obchodził urodziny i jego najbliższa przyjaciółka Hope (z odległej Australii) również się zaniepokoili, chociaż całą sytuację skwitowali kilkoma żartami. Tylko Melissa z Wielkiej "Friendly Fire" Brytanii się trochę strapiła.&lt;br /&gt;Misty szybko zatelefonowała do swojej współlokatorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fatma oglądała właśnie kolejny turecki film, kiedy zadzwonił jej telefon komórkowy. Powoli nacisnęła spację by zatrzymać film. Jako, że Fatma posiada złote serce od razu zdecydowała się pomóc swojej zapominalskiej współlokatorce. Naprędce ubrała się i wybiegła z biletami. Ze wszystkich możliwych opcji dostania się na dworzec wybrała autobus. Tak, przecież autobusem dojedzie w dziesięć minut! Nie wiedziała jednak, że przyjedzie o minutę za późno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dworcu, Todd czekał w głównym hallu by poinformować Fatmę, z którego peronu będzie odjeżdżał pociąg. Kiedy Fatma wjeżdżała ruchomymi schodami na kładkę nad peronami jej wzrok napotkał Hope stojącą przed odjeżdżającym pociągiem. Popatrzyła na pociąg i przez szybę zobaczyła Misty i śmiejącego się do rozpuku Piotra. Piotr nie wiedział wtedy jeszcze, że wszystkie miejsca w kuszetce będą już zajęte, i że odstąpi Misty miejsce leżące a sam będzie czytał książkę o Powstaniu Wielkopolski przez większość nocy. (A chciał ją skończyć już od dłuższego czasu). Nie wiedział też, że po drodze zgubi rękawiczki i czapkę i zmarznie na dworcu wiedeńskim na skutek siedemdziesięciominutowego opóźnienia pociągu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet praktycznie całkowicie nieprzespana noc nie była w stanie zmęczyć Piotra. Od kilku dni bowiem czuł w sobie taki przypływ energii, że gdyby nie natłok zajęć, wygrana batalia z biurokratycznym profesorem o przełożenie terminu egzaminu i przeimprezowane noce to niechybnie musiałby wybuchnąć. Skąd tyle siły? Zdaje się, że tego nie wiedział nawet on sam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-3586398470914826882?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/3586398470914826882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=3586398470914826882' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3586398470914826882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/3586398470914826882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2009/01/opowiadanie-z-epilogiem.html' title='Opowiadanie z epilogiem'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-551894041260549670</id><published>2008-12-17T23:32:00.000+01:00</published><updated>2008-12-18T13:08:11.001+01:00</updated><title type='text'>Weinachtsputz i Glühwein</title><content type='html'>Umówiliśmy się z Todd'em, że dzisiaj posprzątamy pokój. Jest to wymóg akademika co by posprzątać przed wyjazdem ( i jeszcze musi kontrola przyjść i wszystko obakać!). Budzimy się o 11.00 i sprzątamy. Plan wydaje się prosty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy obudziłem się o 12.00, chrząknąłem. Chwila ciszy i oczekiwanie na odpowiedź. Todd w końcu zachrapał demonstracyjnie. Zrozumiałem przekaz.  Kiedy obudziłem się następnym razem dochodziła 13.00. O 14.00 wykład. Zajęcia kończę o 20.30. Sprzątanie trzeba będzie przełożyć na później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem zajęcia skończyły się dobrą godzinę wcześniej a nauczyciel od niemieckiego zaprosił nas wszystkich na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühwein&lt;/span&gt;. Trzeba tutaj wspomnieć, że tak jak aromat mandarynek i zapach piernika kojarzą się w Polsce ze świętami, tak w Austrii ich odpowiednikiem jest korzenny zapach Grzańca.  Austriacy piją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühwein&lt;/span&gt; wszędzie. W centrum jest chyba z dwadzieścia budek z Glühwein. Dwa stoiska znajdują się tuż przy głównym wejściu/wyjściu do/z Uniwersytetu. Przy jednym z akademików rozbito &lt;span style="font-style: italic;"&gt;glühweinowy&lt;/span&gt; namiocik. Erasmusowcy mają już za sobą dwie świąteczne kolacyjki składające się z pieczonych kasztanów (pycha!) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühwein&lt;/span&gt; właśnie (o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühmost&lt;/span&gt; nie wspomnę). Dodam też, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühwein &lt;/span&gt;to jedyny alkohol jaki piłem przez ostatni miesiąc ( a to i tak, góra raz w tygodniu). Trzeba dbać o zdrowie.&lt;br /&gt;Widać więc wyraźnie, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Glühwein&lt;/span&gt; stanowi nierozłączną część austriackiej świątecznej atmosfery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A właśnie. Jak już wróciłem, umyłem zlew zastępujący nam łazienkę i kuchenkę. Dobrze, że Todd zostawił wiadomość, w której napisał, których to szmatek i gąbek pozwolił sobie zużyć do czyszczenia  ustępu. Resztę sprzątania będzie trzeba dokończyć jutro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3642361485346053517-551894041260549670?l=bratstichling.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bratstichling.blogspot.com/feeds/551894041260549670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3642361485346053517&amp;postID=551894041260549670' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/551894041260549670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3642361485346053517/posts/default/551894041260549670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bratstichling.blogspot.com/2008/12/weinachtsputz-i-glhwein.html' title='Weinachtsputz i Glühwein'/><author><name>Nie jestem pewien</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06381196962005043634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SLxE8rV3NzI/AAAAAAAAAQc/oO5Skh3VsTI/S220/65.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3642361485346053517.post-7849301996807586331</id><published>2008-12-10T12:30:00.001+01:00</published><updated>2008-12-12T11:42:46.536+01:00</updated><title type='text'>Show under construction</title><content type='html'>Teatrzyk im. Monty Pythona przedstawia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotr: Hej, Sai!&lt;br /&gt;Sai: Que?&lt;br /&gt;Piotr: Chyba nie powinniśmy się upijać. Przecież jutro mamy przedstawienie!&lt;br /&gt;Sai: Patrz!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obaj patrzą na Marię narąbaną jak biszkopt.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Maria: I' m not drunk! I'm Erasmus!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wzruszają ramionami, równocześnie popijając piwo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurtyna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przebudzeniu pamiętałem, że dużo śpiewaliśmy tego wieczoru. Właściwie to moje gardło mi o tym przypomiało. Dzień minął szybko.  Parę wykładów, potem na obiad: pizza na wynos.  O 18.00 powinniśmy wszyscy zacząć przygotowywać salę, akurat wtedy kiedy kończył się ostatni wykład tego dnia. Po przeniesieniu potrzebnego sprzętu, szybko wskoczyliśmy w swoje stroje. Do pani od makijażu ustawił się ogonek. Kiedy wszyscy zostali potraktowani podkładem, szminką czy innymi farbami do włosów; ustawiliśmy się w kółku i wykonaliśmy zestaw ćwiczeń rozgrzewających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stojąc za sceną, patrzyłem przez małą szparkę pomiędzy dyktami, tworzącymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;backstage&lt;/span&gt;. Kurcze. Przyszło ponad pięćset osób! I dlaczego Erasmusowcy siedzą w pierwszym rzędzie! Nie mogę na nich spojrzeć, bo się autentycznie roześmieję na scenie. Można wyczuć takie specyficzne napięcie i drżenie w powietrzu. Światła gasną. Pierwszy skecz. Więc już się zaczęło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przypuszczałem, że poza Marynką będę jeszcze występował. A tym bardziej, że będę występował ponad tysiąc kilometrów od rodzimego Poznania. Sala była zdecydowanie większa niż klimatyczna Marynkowa Aula. O takich światłach i nagłośnieniu w liceum, też tylko mogliśmy pomarzyć. A jednak, kiedy odruchowo patrzyło się na reżyserkę, wydawało się, że zaraz wyskoczy stamtąd Julek albo Michał. I ten przyjemny zastrzyk adrenaliny, zaraz przed wyjściem na scenę, nie był już taki silny jak kiedyś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że najlepiej bawiłem się na próbie generalnej. Wtedy ostatni raz myśli się o ogromie czasu i poświęcenia włożonego w przygotowanie spektaklu. O wszystkich dobrych i złych momentach w czasie różnych prób. Podczas samego przestawienia, już się nie myśli. Po prostu odgrywa się swoje role.  No może te krótkie momenty, które pozwalają na improwizację też mają swój urok. Nie zmienia to jednak faktu, że po samym przestawieniu zostaje trudna do określenia pustka. Chciałoby się, przedłużyć ten moment, ale po prostu się nie da.&lt;br /&gt;No nic. Kolejne przedstawienie w czerwcu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz o samym spektaklu. Najlepiej będzie jeśli po prostu przepiszę treść ulotki rozdawanej widzom. Oto i skecze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEfNQDBtQI/AAAAAAAAAds/ynGdkY5CbXE/s1600-h/%C5%9Awinka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEfNQDBtQI/AAAAAAAAAds/ynGdkY5CbXE/s320/%C5%9Awinka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278534550761354498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ze Pig! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEinFAu_pI/AAAAAAAAAe0/bBNst8HmneM/s1600-h/Nikt+nie+spodziewa+sie%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEinFAu_pI/AAAAAAAAAe0/bBNst8HmneM/s320/Nikt+nie+spodziewa+sie%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278538293010431634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nadie espera el Inquisicion Español! &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Inept Auditions&lt;/span&gt;: Skecz graniczny, otwierający. Przesłuchanie chętnych do wzięcia udziału w Świątecznym Przedstawieniu,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Erasmus&lt;/span&gt;: naukowa analiza dwóch podgatunków studenta. Student zwyczajny i Erasmusowiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEftxNptpI/AAAAAAAAAd0/kS4BXtS00Kk/s1600-h/Ze+profesor1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEftxNptpI/AAAAAAAAAd0/kS4BXtS00Kk/s320/Ze+profesor1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278535109420103314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEf2MS4e1I/AAAAAAAAAd8/gePLdEUIqlY/s1600-h/Cam%21.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_8cKyb3zX7dQ/SUEf2MS4e1I/AAAAAAAAAd8/gePLdEUIqlY/s320/Cam%21.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278535254128753490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wytrawne oko pozna Erasmusowca od razu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ministerstwo Głupich Kroków&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przeprasza za spóźnienie, ale mój krok ostatnimi czasy stał się jeszcze bardziej głupi!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The Stones&lt;/span&gt;: R
